Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
TheMo:
//Emerick
Jeden z kluczy pasował do celi i otworzyłeś ją. Kunan wyraźnie się ucieszył z odzyskanej wolności. Jego towarzysz niedoli wstał i razem wyszli.
- Bardzo wam dziękujemy. Nie wiemy jak się odwdzięczyć za to wszystko. Ach, zapomniałem się przedstawić. Ja jestem Khenesh, a mój kolega to Nkele.
Drugi z kunan ukłonił się nieznacznie.
//Marduke i Kiellon
Marduke czekał z palcem na spuście aż ktoś łaskawie wychyli łeb, by dostać w niego bełtem. Zamiast wroga zauważył, że za stertą kamieni, nieco na lewo od celu coś się poruszyło. Kiellon z kolei przemieszczając się między osłonami zauważył, że jakiś kusznik zaszedł ich z flanki i oparty o kawałek muru celował do Marduke. Oddalony był jakieś 20 metrów od krasnoluda. Jednak marszałek znajdował się w zasięgu wrogiego strzału.
1xOchroniarz
Zaidaan:
Nareszcie któryś z kolei kluczyk w końcu się wpasował w zamek. - Emerick, Hetman Koronny. Miło mi was poznać. Ale dobrze, zaraz was kilkoro żołnierzy odeskortuje do portu, a my przeczeszemy resztę miasta. - Kiwnął głową w geście powitania i podał jednemu ze swoich ludzi pęk z kluczami, ten wziął od razu. - Uwolnijcie resztę Kunan. - rozkazał żołnierzowi, a ten od razu wziął się do roboty. - Zabierajmy się z tych obrzydliwych lochów. Wiecie może coś więcej, gdzie może być uwięziona reszta waszych współbratymców, albo jak się skontaktować z waszą partyzantką? - słowa te tym razem skierował w stronę kunan, z którymi zaczął wychodzić z lochów do tej właściwej wieży gdzie znajdowały się te wszystkie trupy bandytów. - W porcie uzyskacie potrzebną pomoc i ciepły posiłek. - znów się odezwał do kotów. Wyglądało na to, że połowa misji została zakończona, a to bardzo dobrze.
W końcu dwójka rycerzy, która odeskortowała swojego rannego przyjaciela, dotarli z powrotem do wieży i podeszli do Emericka.
- Hetmanie, ranny został odeskortowany do portu gdzie uzyskał potrzebną pomoc od medyka.
- Dobrze, że już jesteście. Za niedługo wyruszamy dalej. - odparł do swoich rycerzy, a ci zasalutowali i oddalili się od Emericka i dwójki Kunan.
Nawaar:
Krasnolud trzymał cały czas nerwy na wodzy, ale ekscytacja i stres dawały o sobie znać, zwłaszcza wtedy kiedy był coraz bliżej dymu. Kiellon pomimo ciężkiej zbroi dobrze się przemieszał pomiędzy gruzami budynków. Mały wzrost i dość sporawy trening w bractwie dały o sobie znać podczas takich wypadów, żałował jeno, że jego tatko go nie widzi w takiej chwili, jednak dość wspominek, bo trzeba było się dalej przemieścić, jednakże to co ujrzał brodacz, zaskoczyło go niemiło, gdyż ktoś zaszedł wojowników Zartata z flanki, ale nie to było najgorsze. Heh znalazłem cię chuju! Pomyślał, lekko się uśmiechając. Marduke w ogóle się nie rozglądał a skupił na jednym miejscu, co spowodowało, iż stał łatwym celem dla jednego z bandziorów. Teraz paladyn będzie mógł odkupić dług zaciągnięty u Marszałka podczas, przemieszczenia na piracki okręt, gdzie ktoś go musiał wtedy obronić!
Kiellon odwrócił się w stronę strzelca gotowego zabić Marduke, ale wpierw wziął kilka oddechów i starał się uspokoić swoje ciało, ale czas naglił, bo tutaj chodziło o sekundy. Dlatego oparł "Fuzyjkę", o kawałek murku i starał się na spokojnie wymierzyć, ale ręce mu drżały, a pot spływał po jego skroni. Kropla właśnie spadała na ziemię, o on stał w bezruchu, wyczekując tego jedynego momentu do oddania strzału i nim kropla spadła na ziemię, to brodacz nacisnął na spust muszkietu uwalniając żelazny pocisk. Huk wystrzału musiał zwrócić wszystkich uwagę na Kiellonie, ale to dobrze, bo dał czas Marszałkowi na reakcje, żeby ten się schował gdzieś! Kula zaadresowana do bandyty przemierzyła ten krótki dystans w mik, by dopaść człowieka, który zuchwale chciał zabić jego przełożonego. ÂŻelazny pocisk wtopił się w czaszce mężczyzny, przelatując na wylot, a zwłoki padły na skrawek ściany. Szybka śmierć na miejscu, ale o to chodziło, a kropla potu dotknęła wtedy gruntu. Masz za swoje hehe! Rzuciło mu się przez myśl i uciekł, chowając się za ścianą kolejnego budynku i przeładował ponownie muszkiet, a musiał to szybko zrobić, żeby móc się ewentualnie obronić. Najważniejsze dla niego, że Marduke jest cały!
Pozostaje 37 żelaznych pocisków
0xOchroniarz
Marduk Draven:
O mały włos. Na szczęście Kiellon go uratował, no i pewnie ściągnął na siebie ich uwagę. Sam marszałek zauważył, jak coś przemieszcza się między ruinami. Zmienił pozycję na drugą krawędź ściany przy której był i wcelował się w miejsce przy którym widział ruch.
TheMo:
//Emerick
ÂŻołnierz podrapał się po głowie, a raczej po hełmie i przeszedł się po celach. Nie znalazł kolejnych kunan. Z kolei dwójka, którą uratowałeś zaczęła się zastanawiać.
- Są na wschód od miasta, ale nie wiemy gdzie dokładnie. Mogą być blisko, mogą być znacznie dalej. Cały czas się przemieszczają. Dodatkowo poruszanie się tam bez przewodników jest niebezpieczne. Jak nie znacie stepów to nie macie po co tam iść.
//Kiellon i Marduke
Z lufy unosił się dym, a kusznik leżał z rozwalonym łbem. Marduke zmienił punkt wypatrywania przeciwnika. Jednak i tam była cisza.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej