Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
Marduk Draven:
- Sprawdzić te skrzynie co do jednej.- rozkazał. Podlegli mu rycerze bractwa od razu przystąpili do tej czynności, otwierając(lub próbując) je. On sam z kolei najpierw przyjrzał się dokładniej broni na stojaku. Kto wie, może coś nowego i to akurat dla siebie znajdzie? Chwilę potem przystąpił do otwierania jednej ze skrzyń.
Torstein Lothbrok:
Te skurwysyny zrobiły sobie z kunan futra.- mruknął, przyglądając się jednemu z nich. - Wygląda na to, że był to barak.
Zaidaan:
Jeden wielki trzask i drzwi rozwarły się, zapraszając grupę Bękartów do środka, zaraz za Torsteinem weszła reszta oddziału. Z tego co wychodziło, to wyglądało na barak, kilka futer, gdy Emerick przyjrzał się bliżej jednym z nich, wyglądały bardzo podobne do tych z kunan, tego brakowało. - Skurwiele. - dodał do siebie pod nosem i wszedł głębiej, rozejrzał się, ale jak można było się spodziewać po baraku, nic prócz łózek tu nie było. - Znowu nic. Ruszamy dalej, do górnego miasta. - rozkazał do swoich żołnierzy, którzy zaraz zaczęli wyłazić z budynku, a wraz z nimi Emerick, który bez zwłoki udał się w głąb miasta.
TheMo:
//Emerick i Torstein
Idąc w stronę górnego miasta napotykaliście na razie tylko więcej pogorzelisk. Z drewnianych domów nic nie zostało, zaś kamienne były zniszczone i osmolone. Białe chodniki już dawno straciły swój blask i stały się ciemnoszare. Jedyny budynek, jaki górował nad miastem to szczątki wieży. Co prawda budowie brakowało górnej części, jednak była w znacznie lepszym stanie niż ta w porcie.
Nawaar:
Krasnolud wypuścił powietrze nagromadzone wcześniej podczas, wchodzenia do magazynu jak się okazało buł pusty! Zero śladów, by ktoś tutaj siedział przez jakiś okres czasu. Kiellon opuścił bronie, bo nie wyczuwał zagrożenia na chwilę obecną. Bracia zakonni również opuścili swoje tarcze, rozglądając się dokładnie. - ÂŁeee.... Zaledwie kilka skrzyń. Panowie sprawdźmy je. Ocenił sytuacje, bo ekstytacja jego sięgała zenitu, kiedy wkraczał na teren magazynu, oby Mardukowi się poszczęściło! Paladyn również otwierał wieka, by ujrzeć "jakie skarby" chowali tutaj piraci. Brodaczowi najbardziej zależało na kosztownościach i alkoholu, bo do zakończenia misji jeszcze długa droga a na razie świętować nie było co! Rycerz z uśmiechem liczył na dobrą gorzałkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej