Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (45/109) > >>

Marduk Draven:
Wszystko, co widział to ruiny. Pozostałości demonów, z którymi walczył tutaj kilka lat temu. Jeszcze jako mało znaczący rycerz.
- Sprawdzimy te dwa magazyny.- rozkazał i wskazał je.- Podzielić się na szóstkę. Kiellon, ty do jednego, ja do drugiego.- zarządził zbliżając się do owych magazynów.

Torstein Lothbrok:
- Dobry pomysł.- odrzekł, po czym ściągnął kuszę z pleców. Już napiętą, niemal gotową do strzału. Wyjął z kołczanu bełt, ale nie nałożył go. Po prostu podszedł do twierdzy, czekając na sygnał Emericka. Nałożył bełt na łożysko i ułożył kuszę do celowania.

Zaidaan:
Gruz, gruz, gruz i ruiny. Za bardzo się kunanie nie pozbierali, w sumie nie ma co się dziwić, nie mieli nawet kiedy to zrobić. Jak nie demony to piraci i inni bandyci. Z twierdzy też zostały najwyższe trzy cegły. Nawet nie trzeba było wchodzić dalej, stąd już wszystko było widać. - Nic tu po nas... - Szybko podsumował wygląd twierdzy, zaraz odszedł od tej byłej fortyfikacji i ruszył w kierunku tego długiego budynku, dość wyróżnia się w tym zniszczonym krajobraze. ÂŚciągnął kuszę z pleców i naładował bełtem. Podszedł bliżej drzwi tego budynku, rozejrzał się po oddziale i wrócił do oglądania drzwi. Chciał na oko zobaczyć ich stan i jakość, czy możliwe jest po prostu wejście z butami do środka.

Nawaar:
Demony na swojej drodze niczego nie pozostawiły. Wszystko było w ruinie i brakowało dobrej ręki do odbudowy takiej krasnoludowej! Kiellon splunął na wyjałowioną glebę. Brodaczowi szkoda się zrobiło tego wszystkiego. - Przeklęte demony. Skomentował mówiąc do siebie, bo ten obraz widział każdy z rycerzy. Paladyn nie miał co więcej tutaj oglądać, bo nic innego nie było nawet kiedyś dobre drogi zostały już porośnięte mchem. Kunanie mięli przechlapane jako lennicy Valfden! Ciekawe jak potraktują przybyłych tutaj z pomocą? Oby nie chcieli ich nabić na swe dzidy. W każdym bądź razie wśród gruzu pozostały dwa większe budynki, które przypominały magazyny. Marduke wydał polecenie, a brodacz nie zamierzał się przeciwstawiać. - Robi się. Wziął ze sobą szóstkę rycerzy i zmierzał do drugiego magazynu, wyciągając najpierw "Miłosierdzie", bo jego będą potrzebować piraci lub inne mendy zamieszkałe w tych budynkach zniszczonego portu. 

Marduk Draven:
- Wy dwaj, pilnować koni.- rozkazał dwóm ze swojej szóstki.
- - Tak jest.- odrzekli.
Draven wyciągnął z pochwy ÂŻniwiarza i wszedł do magazynu w towarzystwie czterech swych rycerzy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej