Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wakacje pod palmami

<< < (25/37) > >>

Marduk Draven:
-Masz tam coś, Kiel? - zapytał partnera. Przyjrzał się uważnie zamkowi. Wygladało, że nie jest on bardzo mocny. Postanowił wykorzystać trochę staroświeckiej, tradycyjnej siły.
-Pan wybaczy. Pokryjemy koszty.- powiedział Draven i z całej siły pociągnął za szufladę, mając zamiar wyłamać zamek.

Nawaar:
Kiellon grzebiąc w szufladach natrafił oczywiście na to, o czym myślał wcześniej, ale przeszukując ją głębiej natrafił na apaszkę! Proszę, co my tu mamy. Brodacz uśmiechnął się pod nosem, że natrafił na jakiś ślad, więc podniósł kawałek niebieskiego materiału, by pokazać go partnerowi mówiąc do wszystkich.
- Mam kobiecą apaszkę, co można wywnioskować, że kobieta albo kobiety musiały tutaj przebywać lub zmarły dostał ją od kogoś w każdym bądź razie mamy coś. Pewnie w szufladzie też coś się znajdzie.
Krasnolud na tym przestał, poszukiwać a czekał aż Marduke otworzy skrytkę zamknięta na klucz.

Evening Antarii:
Staruszek złapał się za głowę. - To drogie mahoniowe biurko!- jęknął przestraszony. - Ehhh... To był drogi prezent...- zrobił niezadowoloną minę. Jednak po chwili machnął na to ręką. Wszak ważniejsze było dotarcie do prawdy.
Kiellon wyczuł od apaszki wyraźny zapach kobiecych perfum. Pachniała intensywnie opium.
Marduke'owi udało się uszkodzić słaby zamek i szuflada dała się otworzyć, choć towarzyszyły temu skrzypnięcia drewna, jakby ociągało się do pracy po wielu dniach lenistwa. W środku było dużo papierów. Były tam rozkazy z bractwa, listy od przyjaciół, rachunki ze sklepów, a także listy osobiste... Wszystkie zgromadzone w skórzanym dzienniczku zawiązywanym na zwykłą wstążkę. Dziwił fakt, że były włożone tam raczej niechlujnie i nie chronologicznie.
Marduke i Kiellon mogli je wszystkie przeczytać. Większość była drętwymi i oklepanymi formułkami, jakie wymieniają między sobą zakochany. Między tymi miłosnymi wyznaniami, wyróżniały się jednak informacje, czasem ukryte w długiej treści listu, a czasem były to trzy zdania zapisane na małej kartce.

--- Cytuj ---Drogi Martinie,
Jak miewa się Twój ojciec? Czy zrobiliście już porządki w ogrodzie? Moim zdaniem można zasadzić tam piękne kwiaty i stworzyć rabaty kwiatowe. Tylko że wtedy trzeba by było dbać o to, by las deszczowy nie rozpanoszył się w ogrodzie, a to wymaga ciągłego doglądania ziemi i kobiecej ręki.
Piszę do Ciebie z Atusel. Mój Mistrz kazał mi zorientować się, jak wygląda życie tu, na mokrym wybrzeżu, gdzie pada zimny deszcz, a słońce nawet w połowie nie ma takiej mocy jak u nas w Eatinne. Ludzie tutaj są bladzi i śmierdzą rybami, potem i dymem z ogniska. Nie dziwię mu się, że sam nie chciał tu przybyć, z resztą wiesz, jak bardzo jest przywiązany do Aerilonu i pewnie ma na głowie ważniejsze sprawy niż wycieczki na wschód wyspy. Piszę do niego listy, a jego papugi posłusznie lecą na południowy-zachód, nad dżunglę. Martinie, tęsknię już za naszymi spacerami po plaży... Wspomnienie ciepłego piasku na stopach i twojej dłoni obejmującej mnie pociesza mnie w tym szarym jak błoto mieście. Ludzie tutaj wierzą w Zartata albo w pieniądz. Oba te bóstwa są nic nie warte, ale znasz moje zdanie na temat tego pierwszego. Ciężka jest tutaj praca. Mistrz dał mi pieniądze na miesięczny pobyt tutaj, tylko że droga powrotna zajmie mi półtora raza więcej. Ludzie tu są na wskroś źli, takie mam odczucie. Zatracają się w piciu, jedzeniu i brzydkich portowych dziwkach, które jedynie roznoszą choroby.
Co się tyczy mojej pracy: Mistrz kazał mi odszukać chętnych do zgromadzenia, ale ludzie tutaj na dźwięk samego słowa "zgromadzenie" reagują jakoś dziwnie. Mówią, że do Bractwa samemu i z własnej woli trzeba się zgłosić, innych zgromadzeń zaś nie tolerują. Przykro się tego słucha...
Muszę już kończyć. Zaplanowałam na dzisiejszy wieczór wystąpienie w jednej z podmiejskich karczm. Mam zamiar powiedzieć o tym, jak bardzo bogowie nas mamią i tylko magia i znajomość ludzkiej psychiki sprawi, iż będziemy wolnymi istotami.
Twoja Emilia.
07.03.23 Atusel

PS Dołączam do listu pukiel mych włosów. Zobacz jak szare, matowe, wyblakłe się stały, gdy nie mam kontaktu z Tobą i Mistrzem. To miasto mnie dobija.
--- Koniec cytatu ---



--- Cytuj ---Martinie!
Przyjdź dziś po zachodzie słońca tam gdzie zawsze. Musimy się spotkać. Mam coś, co dotyczy twego losu.
Emilia.
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Najdroższy!
Pominę nużący wstęp i pytania "co u ciebie", gdyż Twój ostatni list sprawił mi wielką przykrość! Serce mnie boli od świtu do zachodu, a i sen nie daje ukojenia. Jedynie bagienne ziele przynosi mi wizje świetlanej przyszłości: na zawsze razem, ty i ja. I żadnych bogów między nami. Bardzo cierpię... Naprawdę nie rozumiem Twojej decyzji. Jak możesz nie ufać Mistrzowi, ale przede wszystkim mi? Chcę dla Ciebie wyłącznie dobra. Kiedy wreszcie ujrzysz, że bogowie jedynie dzielą ludzi, a Zartat daje wybawienie tylko w płomieniach? Namawiam cię na spotkanie, bardzo Cię teraz potrzebuję... Bardzo mocno. Kocham Cię najmocniej na świecie, prócz Mistrza oczywiście. Ale to dlatego, że ty jeszcze nie jesteś wolny tak jak on. Kiedyś i ty zyskasz wolność, ale nie taką ułudną, jak teraz, bo przecież służysz Zartatowi.
Chciałabym móc znów się do Ciebie przytulać i spoglądać w twe szare oczy... Wspomnienie tamtego wieczoru wzbudza we mnie fale tęsknoty do ciebie, która przeradza się w zmysłowe pożądanie. Jak możesz mnie odrzucić!?
Gdy przyjdziesz się ze mną spotkać powiem Ci coś bardzo ważnego... Bardzo!
Twoja kochająca Emilia
03.01.25 Eatinne

PS Martwię się, że ktoś z Bractwa może czytać nasze listy. Czy korespondencja przychodzi do Ciebie nienaruszona?
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Dziś o północy. Emilia.
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Paladynie!
Bractwo mobilizuje swe siły przeciwko sekcie skupionej najprawdopodobniej wokół maga Staxariusa ukrywającego się w ruinach Aerilonu. Obowiązkowe zebranie w tej sprawie odbędzie się za dwa tygodnie. Proszę zarezerwować sobie czas. Przykro mi, że musimy przerwać twój urlop na żądanie. Wypadki wymagają natychmiastowego działania.
Marcel de Nodier.
27.02.24
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Martinie,
pytasz co u mnie... Powiem Ci, jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, dlaczego nie widać mnie w mieście. Przesiaduję w Aerilonie, przepisuję Księgę. To, co czytam, utwierdza mnie w przekonaniu, że Mistrz da Ci wreszcie wolność. Potrzebny jest jednak do tego pewien obrzęd. Zgodzisz się na spotkanie ze mną za dwa dni, wieczorem, niedaleko cmentarza?
Twoja wierna Emilia
22.01.25 Aerilon

PS Usycham bez Ciebie!
--- Koniec cytatu ---



--- Cytuj ---Spotkajmy się w Kameliowej Róży. E.
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Martinie,
Martwi nas Twa nieobecność w dormitorium i na korytarzach Bractwa. Nikt tak jak ty nie szkolił nowych rekrutów, którzy przybywają z północy całymi chmarami! Najwidoczniej trzeba dać znać Raschet, że siedmiuset mężczyzn to wystarczająco jak na nasze warunki. Jak miewa się Twój ojciec? Jak jego zdrowie?
Pragnę powiadomić cię także, iż w najbliższy wtorek odbędzie się publiczna egzekucja piątki skazanych podejrzanych o działalność w sekcie Xytarisa. Niestety nie chcą nic mówić. Hipnoza na nich nie działa. Zapewne mag rzucił na ich umysły jakiś blokujący czar. Nawet na torturach nie są rozmowni. Ciężki przypadek... Rozważam poproszenie o pomoc kogoś z Raschet. Co o tym myślisz? Daj znać jak najszybciej.
Marcel de Nodier
15.02.24 Saint-Eatinne
--- Koniec cytatu ---


--- Cytuj ---Najukochańszy.
Tęsknota to puste słowo... To, co przeżywam myśląc wciąż o Tobie, Twym świętym ciele i umyśle, jest nie do opisania. Bardzo mi brakuje Twego ciepła. To, co wydarzyło się wczoraj było niesamowite. Wciąż czuje Twoje dłonie na swoim ciele... wewnątrz także. Mam wrażenie, że moje ciało bez Twojego jest niekompletne. Bardzo mnie uszczęśliwiłeś, a jeśli tak zręcznie byłeś w stanie zadowolić mnie, służkę swego Mistrza, to pewnie i jemu przypadniesz to gustu... Na pewno! Nie wiem dlaczego nie chcesz go spotkać. Jest tak samo piękny i przystojny jak ty. Niezwykle silny, ale jego siła drzemie w genialnym umyśle. Wie o świecie i ludziach wszystko, wie jak zła jest nasza rzeczywistość, dzielona przez bogów, brak grzywien albo ich nadmiar... Ostatnio dał mi nawet 300 monet! Postanowiłam za to wyremontować część mego domu. Mam nadzieję, że teraz będzie wiodło mi się lepiej. Jestem mu wierna i oddana. Tak samo jak Tobie. Przyjdę po Ciebie za trzy dni. I udamy się do Róży. Tam oddamy się rozkoszy...
Zawsze chętna, Emilia
18.04.24
--- Koniec cytatu ---

Marduk Draven:
Fragmenty układanki, puzzli śledztwa zaczęły się scalać, formować jakiś obraz. Obraz nie był jeszcze klarowny i czysty, ale dało się ujrzeć niektóre wątki. Padało też światło na tajemniczą partnerkę Martina. Najbardziej urzekł go ten pierwszy, jednak także kilka innych sugerowało coś. Powtarzał się tajemniczy "Mistrz", miłość Martina i Emilii, oddanie Zartatowi, które Marduke szczerze szanował, czytając treść listu. Zgromadzenie, wolność, wyzwolenie, brak bogów. Wszystko wskazywało na to, że Martin, wojownik Zartata spotykał się z członkinią sekty, najpewniej zrzeszającej praktykantów magii, a przy tym głęboko ateistycznej, lub anty - teistycznej. Draven czuł, że Martin zginął z ręki swej ukochanej, albo innego członka sekty, a z kolei tajemnicze światła w ruinach były pewnie sprawką tego "Mistrza", lub innego maga.
-Kiellon, nie wiem jak ty, ale mi to wygląda na to, że ta Emilia, albo ktoś inny posłany z rozkazu tego "Mistrza" zabił Martina.- powiedział do krasnoluda.

Nawaar:
Krasnolud robił wielkie oczy czytając listy, które dostał drugi do przejrzenia. Wszystko powoli zbierało się w całość, ale jedynie dojście do zalążka problemu czyli tej sekty i Emilii mogło zakończyć to szaleństwo! Do tego słowa o wierze, bogach, magii i wybawicielu w postaci mistrza samo to waliło sektą na kilometr i wszystko byłoby fajnie, lecz zmarły walczył na dwa fronty i mógł nie raz sprzedać bractwo, ale to była jedna z tych złych miłości przez dziwne podziały z wieloma warunkami jej wypełnienia. Msrtin był dobrym wojownikiem bractwa, ale jak to Kiellon miał w zwyczaju wolał kobiety z burdelów, które nie mamiły prostymi słówkami w taki sposób mógł wiele nieprzyjemnych rzeczy uniknąć. Brodacz również zwrócił uwagę na zdanie o spotkanie w Kameliowej Róży. Mógł to być ślad, żeby wypytać o Emilię.
- Ten wasz cały, Martin świętoszkiem nie był od razu to wszystko było za piękne.
Rzucił kąśliwie w stronę ojca jak i Marcela.
-Wszystko na to wskazuje, ale dodatkowo myślę, że powinniśmy zajrzeć do tej Kameliowej Róży. Wiecie gdzie to jest?   
Zagadał ponownie dwóch staruszków, by potem się zastanowić dlaczego wcześniej nikt tutaj nie grzebał. Krasnolud coraz bardziej wierzył w niekompetentność tutejszych rycerzy, że prawie piznął się w głowę.
- Mogę również zapytać dlaczego nikt wcześniej nie przeszukał tego pokoju?     
Zapytał właściwie retorycznie, ale nie oczekiwał konkretnej odpowiedzi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej