Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część II - Sabotaż

<< < (15/18) > >>

Toruviel:
Toruviel miała cały czas łuk w gotowości. Jej dłoń krążyła przy kołczanie. Atmosfera zrobiła się napięta, no i właśnie to się jej nie podobało.
- Te czaszki raczej tak o tu nie leżą...- mruknęła.

Longinus Podbipięta:
Złe przeczucia nie opuszczały pod żadnym pozorem kompani, lecz karawana jak jechała, tak jechała. Koła cicho skrzypiały, pokonując wycięty w trawie szlak, tropikalne ptaki śpiewały, papugi gadały co umiały. Gdyby nie złe przeczucia, uznać by można, że to sielankowa wycieczka. Dopóki jeden z kupców nie zarobił bełtem w szyję. Krew strzeliła jak fontanna, konie zaczęły panikować. Człek padł na ziemię w konwulsjach, zaś karawana stanęła. Inny bełt  zaś prawie trafił Gascadena, wbijając się w drewno wozu, niedaleko jego żeber. Lewus wystrzelił jak proca z miejsca woźnicy na tyły wozu, do jakiegoś pakunku, z którego wyjął kuszę i toporek. Następnie przywarł do powozu, od strony, od której nie strzelano, to jest lewej. W gąszczach widać było wystające kusze. W dodatku z drugiej strony wyszli uzbrojeni w broń białą skurwysyni. Sytuacja w skrócie nieciekawa.

8x bandyta
5x bandyta - kusznik

// Temperatura wynosi 18 stopni.


Toruviel:
Sielanka trwała tak sobie, póki nie polały się trupy. Elfka wypatrzyła szybko ukrytych w gąszczach kuszników. Następnie wyskoczyła z wozu, znajdując się około metra od Lewusa. Dobyła łuku i jednej strzały. Nałożyła strzałę na łuczysko, napięła cięciwę i ostrożnie się wychyliła. Zobaczyła jedną z wystających z gąszczy kusz. Wychyliła razem z łukiem i na podstawie kuszy określiła, gdzie będą poszczególne części ciała oponenta, w czym pomogły jej elfie predyspozycje. Puściła cięciwę, pozwalając strzale polecieć, niosąc śmierć. Wbiła się w ona w pierś kusznika, zabijając go na miejscu.
Chwilę po tym zaatakował ją bandyta, który wyszedł z gąszczy, chcąc przeciąć pionowo jej szyje. Elfka odruchowo umknęła w bok i kopnęła go w brzuch, chcąc go odepchnąć, co udało się. Zbir zgiął się w pół. Następnie Toru strzeliła mu w pysk łukiem, co spowodowało jego obrót o 90 stopni i odciśnięcie się broni na policzku. Puściła natychmiast łuk i dobyła sztyletu, po czym wbiła go w szyję zbira, który osunął się na ziemię.
Inny, pewnie kumpel z rykiem zaszarżował na nią z mieczem. Ona w tym czasie schowała sztylet i dobyła miecza. Bandyta ciął od góry, chcąc rozpłatać głowę elfki, która jednak bez problemu sparowała cios i zaatakowała od lewej, poziomo, celując w szyję bandyty, który jednak zdołał się obronić o odpowiedział szybko skośnym cięciem od lewej do prawej. Toru zablokowała i podbiła swoją klingą jego miecz w górę, by następnie zadać zabójcze pchnięcie w jego brzuch, kończąc jego życie.

//Zostaje 25 strzał

6x bandyta
4x bandyta - kusznik

Gascaden:
Napięta atmosfera trwała dalej, bez przerey. Każdy uczestnik wiedział, że coś się za niedługo stanie. Nawet głupi wiedział, że coś wisi w powietrzu. Albo raczej trafiło tuż obok żeber Gascadena. Zaalarmowany jaszczur czym prędzej wyskoczył z wozu za Lewusem wyciągając młot i puklerz. Poczekał chwilę, aż siedzący w gąszczach kusznicy wystrzelą swoje bełty i przy okazji elfka jednego chociaż wybije. Potem podniósł się i ruszył stawić czoła nacierającym bandytom, aby osłonić resztę kompanów kiedy ci będą go ochraniać przed lecącymi bełtami, przynajmniej taką miał nadzieję. Na pierwszy ogień wyleciało jednocześnie dwóch zbirów, z czego jeden był tuż obok, po lewej i już się zamachnął mieczem nad głową kiedy drugi dopiero szarżował. Jaszczur postanowił to błyskawicznie wykorzystać i młotem pierdyknął prosto w brzuch bandziora po lewej, że aż go zgięło i splunął krwią, żeby następnie dobić go ciosem w kręgosłup, łamiąc go. Bandyta upadł na ziemię, chociaż jeszcze dychał, rycerz Bractwa kopnął go w szczękę aby umarł w spokoju, nieprzytomny. Wtedy właśnie dolatywał tamten szarżujący, Gascaden czekał do ostatniej chwili, kiedy w końcu przesunął się o krok w bok i wystawił rękę z puklerzem. Bandyta nie zdążył wyhamować i przydzwonił mordą w tarczę, a później wywinął orła i upadł na ziemię na plecy. Gascaden natychmiast zmiażdżył mu młotem całą klatkę piersiową, przez co złamane żebra przebiły najważniejsze organy człowieka jakimi były płuca i serce między innymi. Jaszczuroczłek następnie postanowił wymienić broń na topór, kiedy otoczyły go kolejne trzy bandziory. Gascaden szybko wpadł w furię przez co nieco wystraszeni przeciwnicy zapomnieli o ataku i lekko się cofnęli, a jaszczur w piruecie rąbnął toporem po torsie jednego z bandziorów, a z rany natychmiast trysnęła fontanna krwi, a sam bandyta powoli przechylał się do tyłu. Jednocześnie Gascaden swoim ogonem umiejętnie złapał jednego z wrogów za nogę i szybkim ruchem zwalił go z nóg, a gdy obracał się w jego kierunku, obrócił się na tyle, że ten trzeci bandyta, który postanowił w końcu zaatakować oberwał ogonem prosto w ryj, na tyle mocno, że stracił przy tym przytomność. Następnie po obróceniu się do już podnoszącego się bandziora, jaszczuroczłek poczęstował go serdecznym butem w żuchwę, a następnie doskoczył do niego i kilkoma rąbnięciami toporem zmasakrował mu twarz, docierając nawet do mózgu. Trzymająca go adrelalina dalej go trzymała przez co nie odczuwał zmęczenia, dostrzegł wtedy kolejnego przeciwnika, który zaatakował jaszczura mieczem tnąc od prawego skosu. Gascaden natychmiastowo zatrzymał ten cios puklerzem, a potem z barku odepchnął bandytę, wytrącając go z równowagi. Jaszczuroczłek podbiegł do niego z błyskawiczną prędkością i wgryzł mu się szeregami ostrymi jak brzytwa zębami w szyję, w dodatku zaciśniając uścisk silnymi szczękami. Człowiek zawył niemiłosiernie nie spodziewając się czegoś takiego. Po chwili Gascaden uwolnił go ze śmiertelnego uchwytu przez przypadek odrywając kawałek jego mięsa, które odleciało gdzieś na bok. Widać było paskudną ranę w szyi, z której krew lała się strumieniami, sam przeciwnik nie wytrzymując szoku upadł na kolana trzymając się za ugryzioną szyję.
2x bandyta (1 nieprzytomny, drugi ugryziony i wyłączony z walki)
4x bandyta kusznik

Longinus Podbipięta:
Lewus wychylił się i ustrzelił z kuszy kolejnego zbira. Reszta widząc nieuniknioną porażkę uciekła. Lewus wskoczył z powrotem na wóz.
- Jedziemy. Wciąż musimy tą karawane odeskortować.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej