Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Marduk Draven:
- Dobra robota i fobry pomysł.- rzekł przyglądając się jeńcowi. Rycerz odciął szablą udo ścierwojada, odciąć mniejszą część i wgryzł się w mięso.- Tylko przydałoby się go ogłuszyć, by się nie rzucał po drodze.
Torstein Lothbrok:
- Ciekawe, czy mieszkańcy żyją...- mruknął, rozglądając się i przyglądając uważnie bałaganowi.- O czym myślicie, Hetmanie?- spytał, widząc zamyślenie na twarzy Emericka.
TheMo:
//Emerick i Torstein
Gdy hetman podniósł pluszaka zauważył, że oczko się urwało. Temu misiu. W międzyczasie powrócili żołnierze.
- Nic ciekawego nie znaleźliśmy. Czego nie wzieli ze sobą kunanie, zabrali szabrownicy. Wszędzie ten sam widok.
//otrzymujesz:
Nazwa: Pluszowy miś
Opis: Pluszowa zabawka jakiegoś młodeko kunanina. Brak mu jednego oczka.
//Kiellon i Marduke
Mięso było przypalone z wierzchu, ale w środku dobre. Tylko nie doprawione. Jeniec zrobił tylko obrażoną minę.
Nawaar:
Krasnolud cały czas namierzał człowieka swoją flintą, żeby ten nie wpadł na głupi pomysł. - Ogłuszać? Niema takiej potrzeby. Trzeba go jeno związać i ruszać w drogę powrotną, gdzie w końcu się na spokojnie napije, bo nadal odczuwam uderzenie kamieniem. Przedstawił swoje zdanie marszałkowi. - Dobra chłopie zawracaj i idziemy na okręt, ale jak mówiłem bez sztuczek! Człowiek zawrócił, mając nadal ręce w górze. Kiellon natomiast odprowadził człowieka do miejsca, gdzie stał jego koń, na którego wsiadł dość szybko już z racji przyzwyczajenia, by następnie prowizorycznie go związać do lejców i ruszać ku okrętowi, lecz cały czas muszkiet trzymał, przy skroni bandyty. Paladyn sądził, że w ten sposób przysporzy się dla dobra całej wyprawy, bo zabijanie, zabijaniem, ale informacje są czasami ważniejsze niż liczba trupów na koncie! Także powoli powinni już zmierzać ku galeonowi razem z gromadką rycerzy z jednym zmarłym na koncie, niestety.
Zaidaan:
Z rozmyślań wyrwał go głos wikinga, trochę zdezorientowany schował miśka, tylko szkoda tego oczka które odpadło, bywa. Emerick stanął z kucka i przyglądał się jakoś dziwnie podłodze, na której znalazł pluszaka, jakby patrzył czy czegoś nie zostawił. W końcu przemówił. - Eh.. Nic, nic. Jakoś się tak zamyśliłem, nieważne. Szkoda tych kunan. - potrząsnął głową, żeby się nieco ogarnąć już. W dodatku przyszli też żołnierze. Odwrócił się do nich i przyjrzał się im chwilę, wziął głęboki wdech i coś z siebie w końcu wykrztusił. - To nic, trudno. Wracamy do portu. - i omijając swoich wojaków wyszedł z budynku i ruszył w stronę portu, milcząc przez ten czas.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej