Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Adaś:
-Klan Lotosu? Pierwsze słyszę.-Powiedziałem prawdziwie zaskoczony, gdyż faktycznie pierwszy raz się z nimi spotykałem.
Kazmir MacBrewmann:
- Merith by to lepiej opowiedział. Ale jedziem. Popił rumu i kontynuował - W czasach gdy Aragorn często podróżował do Tin ri le tu zadarł z pewnym liszem. O nazwisku Torreno, władcy Księstwa Torreno. Sam lisz należał do klanu Lotosu, czegoś w rodzaju państwa magów czy coś... nie wiem. Istotniejsze jest to że stary Tacticus zdetronizował Torreno, ale patafian uciekł na Marant. Ukrywał siem na Valfden do upadku Klątfy Mgły. Potem wyjechał na Doral, to jego ludzie odpowiadają za zrzucenie na Aragorna tych meteorytów.
Kamirazi:
Poszli do bardzo dobrze widocznej z brzegu karczmy "lew morski". Nie wiedzieć czemu dziś świeciła pustkami. Nie było żywej duszy a zapach ryb niósł się daleko poza wejście .
Weszli do środka , Kami zdecydowała się jednak bez sosu z cytryny. Wystarczyło jej już przykrości żołądkowych na na dłuższy czas a o nie było po zjedzeniu cytryny u Kami blisko. Była ciekawa jak to się potoczy ale wolała zostawić resztę w rękach Siliona. Było dla niej bardzo przyjemne zdać się czasem na jego pomysły i inicjatywę.
Adaś:
-Mhm już wiem skąd kojarzę to imię. Ale z tego co pamiętam to on zginął. Sam byłem przy tym kiedy taka pewna elfka z I-D-E-A-L-N-Y-M tyłkiem przebijała jego serce. A było to kupę roków temu. Więc jakim cudem mógł on przeżyć?-Wyraziłem swoje zaskoczenie, gdyż do dzisiaj mi się zdarzyło przypomnieć desant w którym brałem udział i późniejsze zdobycie świątyni.
Kazmir MacBrewmann:
//Nie ta wyprawa i nie ten lisz
- Może to inny był? Nie wiem, nie znam tych historii. A Aragorna tylko z opowieści.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej