Autor Wątek: Pomocna dłoń dla Zuesh  (Przeczytany 34748 razy)

Description:

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #160 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:12:15 »
Galeon w tym czasie dobił do brzegu. Marynarze rozłożyli trap po którym zeszła reszta żołnierzy i ustawili się w okolicy, by nikt niepowołany nie zbliżył się do królewskiego okrętu. Załoga zaczęła liczyć straty a kapitan w końcu mógł puścić ster.
Na fregacie walały się ciała poległych piratów. Jeden z żołnierzy wywalił z buta drzwi na niższy pokład i z dołu rozległ się huk samopału. Na szczęście wojownik zasłaniał się tarczą, więc nic mu się nie stało.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #161 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:20:41 »
- Panowie, idziemy.- zarządził i ruszył, zakręciwszy elegancki młynek szablą. Dwójka rycerzy, z którymi wcześniej walczył postanowiła iść przed nim i osłaniać go tarczami. I tak zaczęli schodzić w dół.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #161 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:20:41 »

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #162 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:26:35 »
Galeon dopłynął na brzeg czyli początkowe założenie się dokonało, a krasnolud sprawdził to, kiedy stanął przy Emericku, ale nie wszystko potoczyło się po myśli zwycięzców, bo gdy tylko została otwarta klapa to, powstał wybuch, ale rycerz zdążył się zasłonić tarczą, nie ma co refleks to on miał! - Skurczysyny zabezpieczyli się, ale trzeba to dogłębnie sprawdzić. Zgłaszam się na ochotnika. Ruszył za Mardukiem nim dokończył, bo go wyprzedził a chciał być tym pierwszym! Jednakże i on się zasłaniał tarczą, bo Zartat wie, że trzeba dmuchać na zimne, także krasnolud łaknący wrażeń, poszedł w nieznane! Liczył również na to, że Emerick również dołączy.

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #163 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:37:11 »
W międzyczasie gdy trójka radnych ucięła sobie pogawędke, przy wejściu pod pokład rozległ się huk z samopału.  Dobrze, że ten rycerz miał tarcze. Emerick ruszył za swoimi towarzyszami, kątem oka spoglądając na cumujący galeon. - Niech rycerze z tarczami pójdą przodem, a reszta za nimi. Pochowali się jak ostatnie szczury, psy. - liczył, że w takiej formacji zejdą na dół. Lepiej jak najmniej strat przy tej akcji.

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #164 dnia: 21 Styczeń 2017, 23:42:31 »
I rycerze tak zrobili. Skryli siebie i was za tarczami i ruszyli na dół. Pod pokładem panowały ciemności i wasze oczy jeszcze się nie przyzwyczaiły do ciemności. Piraci, którzy tam siedzieli od jakiegoś czasu wykorzystali to i rzucili się na was z mieczami.

1 x kapitan piratów
15 x pirat

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #165 dnia: 22 Styczeń 2017, 00:08:16 »
I tak zeszli jak Emerick proponował, nareszcie ktoś się go słucha! I tak zeszli, ale że było ciemno, widoczność była dość kiepska, po prostu ciemno jak u maurena w czterech literach. Wydawałoby się że jest pusto, ale wcześniejszy wystrzał i ryk, który nacierał na żołnierzy mówił co innego. Już się można domyślić, że kolejna fala piratów ruszyła walczyć z królewską załogą. Pierwsze uderzenie przyjęli rycerze na swoje tarcze, co zatrzymało szarżę wroga, ale oni nie przestawali nacierać do przodu. Rycerze jednak też nie pozostawali bierni i wyprowadzali swoje ataki, natomiast reszta będąca z tyłu mogła tylko patrzeć. Jeden z wojowników przed Emerickiem zaatakował swoim młotem, miażdżąc łeb wroga, nic z tego nie pozostało. A Emerick wykorzystując tą sytuację ruszył naprzód, przedarł się pomiędzy dwoma żołnierzami i znalazł się na pierwszej linii. Nie tracąc rozpędu zaatakował jakiegoś pirata uderzając go pięścią w nos, bandyta zaraz się złamał za złamany i krwawiący nos, a Hetman wykorzystując tą kolej rzeczy, zaatakował tnąc mieczem po plecach wroga. Cios był na tyle mocny, że nie tylko rozciął mu plecy, ale także go obalił. Emerick chcąc mieć pewność o zgonie wroga, wbił mu ostrze przez plecy w sercę, po chwili wyciągnął miecz pomagając sobie nogą. Zaczął się rozglądać za kapitanem tej łajby, w końcu gdzieś tu musi być.

1xkapitan piratów
14xpirat

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #166 dnia: 22 Styczeń 2017, 00:37:33 »
Marduke przeczekał chwilę, bezpieczny za tarczami sojuszników. Chciał by oczy przyzwyczaiły mu się do mroku. A gdy to już się stało, także ruszył do walki. Jego szabla łaknęła krwi i śmierci, tak jak on sam. Zaatakował go jeden pirat, przynajmniej na razie. Ciął zamaszyście od góry, na co Draven odparł blokiem. Morski bandyta spróbował raz jeszcze, tnąc w bok rycerza i znowu ramię, ale przeciwnik za każdym razem blokował. Przynajmniej do czasu, aż paladyn uznał że nadeszła pora na jego ofensywę. Cztery ruchy. Cięcie pierwsze w głowę - zablokowane przez pirata. Kopniak kolanem w brzuch. Zbir zgiął się. Cięcie drugie - wymierzone w nadgarstek zbira, który po chwili trzymał krwawiący kikut swej dłoni. No i cięcie czwarte, które rozpłatało gardziel morskiego zbira, który padł na ziemię w potoku krwi.
Marduke wyhaczył drugiego bandytę i zaatakował z pół piruetu w żebra, co pirat zablokował. Draven odpowiedział kolejnym obrotem cięciem w drugi bok, także zablokowane. Tym razem jednak, paladyn walnął łokciem pirata, a ten pod wpływem ciosu aż się obrócił i splunął krwią. Rycerzowi nie zostało nic innego jak dokończyć walkę, dostępując do pirata i przebijając go na wylot ÂŻniwiarzem. Wyciągnął broń z trupa, który to z kolei osunął się na ziemię.
Zaatakował go trzeci, z furią, jak gdyby Marduke zabił mu przyjaciela. I to paladyn rozumiał, choć i tak musiał zabić i tą gnidę. Zablokował cios wymierzony w jego żebra, a następnie ten który spadał na jego głowę. Pirat zdzielił go kopniakiem, który lekko zachwiał paladynem dzięki zbroi. Morski zbir zaatakował ze zdwojoną furią, siecząc i rąbiąc od skosów, od boków i góry, chcąc za wszelką cenę dosięgnąć podwójnego marszałka, który zwyczajnie miał zbyt dobrą defensywę. Jednak furia dawała siłę i udało się piratowi przyprzeć do ściany rycerza a tam skrzyżować klingi i dobyć wolną ręką sztyletu, którym zamachnął się do dźgnięcia paladyna.  Jednak ten miał as w rękawie, którego nie miał pirat. Dotknął wolną ręką torsu mężczyzny który chciał go zabić, skupił energię i wyzwolił ją w formie telekinetycznego pchnięcia, które odrzuciło mężczyznę na blisko dwa metry. To wywołało zaskoczenie. Draven zaszarżował, w wolną rękę biorąc sztylet. Odbił pchnięcie pirata i dźgnął go szablą w brzuch. To jednak nie spowodowało śmierci. Draven zatopił sztylet po samą rękojeść w gardzieli zbira, a krew prysnęła na jego zbroję. Rycerzy wyjął sztylet z umierającego pirata i pozwolił mu osunąć się na ziemię. Rozglądał się, także szukał kapitana.

11x pirat

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #167 dnia: 22 Styczeń 2017, 10:35:41 »
Kiellon nawet jako dziecię gór musiał, przyzwyczaić się do mroku. Trwało to chwilę, ale skoro był tutaj najmniejszy a rycerze z tarczami stali z przodu i, nijak nie mógł się przebić do przodu i walczyć w zwarciu. Dla niego był to za duży tłok, lecz krasnolud wpadł na pomysł jak nieco oświetlić ładownie, lecz najpierw odłożył on tarczę.
    Paladyn wybrał najprzyjemniejsze wspomnienia z ostatnich lat, a po chwili pobrał moc magiczną i wypowiedział inkantacje pocisku esencji. - Izeshar! Brodacz warknął a w jego dłoniach pojawił się pocisk bladej energii, który chociaż rozświetlił twarze wojowników, ale nie do tego służyła ta moc, ale lot kuli nad głowami rycerzy i przyjaciół, powinien pomóc im zlokalizować kapitana! Kiellon działając telekinezą, puścił pocisk na wysokości desek głównego pokładu, a po chwili spuścił go na dół, żeby pozbawić życia kolejnego człeka, który chciał zawalczyć z rycerzem, ale wilk morski nie zdążył zamachnąć się mieczem jak pocisk magiczny, przeszył mu głowę doszczętnie, robiąc z niej popiół. Martwe ciało padło na deski pokładu. Krasnolud poczuł ulgę, że tak mógł pomóc towarzyszą.
    Jednakże nie spoczywał na laurach i postanowił ponownie użyć zaklęcia, bo mu to wychodziło jak na rasę bez tego magicznego potencjału. Widocznie nie należało nie doceniać tego zacnego ludu spod gór! Kiellon będąc w transie znów pobrał resztki mocy magicznej i wypowiedział znaną już inkantację pocisku esencji. - Izeshar! W dłoni krasnoluda ponownie pojawiła się pocisk zdolny, pozbawić życia kolejnego pirata. Kiellon ponownie posłał pocisk do góry, żeby oświetlić ponownie wnętrze ładowni, żeby ponownie oświetlić twarze oraz zlokalizować potencjalne cele dla wojowników. Paladyn jednak posłał pocisk ponownie w dół, wykańczając kolejnego pirata, którego trafił w sam środek torsu. Energia, którą obdarował krasnoluda sam Zartat, zrobiła dziurę w ciele człowieka a mocą z jaką się spotkało ciało, spowodowało spalenie płuc i śmierć wodnego zbira na miejscu, który po tym wszystkim padł na ryj.
Kiellon stojąc z tyłu czekał aż energia w jego ciele ponownie się naładuje, ale on sam nieco przetrzebił wrogi oddział, ale tym razem dobył młota i czekał dalej na dobrą okazję do ruszenia w bój, stojąc w ramię ze swoimi towarzyszami! Oby tym, którzy szukali kapitana tej jednostki się udało!   

1xkapitan piratów
9xpirat

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #168 dnia: 22 Styczeń 2017, 11:17:11 »
Gdy wszyscy schodzili pod pokład, Eve trzymała się z tyłu. Schowała miecz a wyjęła sztylet. W ciasnym pomieszczeniu chciała zadawać piratom ciosy szybsze i zaskakujące.
Pod pokładem wszyscy zajęli się walką. Tak samo i ona nie próżnowała. Wpierw o mały włos dostałaby mieczem w żebra. Miała jednak oczy dookoła głowy i zgrabny unik pozwolił jej pozostać bez krwawiącej rany i rozdartej szaty. Wyprowadziła więc kontratak, a był on szybki i kompletnie nie do przewidzenia. Eve zwyczajnie wymierzyła ostrze sztyletu w grdykę pirata gdy ten niezdarnie próbował lepiej pochwycić swój oręż. To wszystko zajęło mu za dużo czasu. Na tyle dużo, by Antarii mogła odpowiedzieć morderczym ciosem. Pirat z przebitą tchawicą i uszkodzonym kręgosłupem zakasłał kilka razy, splunął krwią, i to było ostatnie co uczynił w swym nędznym życiu. Padł na podłogę obok innych trupów.
Anielicy trudno było się poruszać w ciasnych pomieszczeniach. Skrzydła utrudniały nieco sprawę, ale tragedii nie było. Walcząc z tak słabymi przeciwnikami, pomimo trudności, walka szła jej nad wyraz dobrze.
Kolejny pirat chciał ją zajść od tyłu. Kobieta dostrzegła to kątem oka, chwyciła przeciwnika za nadgarstek i wykręciła mu dłoń. Pirat upuścił miecz, a wtedy sztylet anielicy wylądował gładko w jego brzuchu. Aż chlupnęło, gdy ostrze przecinało najpierw skórę, potem błony, a na końcu dziurawiło wnętrzności. Eve chyba nazbyt gwałtownie wyrwała swoją broń z ciała przeciwnika. Przy tym ruchu wyrwała mu jeszcze trochę ciała, które wraz z szatą, zwisało takimi samymi strzępami.
Nagle usłyszała za sobą wrzask pirata, który wyraźnie chciał pomścić "przyjaciela". I jego czekała niebawem śmierć. Eve odwróciła się pospiesznie w jego stronę i spotkała się z niezwykłą zaciekłością przeciwnika. Ciął, rąbał i wymachiwał mieczem na wszystkie strony. Jednak jedyne co mógł przeciąć to powietrze. Był tak niecelny i chaotyczny, że aż prosiło się, aby wykorzystać jego niezdarność. Mimo wszystko taki chaos okazał się być niebezpiecznym. Anielica poczuła draśnięcie na dłoni w której trzymała sztylet, a później zobaczyła stróżkę krwi. Ranka jednak zrosła się niemal w tej samej chwili co się pojawiła, ale Eve zdenerwowało to miłosiernie. Szybko skoncentrowała się i skupiła myśli. To pozwoliło jej przenieść swoje ciało za plecy przeciwnika, który nie do końca zrozumiał, co się stało. I nawet nie miał na to czasu, gdyż Eve gdy dopadła do niego, ładnym, precyzyjnym i pewnym cięciem poderżnęła mu gardło. Dało się słyszeć charczenie, kaszlenie, ale to trwało kilka sekund. Bezwładnie ciało pirata upadło na podłogę,  a szkarłatna plama zaczynała się powiększać.


6x pirat

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #169 dnia: 22 Styczeń 2017, 15:39:36 »
Evening za bardzo zapędziła się w swoim bojowym szale i przestała zważać na zagrożenia jakie były wokół niej. Kiedy tylko użyła przemieszczenia rozległ się huk samopału i kula trafiła anielicę w ramię i utkwiła płytko w ciele. Wypuściła ona z dłoni sztylet. Jednak dzieki temu kapitan zdradził swoją pozycję. Można było dostrzec jak stoi pod ścianą i ładuje swój pistolet.

7x pirat
1x kapitan piratów
//Evening:
Twój płaszcz i koszula otrzymują status uszkodzony.
« Ostatnia zmiana: 22 Styczeń 2017, 15:44:56 wysłana przez TheMo »

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #170 dnia: 22 Styczeń 2017, 16:47:15 »
Walka dalej trwała w najlepsze, piraci ginęli jeden z drugim już chyba było wiadome, kto wygra tą małą potyczkę pod pokładem. Mimo to, że bandytów było coraz mniej, to jednak było wystarczająco ciasno, w dodatku ni stąd ni zowąd do walki dołączyła też anielica. Wtedy dopiero się zrobiła ciasnota, ledwo się poruszała w tak ciasnym pomieszczeniu i jeszcze szturchała tymi swoimi wielkimi skrzydłami innych żołnierzy, przeszkadzając im w walc. Po co ona tu schodziła?
Przeleciało szybko przez myśl Emericka, mimo to Evening dawała sobie radę, podrzynając jednemu za drugim gardła, ale chyba za bardzo się w to wkręciła, albo straciła już te umiejętności, które posiadała wcześniej i zapomniała się. Bowiem po chwili rozległ się mały huk, który ledwo przedarł się przez ten cały hałas walki, w dodatku w jednym miejscu przy ścianie zrobiło się jaśniej, jakby to stamtąd to wszystko się stało. W mgnieniu oka, Eve dostała kulą z pistoletu w ramię, ale dla niej to nic poważnego, przecież jest anielicą, która sama się regeneruje, trzeba tylko się tej kuli pozbyć z ramienia. A więc teraz w końcu Emerick dostrzegł swój cel, którego tak bacznie wypatrywał, będąc cały czas w defensywie i blokując ataki oponentów. Postanowił się przedrzeć pomiędzy tymi ostrzami i dostać się do kapitana, którego tak bardzo chce dorwać w tej chwili. Właśnie w tej chwili jeden z piratów postanowił zaatakować Emericka, tnąc mieczem od góry, jednak Hetman nie miał teraz czasu na zabawy, chciał jak najszybciej dotrzeć do kapitana nim ten załaduje ponownie pistolet. Tak więc osłonił się z łatwością przed tym atakiem, a następnie odepchnął go, rzucając go gdzieś na jakąś tarczę jednego z rycerzy Bractwa, pewnie trochę bolało to lądowanie na stali. Bękart jednak teraz się tym nie interesował, bowiem miał ważniejsze sprawy na głowie. Zaczął biec w kierunku kapitana, który miał już na tyle czasu że mógł załadować swoją broń, niestety nie zdążył już dobiec, ale nie znalazł jeszcze celu do którego by strzelał. Oczywiście piraci, którzy stali na drodze Emericka nie ustępowali od niego i próbowali zablokować drogę, żeby nie mógł się dostać do ich kapitana, zabójstwa takiej osoby mogłoby uderzyć mocno na morale piratów, ale o tym się przekona dopiero później, jak zrobi to co chce. Blokował każdy cios swoim mieczem, powoli i efektywnie do przodu, kolejny pirat zaatakował, ale tym razem dwoma sztyletami. Emerick cofnął się do tyłu aby uniknąć tej szarży w jego bok, bandyta morski ledwo wyhamował, ale hetman zdążył kopnąć go w brzuch, łamiąc jego obronę, a sam zgiął się w pół, kopnął ponownie, a pirat wylądował na deskach obolały. Odległość między żądnym krwi kapitana, Emerickiem a żądnym pieniędzy, kapitanem tych piratów była coraz to mniejsza, w końcu kapitan zauważył że chyba ktoś w jego kierunku zmierza, jakiś jeden z piratów też to dostrzegł, który stał przed kapitanem. Dowódca tej całej łajby zaczął szykować się do wystrzału w kierunku hetmana, jego marynarz też nie próżnował i ruszył do ataku, jednak była tego dobra strona, marynarz utrudniał trafienie Emericka przez co musi dłużej szukać odpowiedniego momentu. Wtedy do pirat zaszarżował z uniesionym mieczem ku górze i z okrzykiem bojowym na ustach, który ma dodać mu odwagi. Spróbował ciąć od góry, po łbie swojego wroga, hetman jednak znowu obronił się przed tym atakiem i wyprowadził kontratak, który jednak się nie powiódł. Pirat też potrafił jako tako walczyć i obronił się przed tym, a za jego plecami dalej próbował mierzyć jego kapitan, znał możliwości swojej broni i wiedział, że czasami potrafi kula polecieć trochę nie tam gdzie chciał, a nie chciał zabijać własnego żołnierza. W międzyczasie jego członek załogi postanowił wyprowadzić kolejny atak mieczem, tym razem tnąc od boku, po żebrach. Emerick jednak zdążył zareagować i uderzył z takim impetem w ten miecz przeciwnika, że aż został mu on wytrącony, nim zdążył zareagować oberwał pięścią, w której hetman trzyma swoją broń. Oszołomiony bandyta cofnął się dwa kroki do tyłu, dając w końcu możliwość wystrzału dla swojego kapitana, ale jednak aby uniknąć tej samej sytuacji lub gorszej, którą doświadczyła Eve, a w dodatku on nie posiadał tej magicznej mocy regeneracji! Zatem postanowił doskoczyć do oszołomionego pirata, szybkim chwytem za gardło zasłonił się nim wystarczająco, żeby być osłoniętym przed ostrzałem wroga. Kapitan już był przekonany trafieniem, że już położył palec na spuście i jedynie dopatrywał się ostatnich przeszkód, jednak nie wiedział co on chciał zrobić, więc gdy zorientował się że jego cel schował się za jego piratem, było już za późno aby cofnąć wystrzał. A więc rozległ się kolejny huk i rozbłysk, a kula z pistoletu poleciała prosto w kierunku pirata, którym był zasłonięty Emerick, a kapitan w pośpiechu próbował załadować kolejną kulę zanim dotrze do niego wróg. Pocisk trafił prosto w klatkę piersiową żywej tarczy, pozbawiając jej życia i zmieniając jej miano na martwą tarczę. Hetman wiedząc już, że jego tarcza wykonała swoją robotę, a kapitan zajął się ładowaniem kolejnej kuli, więc nie marnować czasu zaczął biec w jego kierunku. Szef fregaty widząc, że już nie jest w stanie załadować swojej broni, postanowił ją odrzucić i wyciągnąć miecz. Jednak gdy już sięgał po rękojeść swojego miecza, Emerick był już wystarczająco blisko. Hetman wymierzył szybkie cięcie w dłoń przeciwnika, aby odrzucić go od pomysłu łapania za broń. Ostrze przeleciało po dłoni kapitana robiąc na niej po całej długości krwawiącą ranę. Kapitan syknął niczym wąż po otrzymaniu ciosu i zabrał rękę od rękojeści, natomiast drugą, zdrową ręką sięgnął po sztylet. Obrócił nim tak, że trzymał ten sztylet poziomo ostrzem. Oboje wojowników czekała na kolejny pierwszy ruch, więc stała ciągle w tej samej odległości, jedynie szli w bok tworząc między sobą tak jakby koło. W końcu kapitan zdecydował się na atak i twardym krokiem ruszył do ofensywy, tak więc postawił jedną nogę przed sobą, a ręką postanowił dosięgnąć brzucha Emericka tnąc przed sobą. Hetman szykował się na ten atak więc szybko wykonał odpowiedni unik do tyłu i zwinnym krokiem znalazł się z boku kapitana. Ten dalej stał w tej odsłoniętej pozycji, dając swoje plecy za doskonały cel. Bękart nie chciał zmarnować tej okazji więc szybko ciął mieczem po plecach kapitana robiąc na nich paskudną ranę, z której zaraz zaczęła się lać jak magma z wulkanu krew. Kapitan krzyknął z bólu i powrócił do normalnej postawy jak Zarat przykazał, ale jednak nieco pochylonej, gotowej na atak. Tym razem postanowił za bardzo się tak nie wystawiać i ruszył normalnie obiema nogami krok do przodu i zaczął ciąć powietrze pionowo, próbując trafić w głowę swojego wroga. Emerick ledwo co to uniknął, można powiedzieć uniknął ostrze o centymetr, szybko jednak zaraz przykucnął i wystawiając nogę przed siebie, wykonał szybki piruet zwalając swojego przeciwnika z nóg. Kapitan upadł na plecy, w dodatku na swoją ranę do spotęgowało ból, jednak dalej nie tracąc nadziei spróbował rzucić sztyletem w Emericka, jednak też na marne, bo z pozycji leżącej jest to utrudnione, a w dodatku rany przeszkadzały mu w poprawnym wycelowaniu, wszak potrafił strzelać z pistoletu, a nie rzucać sztyletami. Tak więc ostrze sztyletu minęło Hetmana dość w bezpiecznej odległości, ale dla bezpieczeństwa i tak odruchowo przeskoczył w bok, nie dając okazji kapitanowi na wyciągnięcie miecza z pochwy, szybkim pchnięciem zatopił swój miecz w klatce piersiowej swojego wroga. Kapitan uniósł jeszcze na chwilę głowę, jednak było już za późno na przetrwanie i wyzionął od razu swojego ducha.
Jednak to nie był jeszcze koniec walki, piraci dalej walczyli i nie zauważyli gdy ich kapitan umiera, więc trzeba było jeszcze zająć się resztą bandytów.

6xpirat
0xkapitan piratów

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #171 dnia: 22 Styczeń 2017, 17:28:16 »
Krasnolud podziwiał jak dzielni mężowie walczyli zaciekle z piratami, ale wtedy pojawiła się anielica! Eve ze swoimi wielkimi skrzydłami w ciasnym pomieszczeniu, musiała mieć ciężką przeprawę, żeby tutaj walczyć, jednak radziła sobie nader dobrze choć musnęła brodacza swymi anielskimi skrzydłami. Dotyk ten był jedną z najmilszych chwil całego tego rejsu! Ale zawsze coś musi pójść nie tak, bo w swym szale pozbawiania życia piratów, Evening, "poleciała" za daleko i oberwała do kapitana piratów! Skurczysyn miał odwagę podnosić rękę na niemal doskonałą istotę! - Panienko! Warknął krasnolud. Kiellon nie wytrzymał i przebił się do przodu, przez innych rycerzy, żeby osłaniać swego dowódcę, która jest narażona na kolejne ataki z racji nie noszenia pancerza.
    - My się nimi zajmiemy. Powiedział stojąc tuż obok anioła, a teraz zasłaniał ją własną piersią! Brodacz mając młotek oraz tarczę, odpierał atak jednego z piratów, którzy nacierali na ich pozycję. Paladyn zablokował cios miecza swoją tarczą, trzymając człowieka w zwarciu i lekkim impasie, ale ten pirat nie był głupi i starał się dosięgnąć swojego sztyletu, na co krasnolud nie pozwolił, tylko opuścił młot i zbroił zamach na jego lewe kolano. Trzask kości, lament i krzyk ze strony wilka morskiego, a potem szybkie dobicie go nim reszta dobiegnie do nich. Kiellon wykończył człowieka szybko, uderzając obuchem w głowę, bo miał to być jego koniec, więc czaszka pękła, ale tej masakry nikt nie dostrzegł w tej zawierusze, ale jednego zbira mniej! Brodacz wrócił szybko na swoją pozycję, by nadal bronić swojej szefowej.
    Następnie na brodacza nacierało jeszcze dwóch, ale miał tutaj pomysł, żeby nie męczyć się w  tym pomieszczeniu z dwoma piratami. Dlatego zaskoczył jednego z nich i opuścił młotek, by na chwilę użyć telekinezy! Brodacz wykorzystywał wszystkie możliwości jakie otrzymał i szarpnął lewą nogą mężczyzny, który wyłożył się jak długi, upadł na ryj, uderzając o deski ładowni, tracąc swoje bronie oraz kilka zębów i przytomność takie było mocne to uderzenie! Krasnolud miał spokój z jednym, ale drugi już na niego nacierał i przyjął cios z góry na dół za pomocą swej tarczy. Kanclerz miał pełne ręce roboty, by wyjść stąd bez szwanku. Brodacz natychmiast sięgnął po młotek i w ostatniej chwili, zbił ostrze sztyletu głownią swej broni ostrze pirata zostało uszkodzone, ale nadal nadawało się do walki, tylko że paladyn pchnął swą bronią w brzuch człowieka, odsuwając go nieznacznie do tyłu, ale ten złapał się za brzuch widocznie, zadany cios był mocniejszy niż przypuszczał kanclerz. Mimo to doskoczył jeszcze do niego i zadał cios z dołu do góry w podbródek. Człowiek upadł na plecy również tracąc kilka zębów i mając złamaną żuchwę, lecz to nie koniec jego żywota, bo brodacz zrobił jeszcze dwa kroki i pizdnął młotem w czoło kończąc jego żywot na amen! Krasnolud ponownie cofnął się do tyłu, odłożył młot i pobrał magiczną energię, połączoną z pozytywnymi emocjami wytworzył pocisk esencji, mówiąc znaną inkantację. - Izeshar! Kula energii pojawiła się w dłoniach i rzucona za pomocą telekinezy trafiła w nieświadomego niczego pirata, który został kilka chwil wcześniej wywrócony za pomocą telekinezy. Pocisk wykończył go trafiając w kręgosłup i wypalając go razem z wnętrznościami! Smród był ogromy, ale konieczny, bo tak należy z nimi postępować. W międzyczasie spojrzał na walkę Emericka z kapitanem piratów, który również skonał i dobrze, ale jeszcze pozostało kilku do ubicia, jednakże Marduke powinien sobie poradzić. - Marduke są twoi!     
Krzyknął osłaniając nadal anielicę.

3xpirat

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #172 dnia: 22 Styczeń 2017, 17:42:57 »
Zbyt długa przerwa od walk mocno jej zaszkodziła. Eve zapomniała o fundamentalnych zasadach. Być może to i przez pychę... Odkąd jest aniołem zdawało jej się, że jest w stanie zrobić wszystko, zabić każdego, a potencjalnych ran nie musi się obawiać. Postrzelenie jednak zabolało, kilka razy mocniej niż mogła się tego spodziewać. Gwałtowny skurcz przepłynął przez jej rękę tak, że wypuściła broń. Postrzał był jak silne kinetyczne uderzenie jakimś tępym narzędziem. Nic więcej. Zwykłe ciepło i jakby ucisk, ale im bardziej uświadamiała sobie co się stało, gdy połączyła huk i rozbłysk, to doszło do niej, że zwyczajnie oberwała. Sięgnęła ręką do swojego ramienia tuż nad skrzydłem. Na czubkach palców pozostała jej krew. Antarii chwiejnym krokiem podeszła do ściany i osunęła się na ziemię. Zsunęła z ramienia materiał koszuli i płaszcza, z którego i tak zostały strzępy. Wtedy coś ktoś do niej mówił, ale ona zdawało się, jakby w ogóle tego nie słyszała. Tępy ból docierał do mózgu w postaci nieznośnych fal. Adrenalina, która wcześniej hamowała uczucie bólu, teraz ustępowała, a anielica zaczynała rozumieć, że to swoją krew ma na palcach, a w jej ciele tkwi kawałek metalu, który chwilę wcześniej uderzył w nią z niezwykłą szybkością.
Zapewne gdyby nie jej krasnoludzki towarzysz, Eve musiałaby zebrać się w sobie i użyć jakiegoś silnego zaklęcia. Nie miała jednak na to najmniejszej ochoty. Podkuliła nogi i z wielkimi oczami, jak przez mgłę, obserwowała to, co działo się w małym pomieszczeniu pod pokładem. Widziała, jak Emerick przedziera się przez walczących i zabija tego, który śmiał ją postrzelić. Jednak to zdawało się dziać jakby poza tym momentem...

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #173 dnia: 22 Styczeń 2017, 17:53:41 »
Pomimo hałasu towarzyszącemu walce, nie dało się nie usłyszeć huku. Kątem oka widział, że Evening dostała. Wiedział też, że jej cudowne moce pozwolą się zregenerować. Widział też Kiellona. No i Hetmana, który zaatakował już kapitana. Zostało trzech bandytów. Wszyscy dla niego. Właśnie teraz, gdy buzowała w nim wściekłość za atak na przyjaciółkę.
Zaatakował go pierwszy, tnąc zamaszyście od prawego skosu. Draven przyjął cios na szablę. Klingi ze zgrzytem się skrzyżowały, zaś paladyn mający obecnie gdzieś honorową walkę, znienacka uderzył sztylet w kolano zbira, zatapiając je po rękojeść. Chrupnęło a zbir zawył z bólu. Dostał opancerzoną głową Dravena i padł na ziemię, na której to rycerz poderżnął mu gardło szybkim ruchem. Zostało dwóch. Atakowali w konfiguracji jeden jego, drugi Kiellona.
Nie było miejsca na finezję. Telekinezą pchnął tego, który atakował przyjaciół. Pirat zaliczył bolesną glebę. Drugi był za blisko. Ciął od góry. Przeciął tylko powietrze, Marduke wykonał zgrabny i kopnął zbira w zad, tak że stracił on równowagę. Paladyn wykorzystał to i w momencie gdy morski bandyta odwrócił się do niego, zaszarżował, wbijając szablę w jego brzuch. Upadli. Pirat był pod rycerzem, krztusząc się krwią. Marszałek wstał, wyszarpał broń i oburącz wbił ją raz jeszcze w ciało przeciwnika, w szyję. Krew sączyła się litrami...
Ostatni zdążył wstać i podnieść miecz, który przy upadku upadł. Oglądnął się, lecz nic więcej nie zdążył zrobić. Złapał się za szyję i podniósł z ziemie na metr. Draven, z szablą w dłoni kroczył ku niemu, pchając lekko unieruchomionego pirata wprzód z każdym swoim krokiem, do momentu, gdy telekinetyczną siłą przytwierdził go do ściany i dalej dusił. Nie miał zamiaru puszczać, dopóki gnida nie straci tchu i nie zdechnie.
- Eve, wszystko w porządku?- spytał nie puszczając pirata.- Eve?

1x pirat, który jest duszony

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #174 dnia: 22 Styczeń 2017, 18:09:51 »
Emerick dość zajęty walką z kapitanem nie orientował co się działo z resztą, dopiero gdy wbił mu ostrze prosto w serce, zorientował się, że już reszta piratów została wybita i nawet nie zdążyła się poddać, no z wyjątkiem jednego, który jest podduszany, ale jego czas też niedługo nadejdzie. Nieco zmęczony tą walką odsapnął chwilę opierając się o miecz wbity w truchło kapitana, gdy już nabrał trochę sił, wyciągnął swoją broń pomagając sobie nogą i rozejrzał się po pobojowisku. Złapał w pierwszej kolejności za pistolet byłego kapitana, a później przykucnął przy nim przeszukując go, czy nie ma przy sobie jakiś pism, map, czy po prostu pieniędzy.

//Co znalazłem przy ciele?

//Zabieram:

Nazwa broni: pistolet pirata
Rodzaj: pistolet skałkowy
Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #175 dnia: 22 Styczeń 2017, 18:18:26 »
Wrzawa opadła i większość była wybita poza jedynym, który był duszony. Jednak krasnolud już odpuścił i schował miecz oraz tarczę. Teraz najważniejsza była, Evening opadająca z bólu i lekko brocząca w krwi. Widocznie wystrzelony pocisk, poskromił kobietę dość poważnie. Brodacz odwrócił się do anielskiej istoty i zarówno do Marduke. - Niech panienka się trzyma. Marduke trzeba ją wyprowadzić i zabrać do medyka. Ja jestem za niski do tego zadania. Daj rozkaz rycerzom, żeby ją wynieśli, gdyż ja nie mam takiej mocy sprawczej. Powiedział jak najbardziej poważnie, ubolewając nad losem dziewczyny, ale hierarchia musi być zachowana, więc on nie miał tu nic do gadania a szkoda! Krasnolud musiał od tego wszystkiego odpocząć a co dopiero przybyli na wyspę! Jednak fregata jest ich.

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #176 dnia: 22 Styczeń 2017, 19:08:59 »
Statek oczyszczony z piratów. No prawie, bo jeden właśnie tracił dech z powodu telekinezy. ÂŻołnierze rozbiegli się po pokładzie w poszukiwaniu potencjalnych ocalałych, jednak takich nie znaleziono. Postanowili więc rozłożyć trap, by spokojnie wrócić na brzeg, gdzie czekała na nich reszta załogi galeonu. Hetman przy piracie znalazł tylko jakiś sflaczały pojemnik przypominający skórkę od pasztetowej z którego kapała biała ciecz.
//Emerick:
Nazwa broni: pistolet pirata
Rodzaj: pistolet skałkowy
Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów. Zniszczony.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #177 dnia: 22 Styczeń 2017, 19:17:00 »
Marduke nie czekał. Puścił bandytę i wykonał zamach szabli, którym rozciął jego szyję. Pokład zalał się po raz kolejny krwią. Rycerz schował szablę i sztylet. Odwrócił się do Evening i Kiellona. ÂŚciągnął hełm i przypiął go do pasa. Podszedł do anielicy i krasnoluda. Obejrzał ranę.
- Nic z tym nie poradzę. Przyda się raczej chirurg.- chwycił ją jako tako, by nie uderzać w jej godność czy coś. Teraz to dopiero będą plotki...- Raz, dwa, trzy.- odliczył, by mogła się przygotować. I podniósł. Ostrożnie. Skrzydła trochę utrudniały, ale dał radę. Po podniesieniu przełożonej wyszedł na pokład, a stamtąd po trapie na ląd.- Kiellon, leć po Themo.- rzucił szybko. Wszak Wielki Lord był chirurgiem.- Mogliby robić o tym opowieści i obrazy.- rzucił żartem do anielicy o sytuacji w jakiej byli. Teraz tak sobie stał i trzymał ją.

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #178 dnia: 22 Styczeń 2017, 19:23:25 »
Okazało się że przy kapitanie są tylko jakieś dziwne resztki po pasztetowej. Postanowił odejść z obrzydzeniem i podejść do Kiellona, wielkiego obrońcy swojej szefowej. - Wszystko w porządku? Chodźmy na górę, nie ma co tu siedzieć. Idź po Lorda, ja jeszczę rozejrzę się po pokładzie. - i jak powiedział tak zrobił. Wylazł z pod pokładu gdzie walało się od trupów i wyruszył w stronę kajuty kapitana, wywalił drzwi z buta o tak, dla lepszego efektu. I z wyciągniętą bronią rozejrzał się po kajucie.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #179 dnia: 22 Styczeń 2017, 19:27:49 »
Cisza, spokój i noszenie rannych, ale najważniejsza była Evening, Marduke jakoś poradził sobie ją podnieść i wyprowadzić. Krasnolud miał nawet parę żartów na ten temat, ale nie teraz! Rycerze i inni wojownicy opuścili fregatę, a brodacz był tuż za nimi w swej ciężkiej zbroi. Jednak wszystko zmierzało ku dobremu. Kiellon opuścił już wrogi okręt po trapie na ciepłe piaski Zuesh. Walka ustała a on mógł się zastanowić nad dalszymi planami, kiedy padł rozkaz poszukania kapitana jedynego medyka na tej wyprawie! - Oczywiście. Odpowiedział i ruszył jak najszybciej potrafił. Kanclerz wszedł na galeon i zawołał kapitana. - Kapitanie mamy ranną! Ucierpiała panienka Evening! Proszę szybko się ją zająć. Jest teraz z Mardukiem na plaży. Skłonił mu się licząc, że szybko przyjdzie z pomocą, bo to ważna sprawa była i honor oraz obejmowane stanowisko nie miało tutaj znaczenia.
« Ostatnia zmiana: 22 Styczeń 2017, 19:31:26 wysłana przez Kiellon aep Kharim »

Forum Tawerny Gothic

Odp: Pomocna dłoń dla Zuesh
« Odpowiedź #179 dnia: 22 Styczeń 2017, 19:27:49 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything