Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (35/37) > >>

Nawaar:
Towarzysze ruszyli w kierunku twierdzy, mijając po drodze bogato zastawione stragany i sklepiki po drodze nie spotkało ich nic szczególnego i dobrze, bo krasnolud miał już dość niespodzianek na dzisiejszy dzień nawet nie spodziewał się, że tak szybko ogarną sprawę i dowiedzą się czegoś konkretnego a nie jak Marcel, który siedział na dupie! Właściwie gdyby nie wizyta to sprawy, by się w ogóle nie rozwiązały a tutaj proszę kilka ważnych poszlak mają. Kiellon przeszedł przez bramę twierdzy i w tym czasie zawitała również Evening wraz z Gornem. Anielica straciła swój blask wyglądając jak siedem nieszczęść, bo pełno miała komarów i innego robactwa. Właściwie to dobrze, że każdy pracował zwłaszcza ona! Ta, której należy się szacunek za zostaniem wysłannikiem samego Zartata! Jednak nadeszła pora na przemowy i dowiedzenia się czegoś na temat wspólnej wyprawy. Para stworzona przez kobietę i mężczyznę mająca sporo książek, które mogły być pomocne w celu dowiedzenia się na temat wieży czarodzieja na nieszczęście krasnoluda pierwszy przemówił Marduke, który wszystko wyjaśnił, ale i brodacz też miał coś do powiedzenia.
- Ten cały raj, tylko z pozoru wygląda bajecznie. Moim zdaniem jest tu więcej syfu niż można było się spodziewać to już Atusel lepiej wygląda, ale tutejsza jednostka bractwa jest trochę niemrawa i trzeba by zmienić ich postępowanie odnośnie poszukiwań, śledzenia i tego tupu rzeczy. Wyraził swoją opinię na temat dając trochę upust emocji i złości związanych ze śmiercią jednego z rycerzy, a potem mówił dalej.
- Ów człek w karczmie wie wiele, ale kiedy pokazałem mu tą apaszkę zareagował dość dziwnie. Dlatego należy go przesłuchać wszelkimi środkami a samą karczmę przetrzepać, bo może ta sekta ma tam swój zalążek, tylko na miłość Zartata niech to zrobią dokładnie. Wypowiedział imię pana swego na daremno, ale według niego było to słuszne. Teraz wsłuchując się jak wojownicy trenowali, oczekiwał na reakcje Eve.

Evening Antarii:
-Ychhh, na to wygląda- jęknęła niezadowolona i po kolei zabijała komary, które się za nimi przywlokły jeszcze z dżungli. Drapała się po bąblach na rękach i szyi. Te ranki jednak goiły się szybko dzięki anielskiej witalności. Gorn cierpiał znacznie bardziej. To drapania nie zaprzątało jej jednak wiele czasu, gdyż Marduke od razu przeszedł do konkretów, więc Eve zamieniła się w słuch. Historie zaczynały się łączyć, pojawiały się te same elementy.
-Emilia. To imię znaleźliśmy w pamiętniku Staxariusa w jego prywatnych komnatach. Pisał o posłuszeństwie, że dziewczyna dobrze wypełnia swe obowiązki względem niego i jest sumienna. To zgadzałoby się z tym, co wiecie wy. Niewątpliwie to Staxariusa nazywała "mistrzem", skoro ona była jego wierną uczennicą- wtrąciła się. Należało fakty porządkować od samego początku do końca, by później nie pogubić się i nie zgubić w plątaninie wiadomości i poszlak. -Sekta zaś musiała być skupiona wokół maga. To on ich trzymał razem i tak dalej. Zapewne wspierał finansowo...- myślała na głos, gdy marszałek pauzował. -Hm... Z Gornem znaleźliśmy wzmianki o tym, jak Xytaris uczył się anatomii i tak dalej. Czynił eksperymenty jak połączyć ze sobą organy właśnie. Myślicie, że po prostu wykorzystywał najlepsze organy z najlepszych jednostek? Chodzi o to, że jeśli ktoś był mądry, to brał jego mózg... Tak to wygląda- wzruszyła ramionami, nie do końca znajdując dowody potwierdzające tę regułę.
-A dlaczego nic się nie dowiedzieliście? I co mają do tego schody?- zdziwiła się po chwili. -Skoro nie chciał mówić, to zapewne Marcel znalazł by na niego sposób- zasugerowała delikatnie, iż tortury byłyby tu zapewne rozwiązaniem. Albo zwykła hipnoza.
-Dobra, mamy już jakoś mniej więcej te fakty połączone. Emilia współpracowała z "mistrzem", namawiała ludzi do udziału w sekcie, zapewne to i ona kradła organy? I na co jej był Martin? Trzeba też wydać rozkaz przeszukania tej "Róży", bardzo szczegółowego przeszukania- dodała. Później zaczęła mówić ściszonym głosem. -A co robimy z de Nodierem, paleniem ludzi i jego "metodami przesłuchań"? Bądź co bądź wcześniejsze ślectwa przynosiły rezultaty...

Marduk Draven:
//Eve, śledztwa* XD
- Skoro zastraszenie nie podziałało...- mruknął.- To przeszukamy. Z tymi organami, to nie głupi pomysł. Rodzi się tylko pytanie - po co? Jakiś rytuał? A co do schodów. No pomyśl, kilkupiętrowy budynek, w którym brak schodów. Tajemne przejścia i komnaty?- zwrócił uwagę.- Tortury? No cóż, skoro tego wymaga śledztwo. Emilia i Martin byli w sobie zakochani. Chciała by dołączył do tej sekty, porzucił Zartata. Moim zdaniem, gdy odmówił, wydał na siebie wyrok.- wysłuchał uwagi o stosach i przesłuchaniach. - Palenie na stosie? Hmm, no przynajmniej je ograniczmy, bo zamiast służby Panu światła zasłyniemy z robienia największych i najgłośniejszych pochodni na wyspie. Jak już trzeba palić, to róbmy to tym na prawdę złym. Bluźniercom, seryjnym mordercą, heretykom. A dla innych, rzezimieszków, złodziei, oszustów, morderców w afekcie karać winniśmy słabiej. Lochy, kary pieniężne. Ludzie w końcu znienawidzą tutaj Bractwa i zapomną o tym co zrobiło dla nich. Na kolacji przedstawię pełen plan kodeksu karnego, a de Nodier go potem zapisze. Oczywiście, za Twoim pozwoleniem.

Nawaar:
- Może temu "mistrzowi" się klepki poprzestawiały? Zbiera organy, żeby je złożyć w jedno ciało a potem ożywić dla zabawy za pomocą magii albo piorunów, może w ten sposób chce oszukać śmierć i udowodnić, że człowiek potrafi dokonać takie cuda. Jak myślicie ma to sens? Wtrącił się na chwilę dokładnie, nasłuchując co mówili jego towarzysze, ale później doszło do wypowiedzianych słów na temat tutejszych zachowań odnośnie zbirów i tajemniczej knajpy.
- Sugeruję tą knajpę zamknąć a potem przeszukać, by żadne większe dowody nie zniknęły i radzę to zrobić szybko, a potem tego człowieka dobrze przesłuchać nawet za pomocą okrutnych tortur. Właściwie źle zrobiliśmy, bo mogliśmy go zabrać ze sobą, gdyż teraz ma czas na ucieczkę i nici z naszych planów! Szkoda, że dopiero teraz zauważył ten błąd, ale cóż mleko już się wylało. - Co palenia przestępców to przesadzają i są nader gorliwi. Wystarczy poczekać i będą mieć nas za powrót do przeszłości i znów wprowadzenie inkwizycji! To jest złe nawet bardzo. Trzeba to stonować i wierzę, że Marduke się tym odpowiednio zajmie z Marcelem podczas kolacji.
Dodał od siebie parę słów choć były one konieczne!

Gorn Valfranden:
Gorn uważnie słuchał całej rozmowy. Jednak nie zabierał głosu. Nie chciał przerywać swoim towarzyszom gdybania i planowania. Ta sprawa tą jedno wielkie bagno które ktoś musi posprzątać. I tym kimś muszą być oni.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej