Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
(Nie)pamiętna noc
Narrator:
-Jeszcze więcej alkoholików.
-Chwila, tamci tak szybko uciekli. Może to jest oszukane? Panowie, spokojnie. Sprawdzimy ten... artefakt. Jak nam nie przeszkodzicie to będziecie mieli dożywotnie dostawy za darmo.
-Co ty pierrr... szy veris?
-Nie każdego stać na takie zbroje, jak oni. Muszą być to jacyś bogacze. Oprócz tego, co się przedstawił jako hetman. Przecież nasz hetman to biedak. Coś ci świta?
-Może jednak nie jesteś takim debilem. Panowie, dogadamy się?
Zaidaan:
Słysząc jak te nikczemniki nazywają miłościwego Hetmana Wielkiego Koronnego jakimś tam biedakiem, to już nie mógł wytrzymać. Zczerwienił się całkowicie i był cały nasycony złą energią.
- Ty chuju chędożony! Nie wytrzymam! Potrzymaj mi miecz.
Podał na chwilę miecz krasnoludowi i chwiejnym krokiem podszedł do tego dryblasa.
- Ja ci kurwa dam biedaka!
Zamachnął się, że aż się cofnął, ale później ruszył do przodu i pięścią przydzwonił prosto (no prawie) w twarz tego bluźniercy.
Nawaar:
Krasnolud z czasem dogonił bandziorów razem z resztą ekipy, wtedy usłyszał ich propozycję, jednakże na chwilę stanął, albowiem był zmęczony jak diabli. Kiellon oddychał coraz bardziej głęboko i wiedział, że jak będzie biegał dalej padnie z wymęczenia na ryj! Tego jeszcze nie było w tym królestwie, żeby kanclerz skończył w takim miejscu. Paladyn nawet się uśmiechnął w stronę złodziei, bo komentarz dotyczący biednego hetmana był dość fajny. Emerick i tak tego uśmiechu nie zobaczył, bo rzucił się na nich z pięściami, a brodaczowi podał miecz. - Na chui mi ta wykałaczka? Powiedział i jebnął mieczem o ziemię, bo za daleko miał, żeby gdzie indziej. W każdym razie nie chciał walczyć wręcz, więc znów zaryzykował i drugiego człowieka chciał obalić telekinezą na plecy, pociągając go do przodu za nogę, o ile dobrze wymierzył i trafił w tego właściwego. Najwyżej Emerick oberwie za zostawienie go w zaspie kilka minut temu! Oby tylko nie rozbił trunku, który trzyma jeden z potencjalnych złych.
Narrator:
Jeden z napotkanych dostał w mordę od hetmana, aż go odrzuciło. Emerick poczuł ciepłą krew na swojej pięści. Jego przeciwnik złapał się za rozwalony nos i rzucił się z zamiarem oddania. Szybko odwdzięczył się sierpowym podbijając narąbanemu oko. Z racji alkoholu nawet nie poczuł bólu. Następnie wbiegł w niego z całym impetem i oboje wylądowali na ośnieżonym chodniku. Niestety, hetman był na dole. W tym czasie drugi, który trzymał cenny skarb również zaliczył glebę. Odstawił pakunek i wstał, by nawalić jednemu, bądź drugiemu.
// //www.youtube.com/watch?v=2kTefRMx73g :)
TheMo:
-I w pisdu, i wylądował.
Skomentował zachowanie hetmana, który zaraz znalazł się w parterze. No cóż, trzeba pomóc towarzyszowi, zanim jego twarz będzie przypominać schabowe. Podszedł do tarzających się i z całej siły wymierzył kopniaka w twarz napastnika. Chyba jego stalowy but coś mu tam połamał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej