Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Progan:
Progan się zastanawiał, co go opętało, że ruszył na opanowaną przez wampiry Północ bez srebrnych strzał. ÂŻelazem zakończonymi patyczkami mógł co najwyżej rozsierdzić jeszcze bardziej wampiry. Wysłuchał słów Kenshina, notując w głowie każde słowo. Wiedział, że wspólną pracą mogą wile zwalczyć.
Przygotowaniem się Progana była modlitwa. Tak się składało, że tak Ork jak i Elfka obok wyznawali to samo bóstwo przewodnie.
- Ventepi, nasza matko. Jesteś Panią ÂŁowów i polowań, jesteś królową wszystkiego co żyje ku Twojej chwale. Wspomnij na czasy, kiedy na północy lasy były pełne zwierza, a myśliwi mieli przeciw nim tylko siłę swoich mięśni i łuki. Wspomnij na czas, kiedy żadne zwierzę nie padło przez dla przyjemności, lecz zostało odstrzelone tak, aby nakarmić Twoich wiernych. Spójrz na nas. Podnosimy swe łuki przeciwko Złu, które zrodzone z ciemności bezcześci Twoje prawa, morduje i zabija dla swej chwały. Racz nam dać siły i pokrzepić nasze serca, umysły i ciała, abyśmy mogli stanąć do walki i zwyciężyć, przynosząc Ci chwałę. Odhe feo edan.
Yarpen aep Thor:
Progan się modlił, Yarpen też. Tyle że on składał modły do Ellmora i Rashera, ten drugi był tu odpowiedni. Pan lodu, śmierci, bitew i wojowników. Krasnolud wolał mieć go dziś po swej stronie. Wiedział że ich walka zadowoli ich patrona.
- Gotowi, graj muzyko. Powiedział trzymając toporzysko.
Narrator:
Nie czekaliście długo. Od strony lasu usłyszeliście krzyki, po chwili widzieliście znów to, czego wolelibyście nie oglądać.
Podane statystyki podaję sumując z tym, co zostało po ostatniej walce.
W pierwszej linii (jakieś 450 metrów przed wami) nadbiega lub nadlatuje:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
W drugiej linii (jakie 750 metrów przed wami) wolniej i trochę niepewnie nadbiegają:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Yarpen aep Thor:
Yarpen chwycił wcześniej przygotowaną kuszę, wolał solidne pierdolnięcie i zasięg. 10 Bękartów ustawiło się do strzału.
- Czekać! Czekać... czekać...! Iii salwa i zmiana! Ryknął gdy latające bestie były jakieś 300m od nich. 11 bełtów runęło na wroga, po chwili drugie. Nie wszystkie trafiły.
W pierwszej linii (jakieś 300 metrów przed wami) nadbiega lub nadlatuje:
9x Strzygoń
2x Drage
20x Wup
7x Wampir kłusownik
12x Wampir banita
W drugiej linii (jakie 750 metrów przed wami) wolniej i trochę niepewnie nadbiegają:
5x Ekkima
2x Strachooj
Gunses:
Gunses czekał razem z innymi. Stał z przodu, lecz nie stał sam. Chwilę wcześniej otworzyli oczy i w milczeniu wstali Nor i Sallas. Podeszli do Gunsesa jako jego Dzieci Krwi, skinieniem głowy oddały mu należyty hołd, a później zajęli miejsce za nim. W ich dłoniach spoczywały łuki i strzały. W dłoni Gunsesa również.
- Zapolujmy na wampiry - syknął napinając swój łuk i wznosząc do wysoko w niebo. Był to znak dla wszystkich łowców, który obeznani od dziecka z łukami wiedzieli pod jakim kątem będzie strzelał Gunses. Znali się na łowach równie dobrze jak on, a łuk był im równie bliski.
Gunses mimo, iż urodził się w Myrtane, dorastał na pustyni w kraju asasynów. Już wtedy, jako przybrany syn Zubena uczył się łuku, który polubił ze względu jego zasięg i zwodniczą delikatność. Ot, patyk związany sznurkiem. Spędzone na pustyni dni w czasie których uczył się strzelać i polować, sprawiły, że nauczył się korzystać z wysokich strzałów. Tę technikę zna każdy szanujący się myśliwy. Polega na wystrzeleniu strzały pod takim kątem, aby zmylić wroga. Zmylić go do czasu, kiedy strzała uderzy z góry, niczym sokół czy wiszące nad kimś fatum. Sprawdzało się stojąc ze słońcem, wtedy światło raziło i nie pozwalało zauważyć strzały. Sprawdzało się nocą, gdzie strzała niknęła na tle wszechobecnego mroku. Sprawdzi się również i teraz. Wampir to wiedział. Był Wieszczym. Kiedy usłyszał jak wymierzone łuki śpiewają wprawiając w ruch powietrze swym drżeniem wypuścił swoją strzałę. W jej ślad poszybowały inne.
ÂŚwist strzały, szczęk cięciw uderzających w wytarte do połysku karwasze. I cisza. ÂŚmierć na niesiona na lotkach strzał jest cichą śmiercią. Wzbija się, przez chwilę przeszywa wszystko, rozdziela strukturę powietrza, przecina spadające płatki śniegu, krople deszczu by uderzyć, na chwilę zamrzeć i wydobyć z ofiary... Ryk i krzyk przerwały ciszę nocy. Strzały opadły niczym deszcz na wampiry. Dotknęły głównie Strzygoni, ale te które przebiły się dalej lub minęły pierwszy cel, dotarły i dotknęły drugi. Pod strzygoniami biegły wupy i renegaci. Gunses wzniósł łuk ponownie, kiedy nad lasem i strzygoniami przeleciały dwa kształty, wprawiając powietrze w ruch, targając gałęziami drzew, wzbijając z ziemi kilkanaście metrów niżej tumany kurzu. Nad rozpadliną przeleciały dwa wielkie monstra, których Gunses nie wiedział nigdy na oczy.
- Latawce - rzekł twardo i głośno Nor, tak by Nordowie go słyszeli.
- A z tyłu - popisał się swoim nowym wzorkiem Sallas - strachooje i ekkimy.
- Napiąć łuki - rozkazał Gunses. Ponownie dziewięć łuków podniosło swe ramiona ku niebu. Kolejny raz zaświszczały strzały. Wzbiły się i spadły. Przynosząc cichą śmierć dzikim wampirom.
Statystyki na chwilę obecną:
W pierwszej linii (jakieś 150 metrów przed wami) nadbiega lub nadlatuje:
5x Strzygoń
2x Drage
14x Wup
6x Wampir kłusownik
11x Wampir banita
W drugiej linii (jakie 450 metrów przed wami) wolniej i trochę niepewnie nadbiegają:
5x Ekkima
2x Strachooj
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej