Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pas i ostrogi - Gascaden

<< < (34/37) > >>

Marduk Draven:
Znalazłeś! Tylne wejście na podwórku, lecz zanim jeszcze mogłeś nacisnąć klamkę usłyszałeś donośne "ekhem". Ujrzałeś za sobą elfią kobietę. Odziana na zielono, z opaską, wyglądała jak ktoś, kto zna się na medycynie i ziołach.
- Szuka pan czegoś- spytała.

Gascaden:
Znalezione! Ale oczywiście coś jeszcze musiało przeszkodzić, dokładniej elfka, która chyba była Eliarą.
- Ekhm, pani jest znachorka Eliara?

Marduk Draven:
Elfka zrobiła kwaśną minę. Obejrzała Cię dokładnie od stóp do głowy. Zrobiła zdziwioną minę.
- Bractwo...- warknęła, najpewniej poznając pancerz. Wyciągnęła przed siebie dłoń, a ty poczułeś potężne pchnięcie. Niewidzialna siła cisnęła Cię w drzwi, które Twoje szczęście było tuż za Tobą, dzięki czemu impet nie był duży. Wystarczył jednak by wyłamać je do środka, z Tobą na nich. Ty jednak pojechałeś kilka pleców dalej, z pewnością coś sobie obcierając. Weszła za Tobą. Uformowała w dłoni kulę ognia.-
 Przynajmniej ułatwiłeś mi robotę z tym całym Marlonem. ÂŁatwiej będzie go zabić i odziedziczyć spadek jako wdowa.- dodała. Cisnęła w Ciebie kulę ognia. Miałeś co najwyżej kilka sekund na reakcję.

1x Eliara - wiedźma

Gascaden:
Widocznie każdy w tym mieście rozpoznawał zbroję z wiwerny jako pancerz Bractwa.
-Chciałbym..
Jednak już nigdy się nie dowiemy co chciałby Gascaden, bo elfia znachorka musiała mu przerwać i pchnąć telekinezą w drzwi, które na szczęście były bardzo blisko dzięki czemu plecy jaszczura tak bardzo nie ucierpiały. Ucierpiały dopiero po jeździe na nich przez chatę znachorki. Elfka weszła za nim trzymając już w ręcę cholerną kulę ognia. Jaszczuroczłek już nie lubił tych wszystkich czarodziei i magów. Ognista kula poleciała w jego kierunku, w ostatnim momencie zdążył się przeturlać na bok, a sama kula zniszczyła się na podłodze, którą nieco przysmażyła. Gascaden po pięknym uniku wstał na równe nogi i w biegu w stronę wiedźmy wyciągnął topór i puklerz. Gdy elfka zauważyła, że jaszczur niebezpiecznie się zbliża postanowiła zaczarować podmuch ognia. Jaszczuroczłek aby się nie spalić natychmiast się skulił i schował się za puklerzem, który uratował go przed spaleniem. Zaraz po czarze czuł gorąco, bo jak wiadomo metal łatwo się nagrzewa. Jak poparzony wyrzucił swój gorący puklerz prosto w stronę czarodziejki, ta już na szczęście nie posiadała energii magicznej aby wykonać profilaktyczną teleportację czy coś innego, przez co wyrwała kawałkiem gorącego metalu prosto w brzuch. Kobieta krzyknęła, bo pomimo że była wiedźmą to jednak zwykły ból czuła. W tym samym czasie Gascaden zdążył już podbiec do poparzonej elfki i zakończyć jej żywot. Zamachnął się toporem i jednym rąbnięciem pozbawił znachorki jednej ręki, co przysporzyło jej pewnie wiele bólu, jaszczur profilaktycznie odciął jeszcze drugą rękę aby jej się nie zachciało czarować więcej. Kolejno uderzył tym samym toporem w twarz Elriory niszcząc jej ładną buźkę, a jednocześnie dobijając.

Marduk Draven:
Twój plan szedł dobrze do momentu gdy obroniłeś się odkuli ognia puklerzem. Nagrzany metal nie zrobił Ci byle czego. Ba! Poparzył Ci dłoń w którą go trzymałeś, zarówno przy bloku, jak i wtedy gdy ująłeś go by nim rzucić. Opuściłeś go, czując paskudny ból puklerzowej ręki. Czarownica przygotowała kolejną kulę ognia.

//Otrzymujesz: oparzenie I stopnia na ręce którą trzymałeś puklerz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej