Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wakacje pod palmami
Evening Antarii:
//Ale wstyd ;[
-Marduke, ten "rytuał" to może być to, czego szukamy. Bo czego dowiedzieliście się o Martinie? Marcel mówił coś o tym jaki był i tak dalej? I co z wizją Kiellona? Mogła być ważna. Wszak Zartat nie musi wysyłać nam stuprocentowo oczywistych znaków. Kiel, opiszesz bardziej o co chodziło w tej wizji, bo nie do końca rozumiem o co wam chodziło- zachęciła go. -A z tymi komnatami ukrytymi w karczmie możesz mieć rację... Nie bez przyczyny wejście na drugie piętro może być utrudnione- Eve spojrzała na swych kompanów z utrapieniem. Mogli zobaczyć, że dla niej to duży problem i niełatwa sprawa do rozwiązania. -Zdajecie sobie sprawę z tego, jakie to zadupie kolokwialnie mówiąc. Ciężko utrzymać tu ład i porządek. A przecież Marcel nie skazuje byle złodziejaszka na śmierć. Jedynie najgorsi mordercy, niezdolni do nawrócenia na ziemi otrzymują łaskę płomieni wbrew własnej woli, ale z pożytkiem dla ich duszy.
Nawaar:
- O, wizję panienka pyta. Powiedział będąc zachęcony przez anielice, krasnolud. Musiał sobie ją dokładnie przypomnieć, co nie było trudne, bo wszak niedawno ją otrzymał od starowinki, czy była w tym nutka dłoni Zartata nie wiedział jeszcze! - Ciężka sprawa do opisania zaiste, ale się postaram na samym początku widziałem morze, z którego wyłoniła się kula, która przybrała biały kolor potem lazurowy niczym same morze bardzo łudzące do tutejszego krajobrazu, ale najważniejsze, iż owe kule . Następnie się urwało w tym miejscu i był las- tutaj zaczął gestykulować dłońmi, żeby dobrze opisać zaistniałą sytuacją, gdyż lekko przejął się tym wszystkim - ten las cały się trząsł, jakby armia demonów maszerowała, drzewa się łamały a po chwili nowe zaczynały rosnąć takie nagłe przyspieszenie czasu i oczywiście pojawiła się kula, która teraz miała kolor zielony a w niej czarna plama, kula się ponownie zmniejszyła i przerzuciła mnie do plaży - tutaj przestał gestykulować, nabierając powietrza do płuc i nerwy go puściły - dość malowniczy widok to był, ale oczywiście nie mogło być normalnie, bo zaraz zrobił się lej wciągający piasek, a po chwili ten wybuchł niczym wulkan i jak wspomniałem wcześniej na jego szczycie ponownie zawitała kula pełna koloru brązowego wraz z czarną plamą taki beżowy kolor to był i na sam koniec byłem w przestworzach. Same chmury na początku białe, spokojne takie piękne nawet, lecz po chwili pojawiły się burzowe zwiastujące wszelakie opady, które mogły przytłoczyć każdego śmiałka, ale po chwili się uspokoiło, bo pojawiła się kula tym razem biała w środku z czarną plamą. To jest wszystko co widziałem. Wtedy odsapnął sobie, nabierając tlenu, lecz na tym nie poprzestawał.
- Mam dziwne wrażenie, że ta wizja dotyczyła tego miejsca i w sumie jedno zdarzenie z dzisiejszego dnia było łudząco podobne do części wizji dotyczącej tej o morzu! Bo jak wracaliśmy pojawiły się na nim burzowe chmury, jakby zbierało się na sztorm albo coś dziwne, że dopiero teraz na to wpadłem, jednakże lepiej późno niż wcale. Co do stosów muszą lekko się zatrzymać, żeby ploty się nie rozeszły a tak niech sobie palą choć to na mój rozum jest niepotrzebne.
Wypowiedział swoją opinię na wszystko i czekał dalej na reakcje towarzyszy.
Evening Antarii:
//Wizja nie była od starowinki tylko tej młodej dziewczyny.
-No dobra, to kompletnie bez sensu, ale lepiej by było gdybyś zapamiętał to, co widziałeś- powiedziała nieco przytłoczona całą opowieścią. Nie widziała w niej kompletnie sensu. -My z Gornem zaś, głęboko w Aerilonie, znaleźliśmy fioletowy kryształ lewitujący nad jakimś kamieniem, na którego bokach były jakby cztery wnęki, a w środku wgłębienia była płaskorzeźba... chyba oka. Tak to wyglądało- spojrzała z nadzieją na towarzyszy. Może wiedzieli coś, czego nie wiedziała ona, a jakieś wskazówki są na wyciągnięcie ręki, lecz oni zwyczajnie ich nie dostrzegają. Jeszcze...
-Co robimy z "dowodami"? Ja mam kilka książek potężnego maga, wy jakieś ślady wskazujące na Emilię. Przekazujemy to Marcelowi? Czy zwyczajnie wrócimy tu, gdy przeanalizujemy fakty i tak dalej?
Marduk Draven:
Wysłuchawszy tego, co wszyscy mieli do powiedzenia, sam pomyślał. Sprawa raczej wymagała głębszych przemyśleń.
- Na moje oko?- spytał retorycznie.- Ja bym wolał nad tym pomyśleć na spokojnie, nie wiadomo jak bardzo tutejszy garnizon spartaczy te dowody...
Evening Antarii:
Eve zaśmiała się krótko, ale szczerze. No tak, garnizon tutaj nie należał do wyjątkowo zdolnych i efektywnych.
Po wspólnych ustaleniach cała ekipa poszła do gabinetu Marcela.
Znudzony papierkową robotą, uniósł wzrok znad stosów dokumentów. Zobaczywszy, iż zawitała do niego cała delegacja, wstał, ukłonił się, a do twarzy przylepił sztuczny uśmiech.
- Wielka kanclerz, Marszałek, szanowny sługa Zartata Kiellon i Gorn, wczym mogę służyć?
-Przyszliśmy zawiadomić cię o tym, iż wracamy do Raschet a później Efehidonu. Zdobyliśmy cenny materiał dowodowy, ale musimy go dobrze przeanalizować, poszukać informacji w samym źródle. Wszak czarna magia to niełatwy przeciwnik, a zapewne z nią mamy do czynienia. Nie ukrywam, iż nie chcemy powierzać tej sprawy w wasze ręce, de Nodier. Choć wcześniej wykazałeś się odwagą i... metodami przesłuchań, to tutaj przemoc nie będzie rozwiązaniem.
Marcel słuchał jakby z niedowierzaniem. Coraz szerzej otwierał oczy.
-Marszałku, jeszcze jakieś rozkazy dla pana Marcela?- zwróciła się do swego towarzysza.
//Ostatni post [member=26505]Marduke Draven[/member]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej