Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pomocna dłoń dla Zuesh

<< < (23/109) > >>

Nawaar:
- Tak jest! Krasnolud oczywiście zgodził się z kapitanem, który nieco ostudził zamiary jakimi rzucał, bo jeszcze nie mógł zaryzykować swojej śmierci oraz innych, bo za mało jeszcze uczynił w tym świecie, ale palił się do bitki choć reszta jego znajomych mogła stwierdzić, że brodacz lekko sfiksował tak jak niegdyś jego ojciec, który nie bał się niczego i przypłacił to utratą życia, przez popełnienie samobójstwa od mocy jaką otrzymał od Zartata! Można to uznać za przekleństwo jego rodu, ale czy da się powstrzymać przeznaczenie? Wszyscy zobaczą to w trakcie kolejnych wypraw, ale teraz wśród tego napięcia, tylko nieliczni mogli dostrzec w nim zmiany. W każdym razie czuł się w swoim żywiole, także nie opuszczał wrogich okrętów z oczu, oczekując aż ktoś wychyli swój łepek ze statku, lecz wcześniej spodziewał się wybuchów, fajerwerków oraz rozwalonych ciał i umierających w agonii bandytów, którzy zawładnęli sobie kocią wyspę, którą widząc po zgliszczach i resztkach budowli może nigdy nie stanąć na nogi, ale trzeba będzie wierzyć, że z pomocą im się uda! Oby to nie były okręty kunan! Rzucił sobie jeszcze raz przez myśl, kiedy już oczekiwał starcia oraz zwiadu anielicy, że ona tyle się dla wszystkich poświęca!     

Evening Antarii:
Zgodnie z rozkazem Evening dosłownie zniknęła z pokładu. Uniosła głowę w górę, by wybrać jakiś punkt w powietrzu i przemieściła się tam po szybkiej, lecz dokładnej koncentracji. Pojawiła się kilkanaście metrów nad najwyższymi żaglami galeonu. Gdy zaczęła opadać, rozłożyła szeroko skrzydła, które w mig złapały podmuchy powietrza. Dzięki temu anielica mogła się wzbić jeszcze wyżej, kilka porządnych machnięć później być już wysoko nad okrętami wroga. Eve zatoczyła nad nimi koło obniżając lot. Najpierw wypatrywała ludzi ze strzelbami, choć przecież kilka kul nie zrobiłoby jej krzywdy. Ranki zrosłyby się w kilka sekund. Jednakże większa salwa mogła ją strącić do morza, a tego nie chciała, by jej piękne ciało zmarnowało się gdzieś na dnie.
Latała więc szybko, zmieniała kierunki lotu, czasami używała przemieszczenia, by zbliżyć się do wrogów, potem zaś znowu wbijała się jak najwyżej mogła. Dokładnie przypatrywała się uzbrojeniu ludzi i statków. Chciała wyciągnąć jak najwięcej informacji, bo być może to pomoże wykryć ich słaby punkt.

//Co zobaczyłam?

Torstein Lothbrok:
Torstein na rozkaz przygotowania armat i moździerza, zajął się tymi pierwszymi. Wsypał proch, włożył kulę, usunął proch, który wysypał się, żeby uniknąć samozapłonu. Powtórzył kilkakrotnie. Pomógł także co nieco przy moździerzu, a potem wyczekiwał rozkazu do wypalenia.

TheMo:
Widok anielicy wywołał nieco popłochu wśród załóg. A na nie składały się osoby różnych ras. Ludzie, orkowie, maureni. Tylko kunan nie było tam żadnych. Przynajmniej na górnym pokładzie. Kapitanowie swoimi ciężko zrozumiałymi okrzykami uspokoili załogę, która wróciła do ładowania dział, a kto miał broń zasięgową zaczął strzelać w Evening. Obok niej przeleciało kilka kul z samopałów i parę bełtów. Na szczęście nikt nie był na tyle celny, by skutecznie trafić, zwłaszcza, że anielica wykonywała różne manewry w powietrzu. Nie było tam dużo ciężko uzbrojonych osób. Większość wyglądała jak typowi piraci w kolorowych ubraniach i mieczem przy boku.

Evening Antarii:
Anielica właśnie nurkowała w dół, by obejrzeć chociaż, jakie bronie te istoty noszą przy pasie. Zdążyła zauważyć, że nie są to tylko ludzie, ale też inne rasy. Niezła zbieranina. Mimo wszystko wyglądali na niegroźną grupę jakichś niby-piratów.
Nagle Eve usłyszała z boku wystrzał z pistoletu, a później świst kuli gdzieś na jej wysokości. Evening natychmiast postanowiła przemieścić się bliżej valfdeńskiego statku. Nie miała zamiaru aż tak się narażać. Nad galeonem obniżyła lot i wylądowała, nie bez problemów, na pokładzie. Manewrowanie między masztami nie należało do łatwych.
-To zwykła banda podająca się za piratów. Tak mi się wydaje. Dla nas nie powinni stanowić problemu, choć mają trochę kul armatnich i strzelby- zakomunikowała kapitanowi. -Co robimy dalej? Próbujemy jakiejś pokojowej pogawędki?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej