Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Paserzy, świnie jedne!
Longinus Podbipięta:
Trochę pobłądziłeś, acz dotarłeś. Wskazane domy stały w sąsiedztwie. Pilnie strzeżone przez straże.
Gascaden:
Widocznie oficer nie blefował, jednak jeśli ci strażnicy są pokroju Nosikamyka, to nawet sto tysięcy strażników nie pomoże. Jaszczur zaczął na początku wypatrywać jakieś inne osoby będące w okolicy tych trzech domków. Potem rozejrzał się bardziej przy domach, czy jest jakaś uliczka obok, zaułek. Jakiś niski murek, albo coś jeszcze innego. Oczywiście próbował robić to tak żeby strażnicy nie pomylili go z tymi złodziejami.
Longinus Podbipięta:
Oprócz strażników i Ciebie nie było nikogo. Przy domu sędziego był zaułek, zaś obok domu Bromora murek sięgający połowy pierwszego piętra. Z obserwacji wyrwał cię krzyk.
- ALARM!- zakrzyknął jeden ze strażników. Okrążyło Cię około dziesięciu typów takich jak on.- A ty co tu robisz?
Gascaden:
Z pierwszych obserwacji już udało się zauważyć potencjalne drzwi, albo inaczej przejścia dla złodziei. Jednak ledwo co się przypatrzył to zaraz rozległ się alarm. Tylko tego brakowało by strażnicy wzięli go za jednego z szajki, przed którą pilnują domów. Zaraz został otoczony, jaszczur podniósł powoli ręce lekko do góry, żeby nie zdenerwować strażników, brakowało żeby go jeszcze zaatakowali. - Panowie. Zaszła tu pomyłka, ja mam zlecenie na tych złodziei od Podbipięty, byłem na posterunku dowiedzieć się więcej. Nie jestem żadnym złodziejem, przyszedłem tutaj żeby ich odszukać albo złapać. A teraz jak otaczacie tego niewinnego to dajecie szansę na łatwe włamanie się do budynków tej szajce. - powiedział jak jest. Strażnicy teraz są zajęci nie tym co trzeba, a to jest łatwa okazja na wkradnięcie się przez złodziei. Cały czas jak mówił, próbował przyglądać się temu zaułkowi i murkowi. Czy przypadkiem to co on mówi to się teraz nie sprawdza.
Longinus Podbipięta:
Strażnicy odwołali alarm. Niektórzy wrócili na swoje pozycje, inni patrolowali zaułki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej