Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (61/82) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Nooo... idziemy na północ. Aresztować tego oficera. Zapomniałaś? Odpowiedział Kami, wstał od stołu. Narzucił na plecy płaszcz i udał się w stronę wyjścia. - Czekam na zewnątrz.

Silion aep Mor:
Gdy Kazmir wyszedł z budynku mężczyzna przytulił mocniej Kami, z uśmiechem na ustach dał jej buziaka w policzek.
- Odkąd Cię pierwszy raz zobaczyłem... Nie mogę przestać o Tobie myśleć Kami. Ciężko by mi było się tak po prostu po tej wyprawie z Tobą rozstać bez powiedzenia Ci tego. Zawładnęłaś moim sercem. - mówił czule, chciał przekazać to w ten sposób gdyż na wypowiedzenie bezpośrednio akurat tych dwóch słów nie mógł się zdobyć, gdyż wiązały się z nimi wspomnienia.

Kamirazi:
-Wiesz doskonale że również jesteś dla mnie wszystkim, z każdym buziakiem było mi tak głupio, niezrecznie ... ale starałam się byś mimo wszystko poczuł to,  co mi gra w duszy  Mówiąc to mocno się zarumieniła.  Przymykając oczka jeszcze na chwilę , wtuliła się poczym powiedziała. - Choć,  już czeka i na sto procent jest zniecierpliwiony. Założyła okrycie wierzchnie i ciągnąc Siliona za sobą zaszła przed dom , obok brata.

Kazmir MacBrewmann:
- No nareszcie. Przed nami jakieś sto kilometrów drogi, dobrze że nam pogoda nie straszna. Niestety pieszo musimy iść. Powiedział wstając z ławki, zagwizdał na psa i ruszyli na północ. Było południe, może troche po. Słonko kryło sie co i rusz za chmurami. Jak na jesień było nawet ciepło.

Silion aep Mor:
Nie mając na co czekać wyszedł z budynku przy okazji zabierając ze sobą swoje juki, zarzucił je na ramie.
Gdy tylko wyruszyli, zaczął coś marudzić w duchu, wolałby pojechać konno ale niestety nie było jak bo żadnego konia nie miał w pobliżu.
Pozostało mu więc tylko dreptanie wraz z resztą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej