Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (71/101) > >>

Gunses:
Gunses wyszedł przed wszystkich swoich ludzi. Zatrzymał się z nisko opuszczonym mieczem. Z takiej pozycji mógł zaatakować w każdym ze stylów. Jego białe włosy rozwiewał wiatr, który zstąpił z gór. Poruszane powiewem powiewem kosmyki były jedyną częścią ciała wampira, która w tej chwili nie była uziemiona. Klatka piersiowa prawie się nie poruszała, oddech Gunsesa był płytki i bardzo wolny. Jego oczy rejestrowały wszystko przed nim. Były to dziwne oczy. Zdawać by się mogło, że źrenice zajmowały całą objętość oczu, bowiem oczy Cadacusa w przeciwieństwie do kredo-białej skóry były czarne niczym najgłębsze przepaści Otchłani. Usta wampira lekko rozwarte. Jego ramiona proste, lecz korpus pochylony lekko do przodu. Lewa nowa wysunięta, prawa czekała na sygnał do wyskoku. Prawa ręka odchylona lekko w tył, trzymała nisko opuszczony miecz.
- Kerim jelset'eselset? Kim jesteś? - zapytał

Narrator:


- Na imię mi Rzesza - odrzekła niewiasta we wspólnym - bo jestem w wielu. Na imię mi Rój, bo wiele mnie jest. Stałem się w ciemnościach, więc Ciemnością się stałam. Jestem częścią wszystkich, którzy są częścią mnie. Rad jestem, że tu przyszliście.

Zatrzymała się nie dalej niż pięćdziesiąt metrów od wejścia do kotliny. Za nią las zadawał się falować.

Yarpen aep Thor:
- A możesz przestać pierdolić wierszem? Czy innymi metaforami i mówić normalnie? Odezwał się krasnolud nie opuszczając strzelby, celując w istotę. Yarpen czuł wewnątrz że to coś starego, potwornego i magicznego. Może nawet iluzja. No, a poza tym nienawidził tego stylu mówienia. Niestety, stare i magiczne istoty miały taki zwyczaj...

Gunses:
Gunses mógł przybić Yarpenowi piątką. Wiedział jednak, że słowa krasnoluda nic nie dadzą. Słowa wypowiadane przez kobietę były do złudzenia podobne do słów Lithana. Były to słowa osoby przekonanej o tym, że jest w stanie zrobić wszystko, że racje są po jej stronie. W sumie, Gunses zauważył, były to też słowa podobne do jego. Wampir wiedział, że falujący las za kobietą jest realny. Nie są to jednak poruszające się drzewa, lecz rzeczywista rzesza poruszających się nerwowo ciał. Bynajmniej nie były to powolne zombie.
- Jakie poselstwo niesiesz? Czyj słyszysz zew? - spytał, by zyskać czas i dowiedzieć się jak najwięcej.

Progan:
Progan opuścił łuk, lekko wsparł się na nim. Patrząc na kobietę zaczął powoli modlić się.
- Zewolo, matko ognia i światła, racz oświecać nasze umysły, rozświetlać mroki, nieść ogień bytom ciemności... - człowiek był świadomy tego, że cokolwiek rozmowa przyniesie, prędzej czy później przyjdą po nich Ci, którzy mieli się zjawić. Słowa Gunses "Już są" zdawały się świadczyć, że nadejdzie to szybko. Zło nadejdzie...
- Zartacie, światło świata, racz poskromić wszelkie zło, które panoszy się po naszym świecie. A nas racz zachować w chwale pogromców zła...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej