Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Krasnolud idąc w gęstwiny dżungli, mógł poza "nadnaturalną" ilością komarów oraz ich dźwięków, wyłapać również te dziwne większe, jakby coś znacznie większego, czyżby krwiopijca? - Słyszysz? Coś się czai może to krwiopijca? Chodźmy ubijmy to nim zaatakuje nas od tyłu. Rzekł to i wyciągnął dla pewności swój młoteczek, bo strzelać w takim miejscu może nieco dać znać innym, że są! Znaczy się zaalarmować wrogów, także brodacz dzieląc się z Emciem na temat dziwnych dźwięków, ruszył powoli i delikatnie krocząc jak na krasnoluda w ciężkiej zbroi przystało.
Gascaden:
Gascaden trzymał się tuż za plecami Marduke'a, ale gdy zbliżyli się bliżej i zobaczyli co tu się stało... Całkowicie go zmroziło. Nie mógł w to uwierzyć co przed chwilą ujrzał. Wpierw zniszczona kapliczka Zartata, a teraz martwi rycerze Bractwa ÂŚwitu, uduszeni. Gdy usłyszał rozkaz Dravena zaczął się powoli cofać wciąż patrząc z niedowierzaniem na martwych braci zakonników. Gdy go już bardziej pośpieszył odwrócił się całkiem i pobiegł tą samą drogą, którą przyszli przedzierając się przez te wszystkie zarośla. W końcu wypadł na drogę przed karawany. Popatrzył po wszystkich, którzy również popatrzyli na niego.
- Gdzie Kiellon? Musicie ze mną pójść, musicie zobaczyć co znaleźliśmy, w dodatku Marduke nie może opanować furii. Martwi rycerze Bractwa, szybko! Kiellon!
Mówił pośpiesznie, a na koniec krzyknął gdzieś jeszcze w stronę, gdzie ostatnio widział jak kierował się Emerick z Kharimem, gdy się wszyscy pozbierali, albo coś ruszył z powrotem do Dravena, aby przypadkiem nie wyrządził jakichś kolejnych głupstw.
Zaidaan:
- Mam dość już tych chędożonych komarów i reszty tego owadziego cholerstwa, ubijmy to. Może się reszta wystraszy.
Podzielił się swoją propozycją szykując się do ataku na wielkie komary gdy nagle usłyszał jakiś tam krzyk z oddali z tyłu. Odwrócił się w tamtym kierunku.
- Słyszałeś? Czyżby to nie był przypadkiem ten wasz jaszczur, Gascaden?
Nawaar:
Polowanie spełzło na niczym jak zawsze, tylko pytanie, kto jest teraz łowcą a kto myśliwym? Pewnie dowiemy się niedługo, gdyż chęci poszły się walić, bo jak hetman słusznie zauważył jaszczuroczłek panikował! - To syczenie jest jednoznaczne, ale nigdy nie widziałem panikującego ogoniastego. Musi wyglądać zabawnie. Dobra lećmy do niego, oby to nie było byle co, że tak powiem za mną mości człeku. Rzucił i ruszył w kierunku, skąd przyszli.
Kazmir MacBrewmann:
- Ja pierdole... Mruknął pod nosem, to wszystko mu się cholernie nie podobało. Powinni jechać dalej, zwłoki że znaleźli? To dżungla, żyje tu jakiś pierdyliard drapieżnych istot mogących zabić kogokolwiek. Krasnolud puścił wodze, sięgnął po kusze.
- Kurwa... przestańcie drzeć mordy. Chcecie ściągnąć wszystkie drapieżniki z okolicy? Powiedział do otoczenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej