Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Torstein Lothbrok:
- No to dobrze.- odrzekł.- Choć w starciu z czymś większym niż my nie mamy dużo szans. 4 armaty to trochę mało.- mruknął.- Ale bywaliśmy w gorszym gównie. Choćby wtedy, w K'efir, w tej karczmie gdzie zrobiliśmy rozpierdol. Hehe...- zarechotał.
Kazmir MacBrewmann:
- Hehe... A wiesz, mam do ciebie ynteres. Widzisz, w dystrykcie gdzie są nasze włości są tylko dwie gminy... Zamierzasz ubiegać się o tytuł barona?
Torstein Lothbrok:
- Szczerze to trochę o tym myślałem. Zawsze to jakiś piniondz, a muszę kredyt zaległy spłacić.- splunął, gdyż nienawidził komornictwa.- A co?
Zaidaan:
Wreszcie okręt, na którym (raczej) nie ma już żadnych rotishów, komarów, innowierców czy innego ścierwa. Emerick odetchnął z ulgą i gdy kazano mu pomóc przy żaglach, on postanowił pomóc inaczej. Ruszył pod pokład i zaczął szukać wolnej koi aby móc w końcu odpocząć po tej całej niewygodnej podróży na wozie.
Nawaar:
Emerick sobie poszedł i całe szczęście! Jednej pijaczyny mniej, ale tego na pokładzie zrobiło się dość pusto, bo większość polazła spać. Brodacz w sumie stracił poczucie czasu, ale właściwie dopiero wypłynęli ku najbliższej wyspie. Kiellon jednak miał dość już stania i pilnowania czy wszystko jest w porządku i również siedzenie na wozie tyle dni, mogło zmęczyć każdego. Dlatego niezwłocznie udał się do swojej koi, by tam sobie na spokojnie spać i wypoczywać. Dziecko gór jakim niewątpliwie był krasnolud ściągnął zbroję wraz z broniami, oczekując nastania ranka albo jakieś lepszej akcji! Kanclerz spał niczym głaz do tego chrapał za dwóch ludzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej