Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Narrator:
Skrzetuski zignorował piwo. Węszył podstęp. I był chyba trochę bystrzejszy niż Jadwiga.
- W mojej rodzinie nie ma żadnego "dziadka Władysława" - odparł spokojnie, lecz w jego głosie dało się słyszeć pierwsze nuty gniewu.
- Nie znam też nikogo z herbem Pobóg! Gadaj kim jesteś, albo inaczej rozwiążemy tę sprawę! -
- Och - szepnęła do Thema dziewczyna, którą ten próbował uwieść.
- Mam nadzieję, że jak ja zacznę się dusić, to uratujesz mnie panie w inny sposób - powiedziała do niego.
Marduk Draven:
Marduke, czy też obecnie Zygfryd ujął Kiellona - Kazmira za ramię. W oczach jednak nie dało się wytyczać intencji zadania cierpienia krasnoludowi.
- Chodźmy, Kazmirze.- rzekł przy tym.- Trzeba wyjaśnić kilka spraw...- rzekł. Wziął flaszkę wódki, będącą częścią zamówienia krasnoluda, otworzył drzwi i wyszedł, czekając na Kiellona.
Torstein Lothbrok:
Torstein chciał pomóc Emerickowi. Najbardziej jak potrafił. Dopił więc piwo. Polało się trochę po jego brodzie. Popatrzył na pusty kufel po nim, a następnie zaś pierdolnął nim o ziemię, tłukąc go.
- Następny!- ryknął, mając nadzieję, że jego barbarzyństwo odwróci uwagę od Emericka i da mu czas na wymyślenie spójnej i dobrej odpowiedzi.
Nawaar:
Krasnolud nawet nie zamierzał się ruszać, ale jak zawsze biedak musiał się poświęcać choć chciał dobrze! Tylko szkoda, że zaklęcie źle nakierował i wszystko się posypało, jednakże ciekawe czy i ta sytuacja się nie spieprzy, gdyż niezbyt to wszytko wyglądało i musem jest, że ktoś w końcu zainterweniuje! Być może sam król, lecz brodacz myślał, że w końcu jacyś bandyci zaatakują, żeby jakaś lepsza zabawa była. W każdym razie niemal najedzony, ale nie dopity trunek zabrał mu Marduke, przez co musiał iść za nim i w sumie wiedział jak rozmowa się potoczy i jeśli doszłoby do potyczki będzie ona niezwykle wyrównana! Paladyn wychodząc, zaśmiał się okrutnie w stronę głupich kobit, żeby wyrobić sobie imidź. - Mów, że. Zwrócił się wiadomo do kogo czyli Kanclerza Bractwa ÂŚwitu.
Zaidaan:
Emerick poruszył wąsem z niezadowolenia, mimo to nie dawał po sobie poznać, że Skrzetuski dobrze węszy.
- Aj, krewniaku, coś taki podejrzliwy jest? Pewnie żeś po prostu zapomniał o świętej pamięci dziadku Władysławie, bo tyle co dziadziu się ożenił i trójkę synów się doczekał to na wojnę ruszyć musiał, a właściwiej to na paskudną wojnę domową. W młodym jeszcze wieku zginął, niestety. A babka wtórnie za mąż wyszła, co ostatnią przedstawicielką herbu Pobóg była i dlatego też nie znasz nikogo z tym herbem, o. A tym drugim mężem był Franciszek, bogaty mieszczanin, gdzie po tym jak synowie w dorosłość wstąpili, to wyruszyli do Myrtany gdzie tam swoją starość dożyli w nadziei, że uniką w ten sposób kolejnych wojen.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej