Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zdążyć przed inkwizycją
Isentor:
- To tytuł starszy niż mroczny pakt. Słyszałem o tym, że granice istnieją w umysłach niektórych ludzi, nie sądziłem, że w twoim również. Zacznijmy więc od początku, ponieważ nigdy przedtem nie było ci dane poznać tajników magii. Masz w sobie potencjał, jesteś wrażliwa na magię. Doświadczyłaś dotąd jej manifestacji?
Izabell Ravlet:
- Ja sądzę jednak, że każdego ogranicza jego wiedza, a mądrością jest umiejętność zmiany perspektywy i swojego zdania, gdy ktoś te granice poszerzy. Ja tylko wyrażam takie opinie, na które mój stan wiedzy mi pozwala. Mi powiedziano, że Ashar Darash to tytuł dla głowy Mrocznego Paktu, a obrząd tańca śmierci miał wyłonić następcę po twoim odejściu. Jeżeli masz powód, by się tak dalej tytułować i nie raczyłeś się nim ze mną podzielić, to nie dziw się proszę, że mam wątpliwości. Czy nie są one częścią istoty bycia dzieckiem nocy? - wyłożyła swoją opinię elfka.
- Spędziłam w Pakcie dość czasu, by mimo niewielkiej ilości pobranych nauk, przeczytać kilka ksiąg i próbować na własną rękę. Nietrudno było wyczuć w sobie energię magiczną, ale przekształcenie jej w choćby najmniejszy efekt przerosło mnie na tamtą chwilę. Nie zauważyłam też nigdy żadnych mimowolnych manifestacji.
Isentor:
- Niezbyt optymistyczna wizja. Mam więc do czynienia z totalnym beztalenciem? Nigdy nie ugięłaś magii wedle swej woli? Zastanów się dobrze i oczyść umysł. Pomyśl o wszystkich potyczkach, bójkach w których brałaś udział, zastanów się nad tak zwaną intuicją, która doprowadziła cię do tego miejsca. Nigdy przez całe swoje życie nie odczułaś tego, że czasem możesz więcej?
Izabell Ravlet:
- Chyba nie ma sensu kręcenie się w takim razie po mieście, spokojniej będzie w moim domu - rzekła kobieta w pewnym momencie, zawracając w stronę dworku, oczywiście nie w miejscu, a robiąc mniej podejrzaną pętelkę uliczkami dzielnicy szlacheckiej.
- Być może jestem totalnym beztalenciem. Nie zapytałeś o to wcześniej, więc jeżeli uważasz, że wybrałeś źle, to ja nic na to już nie poradzę. Zresztą, ktoś taki jak ty jest chyba w stanie wycisnąć nawet z nieuzdolnionej osoby tą odrobinę potencjału, którą może skrywać - odparła na zarzut, wyraźnie urażona. Starała się jednak opanować emocje i roztargnione sytuacją myśli. Była raczej typem inteligenta, więc w bójkach nie uczestniczyła. Korzystała za to czasami z relaksacyjnej formy medytacji, a wyciszenie umysłu nie było dla niej problemem. Szybko wychwyciła obecność energii magicznej tak, jak po chwili skupienia można wyczuć bicie własnego serca, o ile jeszcze się je ma. Spróbowała siłą woli nagiąć nieco sposób jej rozmieszczenia, co nie stanowiło również wyzwania.
Podzieliła na chwilę swoją uwagę, by kontynuować rozmowę.
- Nie mam w zwyczaju porównywać się do innych. Może to przywara stanu szlacheckiego. Nie doszukiwałam się też przyczyn tego, że w życiu mi się powodzi. Mężczyźni zakochiwali się od pierwszego wejrzenia, gdy byłam na etapie zabawy ich uczuciami, ale odkąd znudziła mnie ta "rozrywka", adoratorów było mniej. Gdy uciekałam z domu, byłam pewna, że przynajmniej raz zostałam zauważona, ale sługa, który powinien mnie zobaczyć, był niczym ślepiec. Później gnałam ku przygodzie i zaskakująco szybko, bez błądzenia, trafiłam na portal na Valfden. Tu szybko objęłam ważne stanowisko, a wszyscy szanowali dwudziestoletnią elfkę, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Najpierw myśliwi, a potem lud lasu przyjmowali mnie z otwartymi ramionami. Potem była droga do Paktu. Nawet nie wiem po co weszłam do antykwariatu. Znalazł się akurat przede mną, gdy nie miałam dokąd pójść. Potem kupiec podwiózł mnie na skraj dżungli, nie pragnąc wynagrodzenia za przysługę. Dotarłam do wieży, mimo że momentami opanowywał mnie strach i nie do końca władałam nad sobą. Wszystko mi się udawało. Ty wybrałeś właśnie mnie. Czy w tym wszystkim mam się doszukiwać działania intuicji? - opowiedziała Izabell. Odetchnęła ciężej po takiej ilości zwierzeń. Szybko poskładała myśli i skupiła się na skupieniu, częścią jaźni nasłuchując odpowiedzi.
Isentor:
- Nie miej mi za złe tych słów. Stosuje raczej niekonwencjonalne techniki nauczania. Próbuję ustalić, co pomaga ci wyzwolić energie magiczną. Każda istota, która posiada potencjał prędzej czy później użyje magii. Czasem może to być nawet nieświadome. Nie mówię tu o zaklęciach lub bardziej skomplikowanych formach jej manifestacji. Mam na myśli raczej drobną pomoc. Przedmiot, którego nie byłaś wstanie sięgnąć nigdy nie zbliżył się do opuszków twych palców dzięki twej woli? Iskra wzniecona na słomie pojawiła się niekoniecznie z krzemienia? Jest wiele przypadków. Opowiedz mi o swoich. Będziemy wtedy o jeden krok naprzód.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej