Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Północny wiatr #1 - Ciaran
Ciaran:
Ciaran wiedział, że mogą to być bandyci. Spróbował więc niepostrzeżenie wrzucić swoją sakiewkę w przydrożne krzaki, tak by nie mieli z czego go okraść.. Stanął na przeciw konnym, wyciągnął rękę w geście powitania i zawołał
- Hej tam, panowie!
Gunses:
//: O! :o Nice. Kto Ty jesteś? :P
Jadący w czele podniósł dłoń, pozostała dwójka konnych wstrzymała lekko wierzchowce. Byli to żołdacy, chociaż w mundury często zmieniały właścicieli. Jeźdźcy otaksowali Cię wzrokiem.
- No, co tam, smyku? - spytał dowodzący, wąsaty jegomość.
Ciaran:
- Zmierzam do Jaggiel, panie. Zmierzcha już, a las nocą do najbezpieczniejszych nie należy. Zastanawiam się, czy nie zna ktoś z was może dobrego miejsca na spędzenie nocy na szlaku. Nie chciałbym, by mnie wilcy nocą zjeldi alboco.
Ciaran spojrzał wyczekująco, z uprzejmym i niewinnym uśmiechem na żołnierzy. Młody, umorusany chłopaczek, w podniszczonym stroju podróżnym, wyglądał jak syn myśliwego, nie był więc zbyt wartościowym celem dla bandytów. Swoją mowę także starał się dostosować, by brzmiała jak język człowieka prostego. Ten właśnie fakt bycia bezwartościowym, jakkolwiek fatalistycznie by to nie brzmiało, sprawiał że nie bał się tych podróżnych.
//: Ja? Ja jestem tylko przezorny :D
Gunses:
- Yyy.. Ten tego - zająkał się chłop. Nie co dzień w niewinny sposób uśmiechał się do niego młody chłopaczek. Wojak podniósł wzrok, zmrużył oczy oceniając ile czasu zajmie mu przybycie do Efehidionu o skorzystanie z usług profesjonalnych pań do towarzystwa i uznał, że jednak pojedzie do miasta.
- No po prawdzie to masz trzy opcje, młody - rzekł silnym głosem rozwiewając ewentualnie wszelakie zapędy młodego chłopaczka.
* - Hmm... Na tym trakcie, tam za zakrętem biwakuje karawana przy ognisku. Może was podejmą. Na szlaku nie odmawia się ognia i ciepła. Nie odmawia się pomocy. A wyście na szlaku - rzekł mężczyzna.
* - Kto by w noc przy ognisku siedział? Po prawo od gościńca, o tam, na wzgórku, stoi wieża strażnicza. Myśliwskiej gildii. Tamoj też można zanocować. Myśliwi to tęgie chłopy, ale baczenie na okolice mają i żaden łobuz na strzelenie z łuku nie podejdzie! Tylko ludzi i bydła czasami tam wiela... - powiedział mu drugi, zza pleców pierwszego, a trzeci dodał
* - Albo... Możesz chłopcze skręcić zaraz tu w lewo, między drzewa. Widzisz łunę między nimi. Tam jest dąb i enklawa. Tam zatrzymują się elfy, ludzie, wszyscy Ci co szukają spokoju i świętej ziemi. Tam zły też nie podejdzie, bo elfy są zbroje i mają druida.
Ciaran:
Chłopak szybko przeanalizował w myślach swoje możliwości.
Wypadałoby zabrać sakiewkę z krzaków zanim pójdę dalej. Spać z kupiecką karawaną z sakiewką przy pasie? Po cóż ich wieść na pokuszenie łatwym zarobkiem, jeszcze by mieli potem wyrzuty sumienia. Myśliwi z kolei brzmią interesująco, zawsze miałem wrażenie że są to ludzie honoru. Nie przepuszczę jednak okazji, żeby spotkać się z elfami i druidem, zwłaszcza na misji dla Konkordatu.
Podziękowawszy uprzejmie zbrojnym wiedział już dokąd się uda. Chciał jednak odczekać chwilę nim żołnierze odjadą, tak by zabrać z powrotem swoje pieniądze.
Tylko dlaczego ten wojaczyna się tak speszył... - zastanowił się Ciaran.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej