Walka dalej trwała w najlepsze, piraci ginęli jeden z drugim już chyba było wiadome, kto wygra tą małą potyczkę pod pokładem. Mimo to, że bandytów było coraz mniej, to jednak było wystarczająco ciasno, w dodatku ni stąd ni zowąd do walki dołączyła też anielica. Wtedy dopiero się zrobiła ciasnota, ledwo się poruszała w tak ciasnym pomieszczeniu i jeszcze szturchała tymi swoimi wielkimi skrzydłami innych żołnierzy, przeszkadzając im w walc. Po co ona tu schodziła?
Przeleciało szybko przez myśl Emericka, mimo to Evening dawała sobie radę, podrzynając jednemu za drugim gardła, ale chyba za bardzo się w to wkręciła, albo straciła już te umiejętności, które posiadała wcześniej i zapomniała się. Bowiem po chwili rozległ się mały huk, który ledwo przedarł się przez ten cały hałas walki, w dodatku w jednym miejscu przy ścianie zrobiło się jaśniej, jakby to stamtąd to wszystko się stało. W mgnieniu oka, Eve dostała kulą z pistoletu w ramię, ale dla niej to nic poważnego, przecież jest anielicą, która sama się regeneruje, trzeba tylko się tej kuli pozbyć z ramienia. A więc teraz w końcu Emerick dostrzegł swój cel, którego tak bacznie wypatrywał, będąc cały czas w defensywie i blokując ataki oponentów. Postanowił się przedrzeć pomiędzy tymi ostrzami i dostać się do kapitana, którego tak bardzo chce dorwać w tej chwili. Właśnie w tej chwili jeden z piratów postanowił zaatakować Emericka, tnąc mieczem od góry, jednak Hetman nie miał teraz czasu na zabawy, chciał jak najszybciej dotrzeć do kapitana nim ten załaduje ponownie pistolet. Tak więc osłonił się z łatwością przed tym atakiem, a następnie odepchnął go, rzucając go gdzieś na jakąś tarczę jednego z rycerzy Bractwa, pewnie trochę bolało to lądowanie na stali. Bękart jednak teraz się tym nie interesował, bowiem miał ważniejsze sprawy na głowie. Zaczął biec w kierunku kapitana, który miał już na tyle czasu że mógł załadować swoją broń, niestety nie zdążył już dobiec, ale nie znalazł jeszcze celu do którego by strzelał. Oczywiście piraci, którzy stali na drodze Emericka nie ustępowali od niego i próbowali zablokować drogę, żeby nie mógł się dostać do ich kapitana, zabójstwa takiej osoby mogłoby uderzyć mocno na morale piratów, ale o tym się przekona dopiero później, jak zrobi to co chce. Blokował każdy cios swoim mieczem, powoli i efektywnie do przodu, kolejny pirat zaatakował, ale tym razem dwoma sztyletami. Emerick cofnął się do tyłu aby uniknąć tej szarży w jego bok, bandyta morski ledwo wyhamował, ale hetman zdążył kopnąć go w brzuch, łamiąc jego obronę, a sam zgiął się w pół, kopnął ponownie, a pirat wylądował na deskach obolały. Odległość między żądnym krwi kapitana, Emerickiem a żądnym pieniędzy, kapitanem tych piratów była coraz to mniejsza, w końcu kapitan zauważył że chyba ktoś w jego kierunku zmierza, jakiś jeden z piratów też to dostrzegł, który stał przed kapitanem. Dowódca tej całej łajby zaczął szykować się do wystrzału w kierunku hetmana, jego marynarz też nie próżnował i ruszył do ataku, jednak była tego dobra strona, marynarz utrudniał trafienie Emericka przez co musi dłużej szukać odpowiedniego momentu. Wtedy do pirat zaszarżował z uniesionym mieczem ku górze i z okrzykiem bojowym na ustach, który ma dodać mu odwagi. Spróbował ciąć od góry, po łbie swojego wroga, hetman jednak znowu obronił się przed tym atakiem i wyprowadził kontratak, który jednak się nie powiódł. Pirat też potrafił jako tako walczyć i obronił się przed tym, a za jego plecami dalej próbował mierzyć jego kapitan, znał możliwości swojej broni i wiedział, że czasami potrafi kula polecieć trochę nie tam gdzie chciał, a nie chciał zabijać własnego żołnierza. W międzyczasie jego członek załogi postanowił wyprowadzić kolejny atak mieczem, tym razem tnąc od boku, po żebrach. Emerick jednak zdążył zareagować i uderzył z takim impetem w ten miecz przeciwnika, że aż został mu on wytrącony, nim zdążył zareagować oberwał pięścią, w której hetman trzyma swoją broń. Oszołomiony bandyta cofnął się dwa kroki do tyłu, dając w końcu możliwość wystrzału dla swojego kapitana, ale jednak aby uniknąć tej samej sytuacji lub gorszej, którą doświadczyła Eve, a w dodatku on nie posiadał tej magicznej mocy regeneracji! Zatem postanowił doskoczyć do oszołomionego pirata, szybkim chwytem za gardło zasłonił się nim wystarczająco, żeby być osłoniętym przed ostrzałem wroga. Kapitan już był przekonany trafieniem, że już położył palec na spuście i jedynie dopatrywał się ostatnich przeszkód, jednak nie wiedział co on chciał zrobić, więc gdy zorientował się że jego cel schował się za jego piratem, było już za późno aby cofnąć wystrzał. A więc rozległ się kolejny huk i rozbłysk, a kula z pistoletu poleciała prosto w kierunku pirata, którym był zasłonięty Emerick, a kapitan w pośpiechu próbował załadować kolejną kulę zanim dotrze do niego wróg. Pocisk trafił prosto w klatkę piersiową żywej tarczy, pozbawiając jej życia i zmieniając jej miano na martwą tarczę. Hetman wiedząc już, że jego tarcza wykonała swoją robotę, a kapitan zajął się ładowaniem kolejnej kuli, więc nie marnować czasu zaczął biec w jego kierunku. Szef fregaty widząc, że już nie jest w stanie załadować swojej broni, postanowił ją odrzucić i wyciągnąć miecz. Jednak gdy już sięgał po rękojeść swojego miecza, Emerick był już wystarczająco blisko. Hetman wymierzył szybkie cięcie w dłoń przeciwnika, aby odrzucić go od pomysłu łapania za broń. Ostrze przeleciało po dłoni kapitana robiąc na niej po całej długości krwawiącą ranę. Kapitan syknął niczym wąż po otrzymaniu ciosu i zabrał rękę od rękojeści, natomiast drugą, zdrową ręką sięgnął po sztylet. Obrócił nim tak, że trzymał ten sztylet poziomo ostrzem. Oboje wojowników czekała na kolejny pierwszy ruch, więc stała ciągle w tej samej odległości, jedynie szli w bok tworząc między sobą tak jakby koło. W końcu kapitan zdecydował się na atak i twardym krokiem ruszył do ofensywy, tak więc postawił jedną nogę przed sobą, a ręką postanowił dosięgnąć brzucha Emericka tnąc przed sobą. Hetman szykował się na ten atak więc szybko wykonał odpowiedni unik do tyłu i zwinnym krokiem znalazł się z boku kapitana. Ten dalej stał w tej odsłoniętej pozycji, dając swoje plecy za doskonały cel. Bękart nie chciał zmarnować tej okazji więc szybko ciął mieczem po plecach kapitana robiąc na nich paskudną ranę, z której zaraz zaczęła się lać jak magma z wulkanu krew. Kapitan krzyknął z bólu i powrócił do normalnej postawy jak Zarat przykazał, ale jednak nieco pochylonej, gotowej na atak. Tym razem postanowił za bardzo się tak nie wystawiać i ruszył normalnie obiema nogami krok do przodu i zaczął ciąć powietrze pionowo, próbując trafić w głowę swojego wroga. Emerick ledwo co to uniknął, można powiedzieć uniknął ostrze o centymetr, szybko jednak zaraz przykucnął i wystawiając nogę przed siebie, wykonał szybki piruet zwalając swojego przeciwnika z nóg. Kapitan upadł na plecy, w dodatku na swoją ranę do spotęgowało ból, jednak dalej nie tracąc nadziei spróbował rzucić sztyletem w Emericka, jednak też na marne, bo z pozycji leżącej jest to utrudnione, a w dodatku rany przeszkadzały mu w poprawnym wycelowaniu, wszak potrafił strzelać z pistoletu, a nie rzucać sztyletami. Tak więc ostrze sztyletu minęło Hetmana dość w bezpiecznej odległości, ale dla bezpieczeństwa i tak odruchowo przeskoczył w bok, nie dając okazji kapitanowi na wyciągnięcie miecza z pochwy, szybkim pchnięciem zatopił swój miecz w klatce piersiowej swojego wroga. Kapitan uniósł jeszcze na chwilę głowę, jednak było już za późno na przetrwanie i wyzionął od razu swojego ducha.
Jednak to nie był jeszcze koniec walki, piraci dalej walczyli i nie zauważyli gdy ich kapitan umiera, więc trzeba było jeszcze zająć się resztą bandytów.
6xpirat
0xkapitan piratów