Odwzajemnił uścisk Kami, miły, ciepły, pełen troski i radości, uśmiechnął się przy tym widząc ile szczęścia sprawia jej jego osoba. Spojrzał na jej zadowoloną twarz, później na to ja z prędkością strusia pochłania kolejne oscypki i wybuchł śmiechem.
- Zostaw też trochę innym, o, na przykład mi... - rzekł rozbawiony biorąc jednego i odgryzając całą połówkę. Oscypek był zaprawde pyszny, słonawy smak wędzenia mile łączył się z delikatnością i soczystością sera.
Dokończył ów sztukę gdy nagle usłyszał krzyki na zewnątrz, na tyle głośne iż przebiły się nawet do piwnicy. Szybko wrzucił kilka oscypków w kieszeń, poczochrał Kami i zaczął wychodzić po drabinie by zaraz wyparować z budynku z hukiem.
Widząc tłum wieśniaków stanął pewnie przy drzwiach tak by było doskonale widać jego ekwipunek. Zwłaszcza jego ulubione zabawki. Spojrzał groźnie na zbliżających się ludzi.
- Ej wy! Co wam nie pasuje? Mało wam było krwi w karczmie? Rozejść się jeżeli nie chcecie tego powtórzyć. - mówił głośno i stanowczo w takim skupieniu by móc w każdej chwili chwycić za broń - Wasza przewaga liczebna jest niczym w tym przypadku, nie potraficie walczyć, powtórze jeszcze raz, rozejść się. Kapłanem i sołtysem my się zajmiemy. - mówił nie spuszczając z tonu.