Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Adaś:
-Pierdziele kompania krasnali płynąca w morze, tego to jeszcze nie grali.-Powiedziałem do Ragnaroka który stał obok mnie, a który chwilę później się udał wykonywać wszelkie prace z wyruszeniem. Ja natomiast z racji że nie wiedziałem co czynić, odruchowo sięgnąłem za pazuchę i wyciągnąłem piersiówkę. W końcu każda okazja jest dobra do napicia się, nawet brak okazji.
Gdy pociągnąłem łyka stwierdziłem że trzeba znaleźć sobie zajęcie, więc zszedłem pod pokład gdzie jakiś czas później zeszła reszta kompanii.
Kazmir MacBrewmann:
Po chwili wszyscy siedzieli nad jajecznicą, czy raczej mięsem z jajkami. Trzeba było rzecz jasna zjeść wpierw to co szybciej sie psuło. A mięso za długo nie poleży. Kazmir otworzył nawet beczułke rumu. Polał towarzystwu.
- Za pomyślne wiatry! Wzniósł toast.
Adaś:
Ha przynajmniej krasnoludy dbają o dobre jedzenie. Co prawda nie wiedziałem jak stoją z zapasami, ale skoro tyle mięsa było to znaczyło, że chyba nam wystarczy w jedną stronę. Więc stwierdziłem że nie ma co się przejmować tylko jeść. Ale co najważniejsze był rum! A tego sobie odpuścić nie mogłem więc nalałem sobie pełny kubek. No a że trochu za cicho było przy jedzeniu, postanowiłem zagaić:
-To po co tam płyniecie, znaczy się płyniemy?
Kazmir MacBrewmann:
- Po pewien zabytek, taki jeden stary elf miał tam kupić to coś. To fragment klucza potrzebnego do otwarcia grobowca. Problem w tym że... - zrobił pauzę na napicie sie rumu - że pewien chuj z Doral też go chce, nawet zaatakował gmine na zachodzie Valfden. Przegoniłem go. Tak czy siak, elf z jakiegoś powodu chce płynąć moją łajbą. Winc płyne. Nie wiem czy da nam zwiedzić Sannau, a ponoć jest co zwiedzać. Jeśli wiecie co mam na myśli hehe.
Silion aep Mor:
Mężczyzna nałożył sobie jajecznicy w wielkich kawałkach, wziął chleb oraz napełnił kubek rumem. Zapewne musiał on być wyborny. Zamierzał zaraz to stwierdzić i ocenić.
Zaczął jeść zagryzając chlebem, szybko, łapczywie. Rozkoszował się smakiem ów dania chociaż była to niby 'pospolita' jajecznica.
- Nie, nie wiem co masz na myśli, wytłumacz. - odrzekł do Kazmira biorąc łyka rumu. Trochę się tym rumem zawiódł myślał że będzie o wiele lepsze ale nie zamierzał narzekać.
- Kami, pyszne jedzenie. - powiedział z uśmiechem po czym skierował swój wzrok na Adamusa - Nie jestem pewien czy sie znamy panie, jestem Silion.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej