Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian II - Wschodni Wiatr

<< < (52/82) > >>

Silion aep Mor:
Mężczyzna czuł że kobieta ciągnie go za rękaw ale nie zareagował, wiedział kiedy powinien być stanowczy i to jest ten moment. Potrzebowali wyciągnąć jak najwięcej z niego. Gdy widział że mężczyzna zaczyna bredzić od rzeczy postanowił go jeszcze na chwile ocudzić. Na nowo rozbudzić. Wziął swoją manierkę z alkoholem 95% i zaczął polewać nim rany, musiało piec jak diabli.
Nie odzywał się nic, nie miał nic do powiedzenia sensownego w tej chwili. Robił swoje. Słuchaj jak Kazmir przesłuchuje.

Kamirazi:
Wiedząc że nie wygra, że mężczyzna nadal będzie robił swoje i katował przesluchiwanego , odeszła . Odwróciła się tyłem do tego widoku i przeszła kilka kroków . Zrobiło jej się trochę niedobrze.
-Sil... Jeszcze szepnęła zrezygnowana, zdając sobie sprawę ze nic a nic to nie da. Postanowiła zaczekać w pewnej odległości

Kazmir MacBrewmann:
- Rzygaj Kami, to normalne w takich sytuacjach. "Pocieszył" siostre. Chwilę pomyślał. - Nardea, ilu was tam jest.
- P-półtorej setki, mmmoże wwięcej. Mmagów tam nie ma. N-naprawdę n-niewiem wiecej. Część sił oddelegowano na wykopaliska... a p-po Gandawie czczęść odpłynęła.
- Ta. Wiem w sumie wszystko, wiesz co? Puszcze cie, rozebranego do naga. Z odrąbanymi dłońmi... Teleportujesz sie do Nardei i powiesz że nadchodzimy. Mam maga, i jak będzie trzeba to zrównam wieś z ziemią. Daje wam... 24h na kapitulacje i odwrót. Silion, dasz rade mu odrąbać ręce tak by nie zszedł za szybko?

Silion aep Mor:
Mężczyzna chwile pomyślał, pogłowił się i rzekł. - Kami, jak nie możesz na to patrzeć - lepiej wyjdź... - ostrzegł po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. Znalazł świecę która rzucała cień na jedną ze ścian. Zabrał ją i postawił obok maga, była mu potrzebna.
Upewniwszy się że kobieta zrozumiała co do niej wcześniej rzekł, zdjął z pleców swój topór. Upewniwszy się że ręce ich więzień ma skrępowane opuścił z impetem ostrze na jego nadgarstek. Widok był paskudny, szybko polał ranę alkoholem i przypalił by się nie wykrwawił. Analogicznie zrobił z drugiej strony, powtarzając działania.
Co Kazmir powiedział, zostało wykonane, trzeba przyznać że Silion się nie sprzeciwiał w tej sprawie gdyż nie chciał psuć cudzego planu. Mimo to wewnątrz siebie toczył bój moralności.
Jedno go dziwiło, czemu ten mag jeszcze się stąd nie teleportował, przecież do tego zapewne rąk nie potrzebował.

Kazmir MacBrewmann:
Bo nie miał skila. Umiejętności aż takich znaczy sie, o tym jednak nie wiedzieli. Kazmir upilnował wyprowadzenia upokorzonego maga. Ten, nagi i przerażony, ostatkiem sił sie teleportował. Gdzieś. Może trafi tam gdzie trzeba.
- Silion. Czy ja dobrze robie? Chcąc to rozwiązać "pokojowo"?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej