Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część I : Inflitracja

<< < (6/32) > >>

TheMo:
Na szczęście dwa wilki oddaliły się od niego. Miał nadzieję, że jego wsparcie ogniowe szybko sobie poradzi, gdyż na niego nacierały kolejne dwa. W celu zminimalizowania ewentualnych uszkodzeń własnego ciała sam również wyskoczył do przeciwników. A bardziej na jednego z nich, zasłaniając się nisko puklerzem. Nastąpiło zderzenie zwierzęcia z osłoną. Themo podniósł swoją tarczę do góry, korzystając z tego, że wilk był o nią oparty. Dzięki temu odsłonił jego brzuch i mógł wykonać czyste pchnięcie. Oczywiście zrobił to, zmniejszając obecną pulę wrogów do dwóch. Z lewej flanki już naskakiwał na niego kolejny. Szybki półobrót, który poskutkował rozcięciem pyska i przerwaniem ataku. Bękart nie czekając długo wyprowadził kontratak. Korzystając z siły bezwładności miecza, odwinął go i ciął w drugą stronę, tym razem mocniej i celniej. Trafił w kark rozcinając kręgi sierściucha i pozbawiając go życia.

1x wilk

Kermos z Baźin:
Kermos lekko się uśmiechnął i powrócił do skupienia. Tym razem przelał energię do jednej dłoni. Temperatura wokół niej zaczęła spadać.
-Izosh!
Wypowiedział inkantację, a w jego dłoni uformował się sopel lodu. Rzucił nim niczym oszczepem. Telekinezą pokierował tor lotu prosto w ostatniego wilka. Kawał ostrego lodu przebił czaszkę zwierzęcia. Tym samym wataha wilków została wybita. Nie był z tego zadowolony, gdyż to mogło zaburzyć równowagę w tutejszym ekosystemie, jednak nie mieli wielkiego wyboru, gdyż zostali zaatakowani. Po skończonej walce wrócił na wóz.

0x wilk

TheMo:
-Dobra robota.
Pochwalił swoich towarzyszy. Wbił miecz w ziemię, czyszcząc go tym samym z krwi zwierząt. Potem schował go do pochwy. Zarzucił swój puklerz na plecy i wsiadł na furgon, zajmując swoje miejsce.

Toruviel:
Toru, gdy wilki padły martwe co do joty, oczyściła swój sztylet z krwi, wycierając go w futro wilka, którego zabiła ową bronią. Uśmiechnęła się do Themo i do Kermosa, po czym schowała broń. Wsiadła na furgon i sprawdziła stan strzał, a potem znowu założyła nogę na nogę.

Marduk Draven:
Wilki leżały martwe na śmierć. Nie stanowiły zagrożenia. Woźnica, choć rozdygotany, pojechał dalej. Wóz ruszył, mijając trupy. Koń zarzucił głową i zarżał, jakby rzucał żart do martwych drapieżników. A stary rycerz przez całą walkę siedział na wozie i obserwował kooperację drużyny. Radzą sobie nawet nieźle.
- Bardzo dobra robota.- odniósł się do słów Themo. - Znacie już swoje ruchy swoje style walki. Musicie poznać wasze myślenie.- wyciągnął zza pazuchy manierkę.- Pare łyków gorzały wam pomoże.- zaproponował.- Oczywiście tylko, by się nie upić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej