- Na noc. Podeszli bliżej bramy, zaraz jednak zatrzymali ich strażnicy.
- Stać, kto idzie!?
- Kazmir MacBrewmann, i moja kompania. Chcemy tu przekimać, to raz. Dwa, musze pogadać z Sazarowem. Nie męczą was tacy goście z kwiatem lotosu na herbie?
- Eee... męczą. W takim razie zapraszam panie. Otworzyć brame!
Otworzono wrota, czwórka krasnoludów weszła do obozu przed kopalnią. Jeden ze strażników zaprowadził nas do baraków, do jadalni gdzie podawano właśnie kolację.
- Odsapnijcie, ja ide odbyć rozmowę z Sazarowem.