Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (96/109) > >>

Zaidaan:
Nikt nawet Emerickowi nie zdążył odpowiedzieć, bo właśnie wilk wyszedł z lasu, a dokładniej to z namiotu, i nie wilk a kunanka. Po prostu Aya wyszła z namiotu na powitanie gości więc odpowiadanie na to pytanie nie miało sensu. Kunanka nie skorzystała z żadnej eskorty, zapowiedzi czy czegoś innego. Pewnie czuje się tu wystarczająco bezpiecznie, albo też każdy tu czuje się równy i zbędne jest z Ayi jakiejś bogini co nigdzie się nie może ruszyć bez przydupasów. - Zostawiliśmy was na pastwę losu, fakt, nawet potem żadnej pomocy od nas nie otrzymaliście, ale teraz chcemy naprawić ten błąd i wesprzeć was w walce z bandytami, którzy panoszą się po Zuesh. Nie zamierzamy was ponownie zostawić. - chyba hetman nic za dużo czegoś złego nie powiedział. Jakoś tak słabo mu wychodziły rozmowy dyplomatyczne, ale z elfim szefem przemytników się udało.

Narrator:
Aya spojrzała spode łba na kanclerza.
- Panów wyspy, czy protektorowanych Valfden? Możecie sobie wybijać tych piratów. Za wszelką pomoc dziękujemy. Coś jeszcze?

TheMo:
Themo nie spodziewał się takiej reakcji ze strony przywódczyni. Myślał, że będzie im bardziej wdzięczna za otrzymaną pomoc. Nie było więc czasu rozglądać się po obozie i podziwiać ich zorganizowanie, a przejść do działań. Co prawda nie był wirtuozem słowa, ale jako organizator całej tej wyprawy musiał wziąć na swoje barki taką odpowiedzialność. Zwłaszcza, że tylko hetman i kanclerz zabrali głos.
-Droga Ayu. Jestem Themo i to z mojej inicjatywy tu przybyliśmy.
Po tych słowach zszedł z konia. Wyszedł na czoło grupy i znalazł się tuż przy kocicy.
-Jak widać Valfden traktuje was jako swoich obywateli. Odkąd mgła opadła pomagaliśmy wam w miarę naszych sił. Wiele ludzi, krasnoludów, elfów czy kunan oddało tutaj życie. Za wspólna sprawę. Będziemy dalej wam pomagać. Bo dalej jesteśmy obywatelami jednego państwa.
Miał nadzieję, że jego przemowa wniesie coś pozytywnego do negocjacji i Aya przestanie być taka oschła.

Zaidaan:
Ayi niezbyt spodobała się wypowiedź Kanclerza. Właściwie to trochę to nawet pogorszyło te rozmowy dyplomatyczne, które i tak są przeprowadzane na cienkiej lince. Jedno złe słowo, a całe te postępy mogą pójść w pierony. Emericka chociaż ucieczył fakt, że on nie zepsuł reszty rozmów, bo źle by się to skończyło. W dodatku głos zabrał Themo, który powinien mówić już od samego początku, ale jakoś się do tego wcześniej nie kwapił. Dopiero teraz znalazł słowa, które być może uspokoją nieco kunankę i zmienią jej nastawienie do Valfdeńczyków. - Tak jak Themo powiedział - wiele żywych istot, wielu przedstawicieli różnych ras oddało życie za tę ziemię. Chcemy was wesprzeć w tej walce, a mamy też nadzieję, że się od nas nie odwrócicie pomimo tego, że kiedyś w przeszłości nasze relacje nieco podupadły. Mamy nadzieję, że odbudujemy dawną przyjaźń i z powrotem odzyskacie swoje miasta, domy i zapewne upragniony przez większość: spokój. - miał nadzieję, że i jego przemowa nieco umili oschłą Ayę i będą mogli w końcu zakończyć tą strasznie długą misję pokojową, która już od od pewnego czasu stała się uciążliwa dla Emericka.

Nawaar:
Krasnolud zaczął się jeszcze bardziej pocić pomimo takiej temperatury, i zamierzał już się odzywać, żeby kontynuować, ale ugryzł się w język! Na poważnie nie chciał wywołać konfliktu, lecz w swoim mniemaniu myślał, że lepiej dobrał słowa, jednakże mylne były według kunanicy. Emerick również niezbyt polepszył sprawę, ale to Kiellon oberwie później. Następnie wkroczył kapitan, który też się odezwał i krasnolud ocierając pot z czoła czekał na dalsze reakcje, bo on będzie milczał jak umrzyk. Trudna sytuacja była, co nie miara. Hetman wtórował za wielkim lordem i właściwie nic nowego do rozmowy nie wyprowadził.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej