Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (7/101) > >>

Gunses:
- Konkordat na pewno nie dopuści nas do głównych ognisk Plagi. Kto wie, czy jednak nie natkniemy się na jej twory. - rzekł, jakby do nikogo konkretnie.

Vulmer:
- Niedawno byłem we wsi Jaggiel, nieopodal niej dwa wypaczone kretoszczury zażarły kupca, pomagałem myśliwym je ubić.  - rzekł, jakby do nikogo konkretnie.

Rakbar Nasard:
- To doprawdy ciekawe, dlaczego epicentrum plagi przypadło właśnie na północ. - ciągnął dalej. - Nie widziałem nigdy istot zmutowanych przez płynną czarną rudę. Wykazują one jakieś specyficzne różnice wobec zdrowych odpowiedników? - dopytał Vulmera, który niespodziewane włączył się w rozmowę. Nie znał jego imienia, więc zapytał ogólnie.

Vulmer:
- Owszem panie, skażenie z czarnej rudy atakuje wyłącznie dorosłe osobniki. Charakterystyczną cechą wypaczonych kretoszczurów jest brak owłosienia, posiadają jednak wiele zgrubień i pancerzy powstałych w wyniku działania czarnej rudy. Mają bardzo ostre kły i pazury. No i plują kwasem nawet na sześć metrów. Odparł magowi uprzejmym tonem.

Rikka Malkain:
Deszcz padał bezustannie jeszcze przez kilka następnych godzin. Mimo tego zmierzający w stronę Revar podróżni ani myśleli by się zatrzymać. Niestrudzenie parli naprzód, na północ. Niedługo po południu dotarli na pierwsze rozstaje. Znajdowali się w gminie Hardor, będącej we władaniu tajemniczej persony znanej jako Mortis. To zaś oznaczało, że drużyna nie wyjechała jeszcze poza granice Efehidońskiego księstwa. Poruszali się za wolno. Jeżeli chcieli pokonać tego dnia jakiś sensowniejszy dystans, musieli zwiększyć swoją prędkość. Wszyscy popędzili więc konie, dzięki czemu następne skrzyżowanie dróg osiągnęli już znacznie szybciej. Opuścili ziemie podlegające bezpośrednio pod króla i zostawili daleko za sobą odnogi traktu prowadzące do Ombros i Afers. Nie trzeba było długo czekać, a na horyzoncie zamajaczyły wreszcie zarysy potężnego górskiego masywu. Krajobraz dookoła uległ znaczącym zmianom. Rozległe niziny pokryte lasami i polami uprawnymi zostały zastąpione przez mniejsze i większe wzgórza, oraz pagórki. Cała okolica stała się bardziej dzika. Chociaż wcześniej żaden z uczestników wyprawy nie czuł potrzeby zachowywania szczególnej czujności, teraz niektórzy z obecnych zaczęli odnosić wrażenie, że za każdym większym krzewem czai się grupa bandytów. Ot, uroki tych okolic. Dużo tu miejsc dogodnych do zastawienia zasadzki. Jakby tego było mało, stary i miejscami podniszczony trakt wyludnił się niemal zupełnie. Nijak było dostrzec w pobliżu żadnego wędrowca, czy nawet większej kupieckiej karawany. Nic zresztą dziwnego. Nie było tajemnicą, że w ostatnim czasie mało kto podróżował na północ. Dzikie zwierzęta i nie mniej dzicy bandyci sprawiali, że zawsze był to niebezpieczny kierunek. Plaga i rozbestwione wampiry wcale nie poprawiały renomy tego rejonu. Wielogodzinna podróż zdążyła już zmęczyć zarówno konie, jak i jeźdźców. Animuszu tym drugim dodał jednak widok wielkiej przełęczy, zwanej dumnie „Szlakiem Smoka”. Revar. Tą łatwiejszą część przygody mieli już zatem za sobą. Nie wszyscy o tym wiedzieli, ale właśnie na smoczym szlaku leżały Progi. Wielu nazywało tą osadę ostatnim bastionem cywilizowanego Valfden. Dalej były już tylko gęste lasy, niewielkie myśliwskie osady, i rozsypujące się na wietrze wiekowe fortece.

//www.youtube.com/watch?v=IRY93xEjSfw
Podskakująca na swoim miejscu Rikka nie mogła już doczekać się końca męczącej drogi. Z początku starała się przysłuchiwać rozmowom towarzyszy toczonym na zewnątrz, jednak szybko odpuściła sobie tą rozrywkę. Nie wyglądało na to, by mieli poruszyć jakiś ciekawy temat. Fakt, zabójczyni dowiedziała się kilku nowych rzeczy o tej tak zwanej „pladze”, ale dość szybko straciła zainteresowanie tą kwestią. Była po prostu zbyt zmęczona by słuchać. Rudowłosa nie cierpiała podróżować w dzień, zwłaszcza że o tej porze roku były one nieprzyzwoicie wręcz długie. Na szczęście, zachód słońca zbliżał się już wielkimi krokami. Wampirzyca mogła to niemal wyczuć. Teraz niestety po raz kolejny musiała sięgnąć po swoją białą chusteczkę i delikatnie otrzeć kąciki oczu, w których zebrało się już trochę krwi. Niedługo będzie musiała się posilić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej