Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr
Silion aep Mor:
- Nie wiem Kazmirze... Jedno jest pewne, spróbować nie zaszkodzi. W ostateczności po prostu ich wybijecie... - rzekł wychodząc na zewnątrz by zaczerpnąć powietrza.
Egbert:
Na samym początku starcia Egbert zaszarżował na wroga wpadając w swego rodzaju trans bitewny. Zdarzyło mu się stosować podobną taktykę w przeszłości, i chociaż niewiele przez to z walki zapamiętał, to działał całkiem skutecznie. Szkoda tylko, że gdy było już po wszystkim mężczyźnie wydawało się jakby wcale w odbijaniu wsi nie uczestniczył ;[ ;[ ;[. Trochę jakby jego ciało wykonywało wszystkie ruchy samoistnie, zaś umysł w ogóle ich nie rejestrował. Dzięki takiej postawie wojownika nie wybiła z rytmu nawet horda ożywieńców. Dopiero po tym jak Bękarty usunęły całe zagrożenie, rudobrodemu nasunęło się kilka ponurych myśli. Pierwszy raz widział takiego przeciwnika i, szczerze mówiąc, miał nadzieję że ten raz był także ostatnim. Widok rozpadających się zwłok biegnących w twoją stronę nie należał do najprzyjemniejszych. ÂŁapiąc oddech po walce, Egbert usiadł na drewnianej ławeczce pod jedną z chat. Ze zdziwieniem stwierdził, że nikogo w tej walce nie stracili.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir siedział na ławeczce, obserwując jak najemnicy znoszą ciała na stosy a Merith je zapala, było dobrze po południu. Krasnolud myślał co dalej.
Domenik aep Zirgin:
- Co teraz Kazmir? Bo do ataku na Nardeę to nas za mało, a łoblężenie to nie bardzo bo Atunus mamy.
Kazmir MacBrewmann:
- No co ty nie powiesz? Oczywiście że za mało, a nie chcę niszczyć wsi. Mimo iż mamy ku temu środki. Ale Merith miałby pewno te... no... obiekcje. Więc... pozostaje nam zrobić użytek z rozkazu i użyć części garnizonu. Wy zostaniecie. Ale rusze jutro, dałem im w końcu ultimatum.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej