Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (52/211) > >>

Zaidaan:
W końcu zwycięstwo. Po ciężkim i długim pojedynku z o wiele lepszym i zaawansowanym przeciwnikiem. Emerick odetchnął z ulgą i schował miecz, po trochę upokorzającym zakończeniu dla prawdziwego Skrzetuskiego. Nie pomógł szlachcicowi, bo i tak widział, że się zebrał. Podszedł do Torsteina i położył mu rękę na ramieniu.
- Powodzenia.
Poklepał go po ramieniu i odszedł na bok aby teraz spojrzeć na ich pojedynek.

Torstein Lothbrok:
- ÂŁadnie, ładnie.- rzekł gdy Emerick w końcu wygrał swój pojedynek. Zaklaskał a następnie wyjął swój miecz z ziemi. Zakręcił nim młyńca. Kiwnął głową Emerickowi, gdy ten go poklepał po ramieniu i podziękował. Stanął przed szlachcicem, kompanem Skrzetuskiego. Ujął pewniej miecz i zmierzył go od stóp do głów, to jak trzymał swój oręż dużo mówiło. Był zaznajomiony z tą bronią, ale nie perfekcyjnie. Wiking pozwolił by jego oponent zaczął. Ten położył rękę na pasie i ruszył w bojowy taniec, siecząc od góry, zamaszyście i mocno. Wiking bezproblemowo zablokował, po czym cofnął się o trzy kroki. Jego przeciwnik szybko do niego doszedł, zgrabnie ruszając nogami i tnąc, to raz od lewej, to od dolnego ukosu czy góry, za wszelką ceną starając się dosięgnąć ciała wikinga. Jednak Bękart Rashera blokował za każdym razem, cofając się, raz bardziej a raz mniej. Badał technikę wroga, który jak widać stawiał na szybki i silne ciosy, mające przełamać obronę wroga. Wiking sparował kolejny cios i jak Emerick naparł na wroga barkiem, odpychając go. Następnie sieknął od prawej, lecz szlachcic w porę się zasłonił. Torstein jednak napierał dalej, oburącz tnąc swym potężnym grabarzem z siłą i mocą taką, że każdy cios powodował utratę równowagi jegomościa, który jedynie po chwili cofania zdobył się na atak, szybkie odgórne cięcie. Lothbrok wykonał zgrabny unik w bok i uderzył przeciwnika głowicą rękojęsci w plecy, powodując utratę równowagi. Następnie sieknął oburącz od góry z ogromną siłą, zaś szlachcic w ostatniej chwili się odwrócił i zablokował. Jednak impet ciosu był tak mocny, a szermierz tak nieprzygotowany, że stracił on równowagę. Wiking wykorzystał to i podhaczył jego nogę. Jegomośc runął jak kłoda na ziemię. Torstein stanął mu butem na płazie szabli tak, by się nie zranić, oraz by przeciwnik nie mógł jej ująć i naznaczył jego policzek leciutkim cięciem.

Narrator:
Jego przeciwnik sapnął. Zrozumiał, że to już koniec walki. Ten pojedynek był szybki.
- Gratulację - powiedział do Torsteina. - Teraz chyba j i mój przyjaciel wybaczymy ci twe podłe zachowanie. Lecz następnym razem tak łatwo się nie wywiniesz.

Dragosani:
- Gdyby spłacał długi tak dobrze jak teraz walczył, to nie miałby podskarbiego nad karkiem - mruknął Drago, jednak tak cicho, że nikt nie był w stanie go usłyszeć. Jedynie on sam. Czasem rozmawiał sam ze sobą. Tylko on siebie rozumiał.

Torstein Lothbrok:
Torstein wstał z szabli pokonanego przeciwnika, zatknął miecz w ziemi. Podał mu dłoń.
- ÂŚwietna walka, przyjacielu. Dawno się tak dobrze nie ubawiłem.- rzekł.- A teraz, chodźmy, jak cywilizowanie ludzie się napić!- zawołał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej