Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
(Nie)pamiętna noc
Nawaar:
- O! Jebany! Wrzasnął jak Emerick, pizdnął o ziemię razem z innym biedakiem, który najwidoczniej miał przewagę, ale do czasu aż dostał butem stalowym w ryj! Nie ma chuja szczęka rozjebana, a zęby wybite w pizdu. Jednak drugi gościu nadal się sadził to krasnolud taranem! Rozpędził się na ile mógł i głową chciał trafić w tors gościa, a jeśli na niego się obali to, przygnieść go swą wagą i ciężką zbroją.
Zaidaan:
Jakimś cudem udało się trafić cel, i to jeszcze w sam nos! Długo jednak nie mógł się cieszyć zwycięstwem, bo przeciwnik zaraz wypadł z kontratakiem. Został od razu powalony przez tą kupę mięcha i bezlitosną grawitację. Już jego twarz miała zostać schabowym na obiad kiedy na odsiecz przybył Themo i jego stalowy but. Szczęka połamana jak nic.
- Za Valfden!
Wykrzyknął i z impetem zrzucił siebie dryblasa. Wstąpił w niego jakby nowy duch i przez chwilę zapomniał, że jest najebany. Podniósł się od razu i zasadził bandycie kopniaka w żebra.
Narrator:
Jeden z rozbitą szczęką wypluł kilka zębów i po dobitce Emericka leżał znokautowny. Kolejny uległ pod naporem pancernego krasnala.
Zaidaan:
Emerick triumfujący nad pokonanym przeciwnikiem długo tak nie triumfował, bo i walka jeszcze się nie skończyła. Odszedł od znokautowanego i podszedł do tego powalonego przez srebrną fortecę. Nie zamierzał się schylać, upadać na niego i robić kanapki, ani nic podobnego. Postanowił jeno zasadzić mocnego kopniaka w twarz próbując mu połamać nos i może coś jeszcze.
- A maszz, łachudro!
Nawaar:
Krasnoludowi sztuczka się udała, ale teraz nie mógł się podnieść, ale Emerick obezwładnił prawdopodobnie zbója, lecz trzeba było podnieść brodacza. - Chopy! Pomószta. Wypowiedział coś i oczekiwał tym razem pomocy, bo jak go zostawią na pastwę losu to czary mogą się posypać!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej