Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pomocna dłoń dla Zuesh
TheMo:
//Wypiszcie ile dokładnie ludzi wzięliście
Nawaar:
Zaczęło się poważnie, ale krasnolud już sobie i tak wyobrażał, bo jak na razie był jednym odmieńcem w organizacji zwanej Bractwem ÂŚwitu, bo to on robił biby na kwaterach czy wchodził do pomieszczeń dla kobiet, żeby sobie popatrzeć i wszędzie o nim mówiono a nawet wtykano go palcami, jednakże jego wybryki były niczym jak romansowanie pani Kanclerz z Marszałkiem. Dopiero będzie ciekawie jak sobie będzie podglądał anielice, gdy tylko otrzyma dar skrzydeł. Dlatego krasnoludowi uśmiech nie schodził z twarzy, ale serio będzie się działo w bractwie dość długo! Teraz jechali dalej ku przeznaczeniu a z nimi dwunastu wojowników Zartata, wyszkoleni w boju z niejedną bestią walcząc. - To jedziemy. Więcej nic nie powiedział, bo po co sobie psuć stosunki z władzą, ale pewnie będzie miał jeszcze okazję pogadać o Evening albo po prostu brakowało mu alkoholu? Tego nikt nie wiedział, ale skrupulatnie obserwował okolice. Tropikalne drzewa, pustkowia aż dziwnie się tutaj czuł, oby miasto miało więcej atrakcji.
12 x Rycerz Bractwa ÂŚwitu
Torstein Lothbrok:
No i wiking ruszył w ślad za Emerickiem. A nawet na równi z nim. Jednego ten wiking był pewien. Napierdalanki.
Zaidaan:
Zatrzymał się na chwilę, a automatycznie postąpiła reszta oddziału. Zaczął się rozglądać za jakimiś ważniejszymi obiektami w mieście, zamiast chodzenia jak ślepy. W końcu wpadł mu do głowy pomysł. - Zerknijmy do tej nieco zrujnowanej twierdzy, akurat znajduje się niedaleko. Nigdy nie wiadomo gdzie się te szumowiny chowają. - Podniósł rękę ku górze i machnął nią do przodu dając znak do dalszego marszu. Sam również zaraz się ruszył w kierunku portowej twierdzy, która swoje dni blasku ma już za sobą.
TheMo:
Port wyglądał jak po przejściu porządnej armii demonów niszczącej wszystko na swojej drodze. Właściwie to tak było. Niektóre budynki wyglądały na szybko odbudowywane. Inne były na wpół dokończone. W najlepszym stanie znajdowały się dwa dość spore magazyny. Za nimi był długi budynek wykonany po części z kamienia, zaś jego wykończenia i załatane dziury był z drewna. I to tyle w porcie, a przynajmniej tego co po nim zostało. W porównaniu do dalszych ulic i tak było bogato. Dalej bowiem niemal same ruiny. ÂŁącznie z twierdzą, która z racji swojego militarnego przeznaczenia została tak zniszczona, że jedynie trzema cegłami przewyższała resztę. ÂŚcieżki, które wcześniej były wybrukowane, zaczęły już porastać trawą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej