Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Brodacz będąc gotów na akcje, pomógł jeszcze podczas cumowania okrętu do portu, ale zbroja znacznie ograniczała jego mobilność, lecz robił co mógł, by to wszystko przyspieszyć. W końcu łajba zacumowała, a z góry dało się dojrzeć taurena i raanaarską kobitę w sumie niczego sobie, o ile ktoś lubi morski posmak w ustach podczas całowania! Kiellon jako lubiący nietypowe wrażenia mógłby się pokusić, ale czy los da? Jednak trap został zrzucony i można było zejść, więc paladyn tak uczynił i jako pierwszy, zszedł na stały ląd tak mu go brakowało, że omal nie pokusił się o plagiat z całowaniem ziemi! a był to zaledwie krótki rejs! Mimo wszystko to on przywitał się prawdopodobnie z przewodnikami aka informatorami. - Witam szanowną delegacje wyspy. Ukłonił się dość nietypowej parze. - Rozumiem, że ktoś przyjdzie zaraz z chlebem i solą oraz tradycyjnym kieliszkiem wódki? Zagaił z ładnym uśmiechem, skierowanym w stronę kobiety nim wampirek i człowieczek, wyjdą z kajuty albo ktoś bardziej ludzki zacznie gadać, oby krasnolud nie przełamał sobie jedynek, łamiąc te lody!
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir był nie w humorze całą podróż, denerwowało go wszystko i niemal wszyscy. Szczególnie rycerze Bractwa, jeden konkretnie, krasnolud nie wiedział czemu, Kiellon nic w sumie mu nie zrobił. Może to wina ostatniej wyprawy? Raczej tak... bo dzielni inaczej rycerze nawiali przed zjawami. Zszedł ze statku.
Dragosani:
- Oba te fenomeny mogą wydawać się podobne - odparł Drago. - Jedno było na wodzie, drugie mamy na lądzie. Wizualnie Mgła nieco inaczej wyglądała... także w świecie astralnym - dodał, wychodząc z kajuty i prowadząc za sobą paladyna.
Tymczasem na nabrzeżu, tauren i raanaarka spojrzeli na siebie zdziwieni.
- Em... - odezwała się kobieta. - To Szachraj, prawda? Spodziewaliśmy się kogoś wyższe... znaczy innego! - poprawiła się szybko. I w tym momencie trapem zszedł Dragosani wraz z Mardukiem. Pierwszy zobaczył go tauren.
- Przybyłeś, panie. - Na powitanie przyłożył pięść do piersi.
- Witaj, Jaghataiu - powiedział wampir. - I Nereido, jak mniemam? - spojrzał na kobietę. - Miło poznać... Porozmawiajmy może w jakimś mniej ludnym miejscu. Mam kilka pytań. A i moi ludzie zapewne chcą skosztować tutejszych specjałów.
Marduk Draven:
Draven tylko ze zrozumieniem kiwnął głową wampirowi i poszedł za nim, zamykając drzwi kajuty. Już chwilę potem zeszli razem po trapie. Paladyn trzymał się krok, lub dwa za królem.
- Witajcie.- rzekł dwójce nowo poznanych taurena i raanarkę.- To też, choć bardziej pali mnie ciekawość co do obecnej sytuacji.- dodał na słowa króla.
Kazmir MacBrewmann:
Zupa, zjadbym zupe z wodorostów jak dawali w Hessein. Przeszło mu przez myśl. Piwa też by się napił. I chyba znalazł przyczyne złego nastroju. Brak piwa właśnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej