Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian I
Rikka Malkain:
Rikka zaś nie chciała zostawać w takim ścisku. Zanim jeszcze wróg nadciągnął, prawie bez rozbiegu skoczyła na ścianę najbliższego domu i dosłownie wbiegła po niej. Wystarczyło zrobić w pionie kilka kroków by mogła wolną ręką dosięgnąć krawędzi dachu. Siła wampirzycy była dużo większa niż można by się tego spodziewać po jej posturze, dlatego wciągnięcie się na dach chałupy nie sprawiło jej najmniejszego problemu. Nie trudno było jej też utrzymać się na górze, chociaż tutejsze dachy cechowały się niemałą stromizną. By nie być zbytnio narażoną na ataki z dystansu, musiała jednak wspiąć się na sam szczyt i schować po drugiej stronie. Ledwo zdążyła tego dokonać zrzucając przy okazji na drogę trochę słomy, a „kapłan” zaczął przemawiać. On naprawdę myśli, że ktoś tu się podda? Czy może przestraszył się widząc przed sobą taką zorganizowaną grupę? Głupio zrobił podchodzą do nich tak blisko. Mag ognia znajdował się teraz w zasięgu czwórki strzelców. Gdyby któryś z nich chciał oddać strzał, przy takiej odległości istniałoby naprawdę małe prawdopodobieństwo, że spudłują. Dlatego Rikka musiała się pospieszyć! Nie chciała przecież, żeby sołtys Włodek albo któryś z krasnoludów ją uprzedził. Jeśli ktoś miał zabić tego maga, to musiała być ona! Wzięła zatem mężczyznę na celownik i z uśmiechem nacisnęła spust. Ubolewała tylko nad tym, że podpalacz straci życie tak szybko. Oh, jak bardzo ona chciałaby się nim zająć po swojemu! Niestety, bełt został już wypuszczony i nie dało się zrobić nic by go zatrzymać. ÂŻelazny grot uderzył z zabójczą precyzją nie dając człowiekowi najmniejszych szans na przeżycie. Rażony między oczy mężczyzna zamilknął w pół zdania i padł plecami na drogę wzbijając tumany kurzu. Rikka zakryła usta dłonią by nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Naprawdę, miała zamiar wybuchnąć śmiechem.
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ochroniarz
11x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Mirzak aep Rothgar:
Mirzak z początku nie ogarnął że to już, Kapturek zadziałał za szybko, bez rozkazu. Szeregowy jednak miał to aep arse. Teraz była idealna okazja do tego by trachnąć tych dwóch w kolczugach. Którzy dopiero gdy kapłan padł sięgneli po kusze. Krasnolud pociągnął za spust, żelazny pocisk powędrował w bebechy kusznika. Skryty z osłoną kład już kolejny pocisk na łoże kuszy.
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ochroniarz
11x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Kazmir MacBrewmann:
- Kurwa! Ryknął, nie podobało mu się to że Rikka zdjęła maga sama. Bez rozkazu. No nic, opierdzieli ją po bitwie. Teraz musiał zdjąć kusznika. Strzelił sekundę po Mirzaku, posyłając pocisk w czaszkę sekciarza. Gdy obaj padli na ziemie pozostali bandyci dobyli broni...
- Na nich! Wydał rozkaz reszcie. Bandyci też ruszyli.
11x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Egbert:
Ci przeciwnicy, którzy wydawali się najgroźniejsi, padli nim jeszcze walka na dobre się zaczęła. Pozostali przy życiu nie będą w stanie sprostać obrońcom wioski, brodaty najemnik był tego absolutnie pewien. Bękarty i ich sojusznicy mieli nad wrogiem ponad dwukrotną przewagę liczebną, a do tego wsparcie strzelców i niedźwiedzia Puchatka. Tylko głupiec nie postawiłby teraz na zwycięstwo oddziału kaprala MacBrewmanna. Egbert czując wzbierającą w nim żądze krwi wyrwał się do przodu i przepychając przez stojących przed nim chłopów szybko wyszedł przed szereg. Rycząc jak lew biegł z w stronę przeciwników z obnażoną bronią, a za nim podążyli mieszkańcy Gandawy. Wystarczyło kilka sekund i obie grupy starły się ze sobą w walce na śmierć i życie gdzieś na środku wsi. Kultysta nacierający prosto na Egbert wyciągnął swój miecz do przodu chcąc w biegu przebić nim swojego przeciwnika. Bękart ani myślał mu na to pozwolić. Odbił skierowany w jego pierś sztych klingą z białego złota krasnoludów i wszedł w napastnika barkiem. Jego pęd i masa sprawiły, że mniejszy mężczyzna odbił się od niego jak od muru, poleciał do tyłu, i wyłożył na wznak. Teraz wystarczyło wymierzyć leżącemu kopniaka w łokieć by wytrącić broń z jego ręki. Pozbawiony swojego głównego oręża kultysta bez namysłu sięgnął po sztylety, ale nie zdążył ich dobyć. Zanim to zrobił, Egbert przebił jego gardło sihilem. W tej samej chwili następny bandyta wziął potężny zamach chwytając swój miecz oburącz i z bojowym okrzykiem rzucił się na najemnika, który przed sekundą zabił jednego z jego towarzyszy. Egbert nie miał czasu by unieść do obrony miecz kaprala, dlatego musiał sparować to uderzenie korzystając z lewej ręki i trzymanego w niej mosiężnego ostrza. Dwie niemal identyczne klingi zderzyły się z głośnym brzdękiem. Sypnęły się wówczas iskry i chociaż ostrze szeregowca wyszczerbiło się trochę, jego ręka nie zadrżała. Zdezorientowało to odrobinę atakującego, a Egbertowi dało czas do wykonania pchnięcia sihilem. Kultysta uniknął śmierci skacząc w tył, jednak końcówka mithrilowego ostrza i tak raniła go boleśnie wbijając się nieco powyżej biodra. Krwawiąc, bandyta wycofał się chowając za którymś ze swoich kamratów.
10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
z czego jeden jest lekko ranny
Rikka Malkain:
Będąc na swojej bezpiecznej pozycji wampirzyca zauważyła, że jak na razie wszystko przebiega zgodnie z ich zamierzeniami. Ustrzelenie tamtego piromana sprawiło je bez wątpienia dużo radości, ale to nie była pora na żarty. Walka trwała, więc wypadałoby żeby zabójczyni wspomogła swoją drużynę nieco bardziej. Korzystając z tego, że wszyscy byli zajęci zamieszaniem na dole, Rikka stanęła wyprostowana na szczycie dachu i z rozłożonymi szeroko rękoma pomknęła po nim w stronę sąsiedniego domostwa. Docierając do krawędzi skoczyła wybijając się wysoko i wylądowała na drugiej chałupie. Sztuczka wyglądała oczywiście ładnie, ale jeśli Rikka chciała znaleźć się za plecami zgrai bandytów musiała powtórzyć ten manewr jeszcze raz i przeskoczyć na kolejny dach. Tak też zrobiła, każdy ruch wykonując z morderczą dokładnością i szybkością. Znalazłszy się już tam gdzie planowała, mogła wreszcie włączyć się do ich małej bitwy. Wampirzyca usiadła na pokrytym strzechą dachu i, wykorzystując jego kąt nachylenia, zjechała na pupie na sam dół. Chwilę przed spadnięciem na drogę uderzyła o dach nogami by uniknąć spotkania z ziemią, wybiła się, i tym samym wystrzeliła swoje ciało w powietrze. Silniejszy podmuch wiatru załopotał płaszczem wampirzycy, która w tej chwili znajdowała się dokładnie nad głową jednego z walczących. Dla niej samej czas jakby zwolnił. Wydawało jej się, że wręcz zawisła na moment w przestrzeni. Ułamek sekundy wcześniej, przewidując ruchy tych na dole, zdążyła zaplanować cały swój tor lotu. Nie mogła zatem upaść nigdzie indziej, jak tylko na najbliższego bandytę. Runęła na niego z powietrza niczym jastrząb atakujący polną mysz, lecz zamiast szponów wbiła w kark ofiary swoje niezawodne ukryte ostrze. Znak rozpoznawczy jej cechu. Dwadzieścia centymetrów zimnej stali w jednej chwili odebrało mężczyźnie życie, lecz jeszcze zanim jego ciało upadło bezwładnie na ziemię, Rikka stała już obok gotowa do zabicia jeszcze kilku ludzi. Bandyta, który kątem oka widział całe zajście, odwrócił się teraz zaskoczony w jej stronę. Zdziwienie musiało go jednak szybko opuścić, bo wołając któregoś z pozostałych oprychów po imieniu zaszarżował na wampirzycę z furią w oczach. Towarzysz podążył za nim. Atakowana kobieta zdawała się zupełnie tym faktem nie przejmować. Gdy ten będący bliżej spróbował ciąć ją od lewej do prawej mniej więcej na wysokości piersi, Rikka zwyczajnie wygięła swoje ciało do tyłu, a tani mieczyk przemknął jej nad twarzą. Po tym jak broń bandyty nie napotkała żadnego oporu, on sam stracił równowagę i zachwiał się. Rudowłosa z kolei odgięła się w jednej chwili i zaatakowała prostując ramię uzbrojone w ukryte ostrze. To już drugi człowiek, któremu krucza broń odbierze tej nocy życie. Ile dusz zdążyło już posłać do Rashera to narzędzie? Wampirzyca nie miała pojęcia, nigdy nawet nie starała się tego liczyć. Nie zmieniała jednak swojej ulubionej zabawki od kiedy rozpoczęła się jej kariera w Krwawych Krukach. Swoim uderzeniem trafiła ofiarę w oko wbijając w jego czaszkę niemal całą długość ostrza. Ledwo zdążyła je wyciągnąć, a musiała odskoczyć przed atakiem drugiego kultysty, który wyprowadzając pchnięcie zza pleców zabitego usiłował pozbawić ją życia. Gdyby bandyta zwrócił teraz uwagę na twarz wampirzycy, zobaczyłby jej uśmiech i odmówił w myślach modlitwę do Mściciela. Jeśli rzecz jasna naprawdę wierzył w te brednie. Mężczyzna był jednak zbyt zajęty patrzeniem na ręce morderczyni, by móc dodatkowo myśleć o modlitwach skierowanych do kogokolwiek. Nie przestając szczerzyć zębów, Rikka wyciągnęła zza pasa sztylet trzymając go ostrzem w dół. Gładka stal została niedawno wypolerowana aż do przesady. Chcąc poprawić makijaż, rudowłosa mogłaby nawet przejrzeć się w tym ostrzu. Kultysta zaprzestał ataku. Jakby na krótką chwilę stracił pewność siebie. „Na co czekasz?” zdawało się mówić spojrzenie zakapturzonej. Wojownik zebrał się wreszcie na odwagę i ku jej zadowoleniu ruszył do natarcia. Pierwsze cięcie wymierzone było w jej głowę. Uniknęła go bez szczególnego wysiłku, zwyczajnie uginając trochę nogi. Następnie bandyta ciął od góry celując chyba w lewy bark rudowłosej. Ucieczka przed tym atakiem także nie stanowiła dla niej specjalnego wyzwania. Tanecznym półpiruetem wyszła poza zasięg krótkiego miecza. Nie można jednak było ciągnąć tej gry w nieskończoność. Gdy jej ofiara ponowiła cięcie od góry, Rikka złapała jego broń więżąc ją pomiędzy ostrzem sztyletu a wysuwaną z karwasza cienką klingą. Po zatrzymaniu ataku przeszła do ofensywy odciągając broń nieszczęsnego kultysty na bok i kopiąc go kolanem w krocze. Otrzymawszy uderzenie w czuły punkt, mężczyzna zgiął się nieco. To wystarczyło by zabójczyni mogła skoczyć prosto na niego i przeturlać się po jego plecach. ÂŹrenice bandyty rozszerzyły się, gdy zdał sobie sprawę że zakapturzona znalazła się właśnie za nim, ale nie zdążył się już odwrócić. Rikka wprawnym ruchem poderżnęła mu gardło sztyletem. Mężczyzna wypuścił broń i upadł na kolana, zaś jego ręce powędrowały do szyi. Takiego krwawienia nie mógł jednak zatamować żaden uzdrowiciel. Wyznawca Mściciela legł zatem ostatecznie uderzając twarzą w piach.
7x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
z czego jeden jest lekko ranny
//Ukrytym ostrzem zabiłem dwóch mając 50%, ale dodałem sobie do tego finishery za skilla rasowego.
///Edytowałem, bo musiałem poprawić literówki :(
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej