Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Kamirazi:
-Nie potrzebuję za wiele Sil, ale dziękuję. Lepiej sprawdzę co na zewnątrz.
Powiedziała a potem wyszła na pokład z którego zobaczyła swojego brata, który w oddali rozmawiał z całkowicie obcym jej mężczyzną. Nie wiedziała jakie łączą ich stosunki, stwierdzając że może być niebezpiecznie (choć nie miała do tego podstaw) podbiegła jak najszybciej mogła do pierworodnego jej rodziny. Z waleczną miną i pełna werwy wykrzyknęła.
-Ty sobie uważaj, nie zdajesz sobie sprawy z jak silnym krasnoludem gadasz!
Zwróciła się do obcego... dopiero po chwili wymownej ciszy, gdy poczuła ich zdziwione spojrzenia na sobie, zorientowała się jaką gafę popełniła.
Kazmir MacBrewmann:
- Ja tu jestem kapitanem, i nie płace nic. Płaci pewien stary, zgrzybiały elf. A po za tym, masz okazję przysłużyć sie Valfden. Odpowiedział. - Spokojnie siostra, to jeden z nas. W sensie Bękart.
Kamirazi:
-Ups! Ja serio nie chciałam, jeno pomyłka Mówiąc to zarumieniła się lekko. Podała rękę nowo poznanemu -Jestem Kamirazi
Adaś:
-Ha ale Panienka waleczna! Spokojnie jakbym chciał to bym już go zastrzelił.-Powiedziałem zaczepnie w kierunku krasnoludzkiej kobiety. W między czasie wydrapałem się na okręt i również wyciągnąłem rękę do Kamirazi która mi się przedstawiła.
-Kapitan Jacek Wróbel.-Wesoło się uśmiechnąłem i szybko sprostowałem.-Znaczy się szlachcic jego królewskiej, bla bla bla, kapitan, bla bla bla. Po prostu Adaś.
Spojrzałem na Kazmira i powiedziałem. -Mhm niech będzie płynę. Najwyżej was potem okradnę, tfu znaczy się wezmę swoją należność za poświęcony czas!
Silion aep Mor:
Krasnolud po zjedzeniu udał się na pokład.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej