Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (7/109) > >>

Nawaar:
Rozważania brodacza o życiu i na ogólne tematy, przerwał młody hetman. Pierwsze wrażenie jakie zrobił na Kiellonie nie było najlepsze, a ten krasnolud sobie chwalił kulturę i wychowanie u innych choć sam do takich osób nie należał! Jednak jako piastujący wysoki urząd państwowy, musiał choć odrobinę spoważnieć nawet jak ma do czynienia z kimś komu nawet, by nie zaufał a ta persona piastowała podobne stanowisko co on. Kanclerz pomimo tego, że to starszy powinien wyciągnąć dłoń w tym wypadku był to Kiellon, to zrobił to przełamał się, ponieważ czuł, że słowa Emericka mają przepraszając ton. - Starsi pierwszy wyciągają dłoń hetmanie- pouczył go, bo lubił takie rzeczy, ale dłoń uścisnął a po tym ją puścił, by nikt nie nabrał dziwnych skojarzeń. - Mówisz, że zrobili tam sobie safari na kunan to, Ci dopiero nowina orientujesz się może w cenach? Choć oni sami to barbarzyński lud, bo słyszałem, że jak jeden zdradził całe plemię to go oskórowali, co kraj to obyczaj jak to mówią. Następnie powrócił do tematu bandytów.- Bandyci ich zawsze wszędzie pełno i walka z nimi nigdy się nie skończy. Odpowiedział rozżalony, bo to się takim cudem nie skończy jak wojna z demonami. - Najpierw demony a teraz to! Plaga naszej ery, ot co. I ponownie splunął do morza i jakoś zrobiło mu się lepiej, bo mógł z kimś pogadać.   

Aziz:
- To przez piratów tu trafiłem. Wtrącił się do rozmowy podchodząc do grupki wojów. Skłonił się nisko.
- Państwo wybaczą, Aziz ibn Selim. Przedstawił się.

TheMo:
Kiedy już wszyscy się załadowali na statek, ostatni wszedł kapitan. Wprowadził po trapie swojego konia i skierował się z nim do ładowni. Kiedy jakiś marynarz chciał go od niego odebrać, ten odmówił i polecił rozwinąć żagle i podnieść kotwicę. Sam zszedł do ładowni, gdzie już zostawił konia załodze. Jako odpowiedzialny za rejs osobiście przyjrzał się załadowanym sprzętom. Skontrolował też ilość zapasów. Kiedy wrócił na górny pokład wszystko było już gotowe do rejsu. Nawet trap był sprzątnięty. Nie pozostało mu nic innego jak tylko złapać za ster.
-Witam wszystkich na pokładzie królewskiego galeonu Evening. Rozpoczynamy rejs na Zuesh. ÂŻyczę wszystkim miłej i bezpiecznej podróży.
Po czym zaczął obracać kołem sterowym, rozpoczynając manewr wychodzenia z portu.

Nawaar:
Tak sobie rozmawiali o wszystkim i troskach tego świata, ale to przerwał mi nagle mauren. Następny biedak i do tego mauren! Krasnolud nie za bardzo nimi przepadał, bo słyszał, iż ten klan kradnie na potęgę, buntuje się władzy a do tego są nieprzyjemni w stosunku do innych, ale jeden z nich miał w Kiellonie przyjaciela a był to Mohamed, ale go tu nie ma i będzie musiał usłyszeć parę słów jak się następnym razem spotkają! Tymczasem wypadało się przywitać i to z dość grzecznym maurenem. - Kiellon aep Kharim, Kanclerz Koronny miłościwie nam panującego Dragosaniego Antaresa I. Przedstawił się młodemu człowiekowi, ale nie podał mu ręki było jeszcze za wcześnie, żeby mógł zaskarbić sobie szacunek tego krasnoluda. W międzyczasie kapitan wygłosił, przemówienie oraz dał rozkaz opuszczenia portu! - Nareszcie wypływamy. Skomentował to uśmiechając się mocno, albowiem nie mógł się doczekać widoku malowniczej wyspy. - Mówię wam panowie, że wyspa wyglądała pięknie dopóki demony tam nie zagościły, niszcząc wszystko do fundamentów. Bandyci czy nie powinniśmy sobie poradzić jak udało nam się z demonami to ich też przepędzimy. Zapewnił towarzyszą a potem oddał się powiewowi bryzy, która smagała jego włosy i brodę choć ten lubił bardziej góry, tunele i życie pod ziemią pośród skał to taka odmiana od urzędniczej sprawy dobrze mu zrobi!   

Zaidaan:
Po przeprosinach musiał oczywiście zostać jeszcze wielce pouczony. Przekręcił jedynie ot tak, przypadkowo oczyma i splótł ręce za plecami podziwiając piękne fale. W dodatku morskie towarzystwo dobrze mu zrobi, jodu nigdy nie za wiele! - Ceny? Niestety nie, jakoś nie byłem zainteresowany kupnem tej skóry od tych szmuglerów. Zwłaszcza jak jednego pozbawiłem kilku palców. - Wytłumaczył swoją niewiedzę na temat cen tych egzotycznych futer, a jak już i tak przerwał to postanowił wziąć głęboki wdech, zbierając to magiczne powietrze, które podobno bardzo dobrze wpływa na samopoczucie! - Racja. Tego plugawego chwasta nigdy się nie wyplewi.. - Poparł myśl brodacza. A wtedy podszedł do nich ten nieznajomy mauren. - Emerick. Hetman Koronny, miło Cię poznać, Azizie. - Wyciągnął rękę do maurena w celu przywitania się. To, że osobnik jest innej rasy nie oznaczało, że trzeba go od razu zmieszać z błotem i wszystkimi szumowinami tego świata. Po wszystkim powrócił do oglądania horyzontu z splecionymi z tyłu rękoma. - Prawda to. Nawet jakby by ich było wielu, to i tak nie oprą się królewskim żołnierzom i rycerzom Bractwa ÂŚwitu oczywiście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej