Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (39/109) > >>

Nawaar:
Krasnolud patrzył to na Marduke, niosącego anielicę, to na Themo, ale słowem już się nie odezwał, bo nie było takiej potrzeby. Trzeba było pomóc rannej kobiecie bardzo szybko! Kapitan galeonu ruszył pierwszy do swojej kajuty, a brodacz nadal stał i nie zamierzał im się, kręcić pod nogami, gdyż z nią są już wszyscy, którzy chcą jej pomóc. Zakochany Marduke i lekarz, który okazał się kapitanem. Ona już nikogo więcej nie potrzebuje. Dlatego czekał wpatrując się w ich plecy, gdy zniknęły za drzwiami kajuty kapitańskiej. Kiellon oczekiwał teraz szybkiej operacji oraz wyników w wyciągnięciu kuli. W między czasie, gdy tak oczekiwał, wytarł sobie młot pobrudzony od krwi i resztek mózgu.

Evening Antarii:
-Dzięki Marduke, ja już sobie poradzę- powiedziała powstrzymując grymasy bólu. Nie było źle. Wszak chodzić mogła sama, przynajmniej te kilka metrów. Gdy Marduke ją postawił, powlokła się do kajuty i usiadła na jakimś stołku. Nie chciała siadać na łóżku, żeby nie ubrudzić pościeli krwią. Wciąż nie docierało do niej, że oberwała tak bezsensownie w jakiejś łatwej walce. Teraz wstyd wrócić na Valfden i przyznać się do tej hańby Dragowi...
-Dostanę coś na znieczulenie?- zapytała nieśmiało i błagalnie spojrzała na kapitana.

Marduk Draven:
- Nie dziękuj, tylko wyjdź z tego.- odrzekł jej i postawił ją. Anielica nawet sprawnie dostała się do kajuty. Draven zamknął za nią drzwi i stanął około metra przed nimi, tyłem do nich. Ręce skrzyżował na piersi i pilnował, ażeby nikt nie przeszkadzał, nie zaburzał operacji. No i milczał. Wspominał miły zapach towarzyszący jego przełożonej.

TheMo:
-Niestety, zapasy znieczulające zostały uszkodzone podczas jednej z salw. Dlatego trzeba sobie radzić zwykłym naparem.
Próbował rozluźnić atmosferę. W między czasie wyjął z pokładowej apteczki napar makowy i podał go rannej.
-Trochę nieśmiertelności i już się przestaje być ostrożnym. Pokaż co tam cię trafiło.
Z zestawu chirurgicznego wziął nożyczki i rozciął koszulę przy barku Eve. I tak była tam dziura oraz plamy krwi. Zanim napar zaczął działać, delikatnie obmył ranę. Teraz pozostało wyciągnąć pocisk. Na szczęście kula nie tkwiła głęboko. Wziął w dłonie niewielkie szczypce służące do wyciągania ciał obcych z pacjentów.
-Miło mieć w końcu pacjenta, który mi nie zejdzie podczas operacji.
Po czym wziął się za zabieg. Ostrożnie wsadził przyrząd w ciało anielicy. Działanie przeciwbólowe naparu poskutkowało tym, że Eve nic nie poczuła. Nawet, jak Themo powoli wyjmował kulę z rany. Ta szybko zaczęła się zasklepiać.
-Przynajmniej szycie mi odejdzie. No, za parę minut będziesz jak nowa. A po za tym - tutaj zwrócił się do Marduka -to wszystko w porządku? Co znaleźliście na statku?
Tymczasem Emerick zagłębiał się w znalezionych papierach w kajucie kapitana. Mapa była zwykłą mapą morską z trasą z Doral do Zuesh. W kopercie znajdowała się kartka z listem.

--- Cytuj ---Zbigniew!
Weź chłopaków z terenów i umocnijcie port w Kenin. Mam potwierdzone informacje, że tutaj wparują z Valfden. I dorwij w końcu te pierdolone koty na wschodzie, bo ich partyzanckie wypady już zahaczają o miasto. Jak już odeprzecie ataki to płyńcie na Ghuruk dokonać w końcu tej wymiany. I do chuja wafla przestańcie napadać Ilusmirskie statki! Mało wam łupów? Rozumiem was, ale do cholery kolejnej floty wojennej nam tu nie trzeba.
H.
--- Koniec cytatu ---
Z kolei na kartce zaplamionej atramentem ciężko było się rozczytać.

--- Cytuj ---Spokojnie szefie. Kenin jest pod naszą kontrolą. Zamontowaliśmy moździerz zgodnie z twoim rozkazem. Teraz mysz się nie przeciśnie. Zwłaszcza, że mamy posterunki w mieście. Akurat odwiedziła nas flota Valfden. Czas im pokazać czy...........................................................................ać.
To galeon. Mają........................................................................... Spokojnie...........................................................................
nowych niewolników.............................Co do Ilusmiru to...........................................................................
Orkowie...........................................................................
--- Koniec cytatu ---

Marduk Draven:
Rycerz lekko odwrócił wzrok, gdy Themo obnażył ramię anielicy. ÂŻeby nie czuła się niekomfortowo. Cieszył się w duchu, że wszystko idzie dobrze, sama Eve nie czuje bólu, no i że rana sama się zasklepia.
- Pod pokładem trochę piratów i kapitana, który tak urządził Evening. Wszyscy martwi.- powiedział ostatnie zdane z satysfakcją.- Emerick poszedł sprawić kajutę kapitana. Jeszcze nie wrócił.- dokończył.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej