Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Egbert:
Egbert skinął głową i wparował do wozu. W środku zastał ciekawą grupkę. Ork, elf, i drugi krasnolud. Tego największego mimowolnie zmierzył spojrzeniem i porównał jego posturę z własną. Tak się składało, że Egbert był chłopem na tyle wielkim by z większością orków móc stawać na pięści jak równy z równym. W przypadku Ashoga było podobnie, chociaż rudobrody z żalem zauważył że obaj nieznajomi najemnicy mają dużo lepszy ekwipunek od niego. Pozostało mu tylko przypomnieć sobie, że wojownika nie określa to czym walczy, ale jak walczy. Tego się będzie trzymał dopóki nie odłoży trochę grosza na lepszy sprzęt. Oczywiście przywitał się też i przedstawił. Jak zwykle gdy się odzywał sprawiał wrażenie wiecznie wku*wionego gbura. Cóż, może dlatego tak niewiele mówił.
Rikka Malkain:
-Jeszcze jeden? Ten Merith na każdą przejażdżkę zabiera za sobą oddział najemnych mieczy, czy spodziewa się że ktoś nas zaatakuje? Chyba sytuacja w gminie jest trochę gorsza niż nam powiedział.
Wampirzyca mówiła tak by nikt poza Kazmirem jej nie słyszał, ale w przypadku magów i tak nigdy nic nie wiadomo. Może podsłuchiwał ich za pomocą jakiegoś zaklęcia, albo czytał w myślach? Rikka przypomniała sobie z jakim spokojem elf mówił im co dzieje się Omas. Coś kręcił, albo rzeczywiście wiedział niewiele i chciał być gotowym na każdą ewentualność.
Kazmir MacBrewmann:
- No to do stajni, w sumie to jeszcze zahaczymy o Jana. Ja tam nie wiem, ale jadąc w tamtą strone można natrafić na gorsze żeczy niż Bandyci, Kapturku. Powiedział i smagnął szkapę lejcami. Furgon ruszył ociężale. Pokonując okropne drogi Podgrodzia dotarli do stajni w której trzymał Mariana. Po chwili namysłu rzekł:
- Ashog... weź Mariana. Bo ja sie boje o krympel ÂŚkody jak ty na nią wleziesz. Powiedział wesoło.
Rikka Malkain:
-Co w takim razie tam jest? ÂŻe takie niebezpieczne, gorsze od rabusiów.
Rikka drążyła temat. Raz, była zwyczajnie ciekawa. Dwa, sprawdzała czy krasnolud mówi poważnie, czy próbuje ją zbyć. W końcu nie słyszała o żadnym zagrożeniu na zachodzie. Demony nie biegają po wyspie już od jakiegoś czasu, a kraj zdążył się od tamtej pory uspokoić. Wszystko wydawało się być pod kontrolą, szczerze mówiąc to dziwiło ją nawet to zamieszanie w Omas. Fakt, w górach ciągle siedziały dzikie wampiry, a o tym co chowało się w niektórych lasach większość ludzi nie miała nawet pojęcia. Tyle, że oni mieli podróżować traktem więc te zagrożenia nie powinny ich dotyczyć.
Kazmir MacBrewmann:
- Melkior próbując dołączyć do Konkordatu natknął się na dziwne, zmutowane zwierzątka. I jeszcze raz, jadąc do Ekkerund załatwił dwa plujące kwasem kretoszczury. Więc o. Takie atrakcje masz na Zachodzie i Północy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej