Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Nawaar:
Krasnolud dobrze wiedział co robi, przemieszczając się, bo za chwilę zostałby przedziurawiony albo miałby uszkodzony pancerz, a tak jest cały! Brodacz otarł pot z czoła i wyczekiwał odpowiedniego momentu do wychylenia się, ale wiedział również, że łuku można praktycznie bezustannie strzelać. Jednak wyczekując momentu, wychylał się za ścianki, żeby chociaż mignęły mu w oczach sylwetki przeciwników, bo pewne było, że zbliżą się do tamtego miejsca a każdy krok bliżej w kierunku paladyna ułatwi mu ściągnięcie jednego z nich na szybko! Choć stres i mało komfortowa sytuacja robiły swoje.
Marduk Draven:
Draven usłyszał po chwili szczęk ładowanej kuszy. Po drugiej stronie swej ściany. Postanowił zaryzykować i wychylił się z lewej strony murku, wcelował się od razu w drugą stronę.
TheMo:
-Dokładnie. To dziecko i tak trzeba sie z nim obchodzić.
Przykucnął przy kotku, który teraz sprawiał wrażenie bardziej przestraszonego i zaczął do niego mówić spokojnym głosem.
-Spokojnie mały. Chcemy pomóc.
- Mumbu ngwele naawi.
Dostał odpowiedź w niezrozumiałym języku.
Evening Antarii:
Antarii westchnęła do siebie. Obserwowała kapitana jak próbuje uspokoić małego kunanina. Ona jednak nie miała podejścia do dzieci, nie miała nigdy z nimi jakiegoś bezpośredniego kontaktu. Szczególnie z takimi co mogą naprychać, najeżyć się i podrapać, a potem zwiać w krzaki. Wtedy też przypomniała jej się historia Valoor'a i to, co robi się z niegrzecznymi kotkami. Eleganckie dywany pod kominek.
-Tak się nie dogadamy... Przydałby się ktoś dorosły do rozmowy. Chyba że on zwyczajnie chce do mamy- Eve wzruszyła ramionami. W tej sytuacji nie mogła pomóc i chyba nie mógł nikt, prócz innego, dorosłego kunanina.
TheMo:
//Emerick
Oddział ruszył więc w stronę górnego miasta. Miasta, które teraz przypomina jedynie pobojowisko.
//Marduke i Kiellon
Kiedy Marduke wychylił się zza osłony zobaczył kucającego kusznika, który był gotów do strzału. Przeciwnik też go zobaczył. Z kolei Kiellon wypatrując łuczników, zauważył miejsce z którego poszła kolejna strzała.
1x ochroniarz
//Statek
-Przynajmniej już nie rzuca się z pazurami. Jest postęp.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej