- Armaty dawno nie używane, bo nawet nie było takiej potrzeby, w dodatku zaniedbanie ze strony poprzedniego kasztelana. Artylerzyści także się obijali i ich celne oko gdzieś przepadło...
Nagle Kazmir z Kelafem jak i reszta krasnoludów, orków, półkrasnoludów usłyszała głośny huk, a nawet kilka.
- No właśnie zarządziłem żeby w końcu się wzięli do roboty. Ăwiczą celność i prędkość przeładowania, najlepiej nie jest bo gdy liczyliśmy to wystrzelenie dwóch salw zajęło 12 minut i 30 sekund... Muszą się w końcu wziąć w garść i poprawić ten okropny wynik. Na dzień dzisiejszy pewny strzał z armat wynosi jakieś 500 metrów. Amunicji jest dużo, cały magazyn, szybko się nie skończy. Beczek z prochem także nie zabraknie, chyba że jakiś gamoń wejdzie tam i upuści prze przypadek pochodnię. To wraz z nim pójdzie z dymem pół zamku. Zapasy żywności starczą na jakieś 3/4 roku. Czy ten Torreno dysponuje naprawdę sporymi siłami? Jeśli ma jakichś magów to sytuacja też może się pogorszyć. Przeciwko nim nie jesteśmy zbytnio przygotowani, nie wiemy jak walczyć z ich czarami.
W międzyczasie kiedy Komisarz z Kasztelanem omawiali rzeczy ważne i ważniejsze Adamus pół-krasnolud zdecydował się na poszukiwanie alkoholu. Po wyjściu z przytulnej i eleganckiej komnaty oficera i opuszczeniu baraku znalazł się na placu, na którym przynajmniej się coś działo, najbardziej uwagę zwrócili strzelcy i jakiś oficer mierzący czas, było dość głośno. Zaraz po wyjściu Adasia przywitał mroźny, późno Atunusowy wiatr, prawie że Hemisowy, w dodatku jakiś gołąb zbombardował mithrilowy napierśnik człowieka. Pewnie garnizonowe siły powietrzne też ćwiczą swoją celność.