Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (28/109) > >>

Nawaar:
Krasnolud lekko się, schylił, słysząc pochwałę od hetmana, który nadal był dumny, ale padły kolejne wystrzały poważnie uszkadzając taki znamienity galeon! Król się wkurwi! Pomyślał sobie jak wampir zobaczy co stało się z okrętem, który dał na tą wyprawę. Lewa burta uszkodzona na poważnie, ale nie to było najgorsze! Następna wiadomość była przerażająca. - Nnnniiiieeeeee! warknął, słysząc jak alkohole, poszły w cholerę. Furia krasnoluda sięgała zenitu, doprowadzając do tego, że wyrwał sobie z brody kilka włosów, bo nawet nie spróbował trunków, które wolał skosztować po wpłynięciu na ląd, jednakże w wielkiej złości, wykrzyczał. - Skurwysyny! Zapłacą mi za to! Powieszę za jaja na tym moździerzu. Kiellon chodził nerwowo wokół tego wszystkiego i nie mógł, przeboleć takiej straty wtedy padły rozkazy o wystrzale. Galeon resztą sił wyprowadził atak, który dobił do końca uszkodzoną fregatę i dobrze tak zbrodniarzom. Piraci ratowali się wpadając do wody reszta umierała na okręcie. - Tak jest! Niech toną kurwiesyny. Jeszcze poznają co to jest gniew krasnoluda! Jeszcze jeden! Brodacz wcześniej zadowolony z siebie teraz był wulkanem wściekłości i już wiedział co zrobi żyjącym piratom jak,tylko wylądują na brzegu! Tymczasem jedynie przyglądał się dziele zniszczenia.     

Zaidaan:
Niestety, dwie fregaty plus jedna cały czas w gotowości, a do tego przypomnieć sobie jeszcze o ogromnym stanowisku artyleryjskim na lądzie. Z tego ledwo da się wyjść jednym galeonem. Powinno się wziąć więcej okrętów, a nawet jeszcze nie wiadomo co ich czeka na lądzie! Ale po najgorszej wiadomości, jaką kiedykolwiek mógł przynieść marynarz, Emerick już dobrze wiedział co będzie na lądzie. Chwila smutku przeistoczyła się w gniew, bo nawet nie napił się ani kropli tego alkoholu w tym rejsie! Przecież to skandal! - Kanalie... Gorzej być już nie może. Na pal ich rozkażę ponabijać, sukinsynów jednych. Jeszcze nas popamiętają nim wyzioną ducha! - Wykrzyczał swoje wielkie groźby skierowane w kierunku piratów, którzy dopuścili się najgorszej zbrodni na świecie. Zniszczyć ładownie z alkoholem, wtedy gdy na pokładzie są ich najlepsi i najważniejsi miłośnicy, w dodatku jeden z nich to krasnolud, który ma przecież alkohol zamiast krwi. Pierwsza fregata już zaczęła nabierać wody i po mału tonąć, została już tylko jedna do przebicia się przez blokadę. Zerknął jeszcze raz przez lunetę w stronę portu, aby znowu poobserwować tą piracką ciężką artylerię.

TheMo:
Emerick zauważył, że przy moździerzu nie było już nikogo, kto by go obsługiwał, a samo działo było mocno zniszczone. Kapitan w tym czasie prowadził statek do przodu, by uniknąć zasięgu wrogich dział. Ustawił się pod kątem, więc aby fregata go trafiła, musiałaby zmienić swe położenie, na co się nie zanosiło. Kiedy armaty był gotowe, rozległ się kolejny huk wystrzału. Wroga fregata ucierpiała dość mocno.

Evening Antarii:
Anielicy zdawało się, że czuje każde uderzenie kuli armatniej w pokład, jakby to była jej własna skóra. W końcu "Evening" to nie byle łajba, a Kanclerz Bractwa postawiła sobie za punkt honoru, by ratować statek. No i załogę, ale to przy okazji.
-Mogę polecieć nad ten moździerz i zaatakować z góry- zaproponowała. Nie miała zamiaru czekać z rozłożonymi rękoma, gdy okręt flagowy cierpi. Wszak to właśnie ona mogła być najlepszą bronią na taki moździerz. Eve nagle przypomniała coś sobie. -Lepiej! Mam miksturę niewidzialności. Mogę się tam przedostać zupełnie niezauważona i zniszczyć działo!- zawołała podekscytowana do kapitana.

Zaidaan:
Emerick tak patrzył przez tą lunetę i patrzył, no ale nie mógł znaleźć tych ludzi, których jeszcze było aż tyle. Przeglądał cały port, a tam ani żywego ducha. W końcu dostrzegł to działo, które coś chyba zostało opuszczone i całe nieźle zniszczone, udało się! Na twarzy obserwatora pojawił się najszczerszy uśmiech jaki kiedykolwiek u niego się pojawił. Jeszcze tam gdzieś wysłuchał propozycji anielicy, złożył lunetę, ale jak posąg dalej wpatrywał się w tamto miejsce, jakby nie mógł uwierzyć. - Już nie trzeba. W końcu trafiliśmy, działo ucichło. W końcu możemy odetchnąć, haha! - Nie krył radości, to była wspaniała wiadomość. W międzyczasie kapitan dalej kręcił sterem. I wykręcił kolejną wspaniałą salwę, druga fregata też szykowała się na spotkanie z dnem morza. Po tym pozostaje jeszcze jeden okręt w porcie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej