Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (83/109) > >>

Evening Antarii:
-Jasne, czemu nie. Tylko zastanawiam się nad tym czy zrobić to po wypiciu mikstury niewidzialności, ale o tym zdecyduję rano- rzekła do nikogo konkretnie. Bardziej do siebie, żeby nie podejmować decyzji na siłę, na szybko. Po chwili zamyślenia spojrzała wymownie na Marduke'a, jednocześnie tak, by inni tego nie spostrzegli, albo nie uznali za jakieś "podejrzane".

Marduk Draven:
Marduke wyłapał bez problemu spojrzenie anielicy. Z początku nie rozumiał o co chodzi. Dopiero po chwili jednak sobie przypomniał o tym, że mieli porozmawiać. "Wskazał" oczyma na statek, po czym wszedł nań po trapie i powoli udał się do swojej kajuty.

Nawaar:
- Robi się. Powiedział odkładając butelkę od ust. Następnie sprawdził jak wyglądają nasi rycerze, czego Kiellon był ich przeciwieństwem z powodu picia, ale kodeks to on szanował! W każdym razie podszedł do tych najbardziej wypoczętych i znudzonych. Paladyn miał co wybierać, ale tutaj liczył się spryt a nie rosłość. Dlatego podszedł do trójki ludzi, bo krasnoludów tutaj jak na lekarsko! Zaledwie jeden reprezentował ten lud i był to kanclerz we własnej osobie. Trzeba będzie to poprawić. - Nilham, Talilo oraz Achavo! Rano macie być gotowi i wypoczęci! Teraz odmaszerować!   Polecił brodacz trójce mężczyzn. - Tak, jest! Krasnolud wykonał swoje zadanie, więc dalej oddawał się przyjemności, ale na razie nie pił! Wolał poczekać na kolacyjkę, lecz Kiellon nie zdążył, przekazać wieści Mardukowi, bo gdzieś znikł, udając się na pokład, więc zakonserwowany krasnolud wzruszył ramionami, ale zadanie wykonał! Teraz oczekiwał jakiegoś towarzysza do pogadania. 

Evening Antarii:
-W takim razie do zobaczenia panowie. Ja chyba dziś podaruję sobie picie, wolę trochę odpocząć. Miłej zabawy i do zobaczenia - rzuciła. Niespiesznym krokiem skierowała się na pokład za Dravenem. Po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła się jakby znów miała siedemnaście lat, była zbyt naiwna, nie miała zobowiązań, a każda, nawet największa zawierucha, miała się skończyć pomyślnie dla niej, oszczędzając wszelkich kłopotów i odpowiedzialności. Gdy rozum doszedł do głosu zaczynała wątpić w idealistyczne wizje i pobudki, które się w niej kłębiły.
Przeszła pod pokład tam, gdzie były kajuty. Dobrze wiedziała, gdzie Marduke ma swoją. Zapukała cicho, a po chwili otworzyła drzwi, które delikatnie za sobą zamknęła.

Marduk Draven:
Paladyn zawieszał akurat na jednym z krzeseł opończę. Szablę odłożył obok łóżka i odsunął krzesło anielicy, gdyby chciała usiąść. Sam zdjął tylko pancerne rękawice i oparł się zadkiem o stolik. I tak zastała go Eve.
- Napijesz się wina?- spytał. Nie chciał od razu przechodzić do rzeczy, jakiekolwiek miały być. Był wszak dżentelmenem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej