Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (55/109) > >>

Nawaar:
Krasnolud jechał na swoim wierzchowcu, bacznie się przyglądając następnym terenom, ale rany zadane przez młode pazury nieco go piekły, ale nie takie rzeczy brał na klatę. Gorzej mięli ci rycerze, co musieli go zabrać. Brodacz był ciekaw reakcji załogi na takie znalezisko, ale jeszcze bardziej ciekawiła go reakcja Evening! Jej mina musiała być bezcenna. W każdym razie górna część miasta wyglądała tak samo jak reszta, bo nawet kamień na kamieniu się nie ostał. - Tak wygląda wojna, w której przegrało się z kretesem. Paladyn splunął na jałową ziemię terenu miasta. - Pewnie nasze Valfden, wyglądałoby podobnie, tylko z tym, że nie byłoby żadnego ruchu oporu. Dranie wybiliby nas co do ostatniego, lasy zostałby spalone a góry zburzone. Straszne czasy doprawdy. Podzielił się swoimi refleksjami na ten temat, od tak po prostu bądź alkohol nieco, przez niego przemawiał. W każdym razie nic nie wyglądało na używane lub w całości zachowane, żeby coś sprawdzić. Jednak jadąc dalej może na coś rycerze z bractwa natrafią!
- Marszałku, jedziemy dalej?
Krasnolud użył rangi, żeby było wiadomo, że nawet on się słucha przełożonego chociaż, że i tak byli na ty.

Marduk Draven:
- Szukać budynków, które wyglądają na całe.- rozkazał. Te które byłyby właśnie takie mogły być kryjówką dla bandytów. Sam się uważnie rozglądał.

TheMo:
//Emerick i Torstein
Drzwi się otworzyły i hetmanowi ukazał się korytarz z tlącą się na końcu pochodnią, a po bokach znajdowały się kraty.
//Kiellon i Marduke
Ciężko było znaleźć nienaruszony budynek, jednak rycerze rozglądając się po otoczeniu dostrzegli unoszący się w oddali dym.
//Statek
Themo kończył szycie, gdy zjawiła się dwójka rycerzy z młodym kunaninem. Wszyscy zgromadzeni byli zdziwieni widząc jak świta Bractwa niesie wściekłego kotka jak jakiegoś zakładnika.

Zaidaan:
Okazało się, że szczęście zaczęło dopisywać, a nawet żaden ork nie wyskoczył z toporem na hetmana. Wyciągnął klucz z zamku i stanął w progu. - Idziemy. Zbadajmy to. - wyciągnął tak na wszelki wielki miecz i wszedł powolutku do środka, a zanim kilku innych żołnierzy. Emerick w końcu podszedł do pochodni i zabierając ją ze sobą podszedł do jednej z krat. - Poszukajcie jakiś pochodni - Rzekł tak na ślepo, bo patrzył tylko przez kraty, ale jeden z rycerzy się posłuchał i poszedł czegoś do oświetlenia poszukać.

Marduk Draven:
Paladyn zauważył dym.
- W tamtą stronę.- wskazał na dym i zawrócił w tym kierunku w konia.


Tymczasem rycerze z małym kunaninem odnaleźli Evening.
- Panienko, marszałek kazał przyjechać z tym kunaninem do pani.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej