Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (82/211) > >>

Nawaar:
Krasnolud również zmierzył karczmarza, bo on lubił takie kontakty wzrokowe. - Ta nutka zawahania pańskiego była dość zabawna, ale niech będzie te pięćdziesiąt grzywien, ale tego ma być to dobre jedzenie i alkohol. Rozumiemy sie mam nadzieję? Zadał retorycznie pytanie i natychmiast wyciągnął gotówkę, kładąc ją na blacie. - Będę czekał, o tam. Wskazał palcem i poszedł sobie usiąść, oczekując na resztę kompani.


9289g - 50g = 9239g

Marduk Draven:
Gdy Kazmir ruszył na statek a drużyna do portu, Marduke prychnął na krasnoludzkie przekomarzanie. A potem jeszcze bardziej na słowa Dragosaniego.
- Przynajmniej się przyznajesz, że jesteś. To pierwszy krok do poprawy, drogie dziecko boże...- zażartował, kreśląc palcami w powietrzu płomień i miecz, będące jednymi z symboli Bractwa. Weszli do karczmy, zaś pierwszym co zrobił paladyn było rozejrzenie się po towarzystwie. Potem zaś podszedł za Kiellon do szynkwasu.
- Widzę, że apetyt Ci dopisuje.- rzekł do Kiellona zdejmując hełm, który podpiął za uchwyt do pasa.- Dla mnie jakieś lekkie słodkie wino, polewka serowo - cebulowa, no i jakaś karkóweczka jeśli jest na stanie, a jeśli nie to może być kurczak.- zagadał do karczmarza.

// Ten płomień i miecz tak na szybko wymyśliłem, jako odpowiednik znaku krzyża :P

Zaidaan:
Hetman już myślał, że krasnoludy zaraz się bardziej pogryzą i będzie trzeba ich rozdzielać. Na szczęście skończyło się na pluciu.
- Zawsze ten pojedynek krasnoludów można by było rozstrzygnąć tradycyjnie. Ten kto więcej wypije i nie padnie. Idealnie dla brodaczy, a krew się nie poleje.
Zaśmiał się i ruszył za resztą do karczmy gdzie usiadł sobie gdzie reszta i położył futrzaną czapkę na stole obok. Sam podczas czekania na żarcie rozejrzał się po karczmie.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir zaś zajął się szukaniem "Szachraja". Bryg łatwo poznać. Dwa maszty z ożaglowaniem rejowym, 33 metry długości. Chodził od statku do statku szukając właściwego.

Dragosani:
Zamówienie krasnoluda zostało w miarę szybko zrealizowane. Wódka (nawet nie zimna, letnia) została przyniesiona, jedzeni także. W tym czasie, karczmarz odbierał zamówienie Marduka.
- Lekkie słodkie wino? - powtórzył wyraźnie zdegustowany. - A coś ty, pedał jakiś? Bo tylko tacy pijo takie wina, bleee... - Sam nie był chyba fanem takich napitków. Albo był kryptogejem i w ten sposób się ukrywał. Jednak spostrzegł zbroję Dravena. - Znaczy... ehm... mości rycerzu, zara dam. Pewnie taki wasz ślub rycerski, co się chwali, że takie poświęcenie dla boga. - Wykonał znak ognistego miecza Zartata. - To zara dam. A jak kto powie, że to pedały pijo, to prosze powiedzieć, to po ryju dam! - Oto jak szybko zmienił zdanie. - I z karkówką to będzie... ee... dwadzieścia grzywien! - zawołał. No i oczywiście nakazał zrealizowanie zamówienia, gdy tylko rycerz zapłaci.

Tymczasem Kazmir szukał Szachraja. Wypatrywał brygu. Problem polegał na tym, że dosłownie KAÂŻDY statek w porcie był brygiem. Ot, złośliwy zbieg okoliczności. Oczywiście tylko niektóre miały jakiekolwiek oznaczenie, nie był to wszak okres historyczny kiedy to statki miały wyraźne napisy na nieskazitelnie białych kadłubach. A samych brygów było osiem. Niewiele, no ale zawsze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej