Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wakacje pod palmami
Marduk Draven:
Skarcił spojrzeniem krasnoluda, gdy ten przeklął w kaplicy.
-Racja. - odparł Kiellonowi.-Prowadźcie zatem do ojca.
Na "scenę" wkroczyła wtedy ślepa kobieta, o włosach chyba nigdy nie ścinanych. Rycerz powstrzymał parsknięcie przy tym, jak de Nodier wyjaśniał powody ślepoty.
-Co mu zrobiłaś?!- warknął rycerz. Przyklęknął przy Kiellonie, by sprawdzić jego puls oraz oddech.
Evening Antarii:
Kiellon i Marduke
- On widzi!!!- warknęła Ismea, jakby była wściekłym zwierzęciem. - Ta wizja była zbyt silna, sama mogłabym jej... nie przeżyć... Albo co najmniej nabawić się tygodniowej gorączki. Musiałam się nią podzielić z kimś "godnym"...- mówiła dysząc.
Marcel wydawał się niewzruszony. - Taa, ten brudas i bankrut też był "godny"? Ehh.
Ismea zaczęła zbierać się z kolana, staruszka jej w tym pomogła. - Jeśli będzie chciał się podzielić tą wizją, to zrobi to. Była skierowana do niego... - tłumaczyła.
Nawaar:
Krasnolud nic nie znalazł, nie było żadnej zapadni czy ukrytego pokoju, więc zaprzestał prób poszukiwania, ale i tak uważał, że warto było. Kiellon cofnął się a wtedy jakaś młoda wieszczka, weszła do kompleksu była dość urodziwa gdyby nie opaska na oczy, po wypowiedzianych słowach Marcela, brodacz nie zdążył zareagować został, dotknięty przez dziewczynę i otrzymał niezwykłą wizję, który pod jej wpływem wyłożył się na posadzkę jak długi. Krasnolud wijąc się w spazmach, rzucał się na boki cały się trząsł, spocił się niezmiernie. Jednak po chwili otworzył oczy, złapał pierwszy głęboki oddech i tak leżąc, wypowiedział pierwsze słowa na początku dość powolnie, żeby serce się uspokoiło. Marduke coś wrzasnął, lecz potem zapadła cisza, a po chwili słyszał czyjeś kroki wtedy dopiero powiedział.
- Wieszczko czym, żeś mnie obdarzyła? Podziel się swoimi wizjami.
Mówił spokojnie choć wszystko wskazywało na co innego jakoś nie wyobrażał sobie zostanie czyimś królikiem doświadczalnym nawet w takich sferach.
Evening Antarii:
- To była twoja wizja. Nie moja. Jeśli chcesz możesz się nią podzielić. Była przeznaczona dla twego umysłu. Stała się twoją własnością, więc zrób z nią co uważasz. Możesz nawet ją zapomnieć...
Gorn Valfranden:
- Zgadza się, nie martw się, nie robiłem nic wbrew prawu... powiedzmy. Tak, ci którzy mogli poczuć taki ból też mogą go zacząć powodować u innych, znam parę takich osób. Zwłaszcza kiedy zostali mocno zranieni. Znam takiego chłopaka którego rodzice porzucili jak miał 10 lat. Od tego czasu nikomu nie ufał oprócz swojemu wujkowi, który mieszkał w klasztorze który opiekował się dziećmi. - Tymczasem wjechali głębiej w las. Papugi siedzące wysoko nad nimi zaczęły wydawać odgłosy. Małpy im się ciekawie przyglądały - Uważaj, nigdy nie wiadomo co się może stać. Możliwe że zechcą podejść bliżej, a może będą chciały ci zabrać coś bo się im spodoba. Powiedział Paladyn u uśmiechnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej