Widocznie bandzior, tak groźny że aż go chcą zabić w dwunastu gminach nie jest skory do pojedynku na słowa, a od razu rzucił się do walki tradycyjnej, a na jego nieszczęście jego żabi przyjaciel gdzieś się ulotnił. To jednak nie zasiało jeszcze na stałe w jego duszy ziarna niepewności, a szkoda, bo może jak jego kolega uciekliby i dali by jaszczurowi spokojnie odpocząć. Gascaden zaraz po odepchnięciu oparł się o szynkwas, patrząc na kolejne ruchy przeciwnika. Gdy ten sięgnął po sztylet, w ostatnim momencie odepchnął się od lady na bok, nie dając czasu bandycie na reakcję. Błyskawicznie owinął sobie potem ogon wokół jego nogi i precyzyjnym pociągnięciem, zwalił przeciwnika z nóg. Poleciał następnie prosto w dół uderzając o napotkany szynkwas szczęką, gdy już upadł na ziemię, oberwał jeszcze parę razy nogą w twarz, tak aby już nie wstał. Podszedł potem do karczmarza.
- No, złapałem dla was bandytę poszukiwanego w dwunastu gminach, może jakąś nagrodę za niego dostaniecie, no a ja dalej poproszę ten pokój.
Położył na ladzie 15 grzywien.
300g - 15g = 285g