Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Hagmar
Hagmar:
Ognicho, tu was mam kozojebcy... Hagmar ruszył powoli i ostrożnie w stronę odgłosów i zapachu.
TheMo:
I będąc skitranym w krzakach zauważyłeś dwójkę osób siedzących przy ognisku. Oni nie widzieli ciebie, więc mogłeś im się przyjrzeć i usłyszeć rozmowy. Jeden z nich miał łuk na plecach, drugi tylko niewielki nóż przy pasie. ÂŻaden z nich nie miał porządnej zbroi.
-Kurwa, mówiłem ci, żeby nie jeść tego zająca, bo jest chory. Wiesz jakie rewolucje żołądkowe teraz mam?
-Mówiłeś, mówiłeś. Trzeba było pilnować, żeby się nie spalił i nie jeść potem całego to byś sraczki nie dostał!
-I widzisz, uratowałem cię od tych męk, biorąc je na siebie.
-Hehe, idź ty głupi.
Hagmar:
Cholera... oni czy nie? No przecież nie zapytam... Hagmar zaryzykował, wyciągnął miecz i położył miecz na ziemi obok siebie. Sięgnął po strzałę i napiął łuk celując w łucznika. W jego korpus. Wypuścił strzałę prosto w prawdopodobnego bandyte...
TheMo:
//Pamiętaj o odejmowaniu strzał
I trafiłeś. Prosto w serce. Mężczyzna z łukiem momentalnie padł martwy ba ziemię. Drugi natychmiastowo to zauważył. Szybko uklęknął przy martwym towarzyszu i zaczął go szturchać.
-Robert! Robert! - zawołał rozpaczliwie -Nie umieraj! Kochany, nie odchodź!
I rozpłakał się nad zwłokami.
Hagmar:
Ja, pierdole... No cóż... Zabił właśnie chyba niewinnego gościa, no cóż wypadki się zdarzają. Nie miał wyjścia... Nałożył na cięciwe kolejną strzałe, naciągnął i wypuścił w tors mężczyzny pochylającego się nad zwłokami.
//Odejme potem
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej