Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (98/109) > >>

Zaidaan:
Po chwili namysłu i Emerick się odezwał, być może nie głupio i coś wprowadzając do tej rozmowy.
- Dobrze Cię rozumiem Ayo, ale zrozum, że wtedy twoi ludzie także będą wolni. Przeżyliście tyle walcząc z demonami, fakt. Jednak co to za życie kiedy trzeba ciągle się ukrywać i ciągle jak mniemam przemieszczać się, żeby okupant nie mógł zlokalizować obozu, tak samo życie w ciągłym niebezpieczeństwie. Co by się stało z Klaakierem gdybyśmy go nie odnaleźli? Prawdopodobnie został by złapany przez bandytów i skończyłby jak reszta. A nikt nie chce tak skończyć. Czyż nie lepiej jest wrócić z powrotem do miast, do swoich domów i tam prowadzić spokojnie, wolne od ciągłego bania się o siebie, życia? Czyż to nie jest lepsza droga? Jeśli znowu zostaniecie najechani, znowu będziecie zmuszeni do ucieczki w gęste trawy i powrotu do tego samego. Czy nie po to walczycie żeby uzyskać tak dawno upragniony spokój. Czy nie o to Ci chodzi? Zaufaj nam, a znów będziecie mogli żyć tak jak dawniej.

Nawaar:
Krasnolud się opamiętał, bo widział, że jest szansa na poprawę rokowań. Kiellon miał szczęście, że nie skończyło się to już na powrocie do domu z lipnymi rozmowami dyplomatycznymi. Brodacz widział szanse, żeby jakoś wytłumaczyć kunance, że sami nie mają szans i muszą poddać się Valfden jako zwierzchników! Nie będzie kot pluł nam w twarz! Oczywiście wszystko powiedział grzecznie, żeby nie było, iż jest chamem i prostakiem. Właściwie dopowiedział trochę do hetmana.
- Powiedz mi szczerze ile potrwa wasze przetrwanie? Bez regularnej armii będziesz stracić swoich ludzi pomimo tego, że znacie teren. My natomiast zaoferujemy potężną armię i prowiant, które pomogą was postawić na nogi i ponownie zamieszkiwać miasta. Wszystko się ładnie odbuduje dzięki krasnoludzkiemu fachowi w dłoniach i w mik uporami się z gruzami. Najeżdżą się w końcu znudzi, kiedy w porcie będą stać okręty gotowe do ochrony portu, a regularna armia wypłoszy ich na cztery wiatry. Proszę cię przyjmij naszą ofertę łaskawie, bo inaczej wiecznie będzie się chować jak to mówił, hetman i co to za życie cały czas wojaczkę partyzancką uprawiać? Dzieci bez dachu nad głową, bez edukacji zdane na siebie jak Klaakier i wiele innych. Proszę, Cię zastanów się nad naszą ofertą. Więcej nie mówił skończył. Oczekiwał teraz reakcji i raczej pozytywnego odpowiedzi inaczej dupa blada.

Narrator:
Aya opuściła swój łeb. Jej marzenia o niepodległym Zuesh roztrzaskały się o rzeczywistość podpieraną solidnymi argumentami Themo, Emericka czy też Kiellona. Szybko doszła do wniosku, że obecny stan rzeczy byłby dla nich najkorzystniejszy. Jednak dalsze rozmowy zostały przerwane przez dźwięk rogu z wieży zwiadowczej. Kunanie natychmiast się wzdrygnęli i przerwali swoje zajęcia łapiąc za oręż.
- Oberusie, co tam widzisz?
Krzyknęła Aya do stróża na wieży. W obliczu ataku rozmowy mogą poczekać.
-Nasi zwiadowcy wracają z ogonem!
- Wybaczcie, dokończymy to później. Otworzyć bramę!

TheMo:
Coś przerwało. I to nie byle co, bo komuś ten obóz widocznie przeszkadzał. Skoro Valfden obiecało być razem z Zuesh, to teraz słowa muszą poprzeć czynami.
-Kusznicy, na wieżę! Strzelać do wszystkiego, co nie jest kunaninem na nosorożcu!
Aya nie zaprotestowała. Kilku żołnierzy wdrapało się po drabinie i z odbezpieczoną bronią czekali na wrogów.

Zaidaan:
Widocznie argumenty wyprowadzone w tej chwili były o wiele lepsze od poprzednich i chyba już Aya zaczęła godzić się z zniszczonymi marzeniami i szarą rzeczywistością. To Valfden niszczy wszystkim plany i marzenia jak leci, ale tak już to bywa. Ale wtedy, kiedy dziewica zueshka (prawdopodobnie) miała zaakceptować te warunki to oczywiście ktoś musiał przerwać to, grając na rogu wojennym wykonanym najpewniej z rogu nosorożca. Widocznie bandyci po wielu ciężkich próbach musieli odnaleźć ten zły obóz na środku sawanny, który tak bardzo nie podoba się okupantom wyspy. Kunanie zaczęli biegać we wszystkie kierunki świata przygotowywując się na walkę. Sam Emerick też był ciekaw kto tam przybywa z sąsiedzką wizytą. Na razie czekał.
No i jak zwykle kuźwa, już pewnie by się zgodziła...
Przęmknęło przez myśl hetmanowi i czekał dalej na wieści zwiadowców.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej